Całowaliśmy się ok. 5 minut gdy już przestaliśmy spojrzała na mnie i powiedziała...
-Czy to nie, niestosowne.?
-Hmm.. Nie wiem.
-Ale, ty pewnie masz dziewczynę a ja...
Chcąc mnie uciszyć pocałował mnie delikatnie i nienachalnie.
-Czy to ci wystarczy żeby odpuścić i dać się ponieść temu co ci to mówi~wskazał moje serce.
-Mhm...~Uśmiechnęłam się do niego.
-Chyba powinniśmy wracać...
-Robi się ciemno.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i wstaliśmy, chciałam mu oddać kurtkę bo było zimno.
-Możesz ją zatrzymać na stadninie mam bluzę.
-Na pewno, jest zimno.
-Ważne że tobie jest ciepło. Chodźmy już.
Wsiedliśmy na konie w niecałe 20 minut byliśmy na miejscu, znowu chciałam mu oddać kurtkę, ale odmówił powiedział:
-Oddasz mi ją jutro w szkole. Hmm... chyba że nie chcesz żeby ktoś nas widział.
-Tak, oddam ci ją jutro. I nie, nie boję się że ktoś nas zobaczy.
Zsiadłam z Alex'a i podeszłam do konia Ian'a- Olimp'a.
Również zsiadł z konia stanął tuż przede mną.
-Czy... Mogę...
Przybliżyłam się i pocałowaliśmy się. Odsunęłam się i go przytuliłam.
-Czyli...
-Muszę się pospieszyć bo tata przyjedzie po mnie za 15 minut trochę się zasiedzieliśmy.
-Ale, czy to było tylko jedno razowe.?
-Jutro się przekonasz.~Przytuliłam go jeszcze raz i lekko musnęłam jego wargi.
-Do zobaczenia.
Wzięłam lejce Alex'a i poszłam pod jego boks, rozsiodłałam go i wyszczotkowałam. Poszłam do siodlarni po kostki cukru i marchew. Gdy przyszłam tata siedział w samochodzie a Kate stała obok Alex'a i go głaskała.
-Cześć, młoda, jak tam.?
-Hej, a całkiem nieźle . Już, zaraz będziemy mogli jechać tylko dam mu kostki i marchew.
-Dobra, dobra.
Wykonałam te czynności i pocałowałam chrapy konia, zamknęłam boks i posłałam mu jeszcze jednego buziaka.
Razem z Kate wyszłyśmy ze stajni, ale zanim wsiadłyśmy do samochodu zapytała:
-Skąd masz tę kurtkę.?
-A obchodzi cię to.?
-Tak, bo z tego co pamiętam to Dylan takiej nie nosi.
-Dylan to zamknięty rozdział.
-Ooo.. Co się stało że twój "Rycerz na białym koniu" stał się zapomnieniem.
-Nie powinno cię to obchodzić.!~Wrzasnęłam na nią.
Zdziwiła się, ale odpuściła.Wsiadłyśmy do samochodu i przez całą drogę się nie odezwałyśmy ani słowem.
Dojechałyśmy do domu a jutro na rano spotkałam się z Ian'em przed szkołą.
Ian ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz