czwartek, 20 lutego 2014

Od Nicole

Pierwszy dzień po przeprowadzce był ekscytujący. Mama pozwoliła mi wybrać pokój,  wybrałam największy z łazienką. Następnego dnia musiałam iść do szkoły, przyznam trochę się bałam, bo to mój pierwszy dzień. Przy śniadaniu tata powiedział mi, że nie mam co się bać. Na pierwszej lekcji było dość nudno, a na przerwie zagadałam do Katherine. Powiedziałam jej, że jestem nowa i nie znam nikogo. Ona na to, że jak pierwszy raz była w szkole, to miała to samo uczucie co ja, lecz wiedziałam, że mogę jej zaufać i że mogę powiedzieć jej wszystko. Na kolejnej lekcji poprosiłam Mavis o ołówek. Na szczęście miała dwa. Do gustu jeśli chodzi o chłopaków przypadł mi Logan kolega z drużyny Tobiasa. Wychodząc ze szkoły ujżałam czarny samochód, nie znam się na markach, ale trzeba przyznać, że był on bardzo elegandzki i zadbany. Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.
- Piękny co nie ? To mustang, uwielbiam ten samochód. Kiedyś będę miała taki.
- O hej, miło mi. Jestem Nicole. - Podałam jej rękę.
- Co tak oficjalnie ? - Przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
- Hmm .. miłe uczucie. Wszyscy tutaj są tacy ??
- Jacy ??
- Tacy mili, poznałam wiele osób.
- Bo jesteś śliczna, na pewno większość chłopaków chciało cię poderwać, tak jest w tej szkole. A tak w ogóle jestem Rebecca. - Nagle ktoś z samochodu ją zawołał. - Przepraszam muszę już iść. A właśnie, widziałam na twoim telefonie zdjęcie konia, czy ty jeździsz ?
- Oh tak od dzieciństwa.
- W takim razie zapraszam cię razem z nami do stajni. Ja, Mavis i Katherine również jeździmy konno i jak chcesz zabierzemy cię do naszej stajni. Choć. - Pociągnęła mnie za ręke do samochodu.
- Tobias masz jeszcze jedno miejsce w samochodzie, no nie ?? - Zapytała się kierowcy.
- No tak.
- To bierzemy Nicole.
- Okej. ...
(...)

Rebecca ??

Mini Konkursik. ;))

Hej, nie moge sie doczekac 1000-ca wejsc wiec robie malutki konkursik.
Zasady:
1. Wymiary 640cm-700cm .
2. Technika dowolna
3. Tlo wykonane ze zdjec uczniow, mozna dolaczyc zdjecia Koni ;))
4. Data konca konkursu: 27.02.2014 rok.
5. Zgloszenia wysylamy do 23.02.2014 roku.
6. Tla wysylamy na poczte lub howrse:
poczta: duss1908@gmail.com( mozna wysylac z kazdej internetowej poczty takiej jak: o2, onet, wp, gmail i inne) .
Howrse: Lol1908, lub Sygma.

Konkurs polega na Tle do bloga. A mianowicie:
Trzeba uzyc zdjecia wszystkich uczniow z zakladki "UCZNIOWIE" i porozstawiac tak zeby bylo widac kazdego.
Mozna rowniez uzyc zdjec koni. Zdjecia umieszczone na tle powinny byc podpisane tak zeby bylo widac kazde imie jesli tak nie wyjdzie to trudno.

Nagrody:

1 miejsce:
Howrsowicze(nawet jesli wyslecie przez poczte nalezy napisac swoj login ):
Gratulacje.(przez 10 dni od Administratorek)
Kon wybranej rasy[pegaz albo rog](nwm co bede miala na stanie wiec troche moze potrwac.!!)(nie da sie za darmo wiec za 500eq) ( z malutkimi bonusami nie wymienionymi .! )*

Pocztowicze xD :
Gratulacje, przedstawienie na formu bloga, Bycie na glownej stronie z zakladka nowosci przez tydzien.!!

2 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje.(przez 5 dni od Administratorek)
Kon dowolnej rasy(bez mozliwosci wybrania pegaza lub roga.!)( z jednym bonusem nie wymienione.!!)*

Pocztowicze:
Gratulacje i przedstawienie na forum bloga.

3 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje(przez 2 dni od Administratorek)
Kon rasy do wybrania w nawiasie kwadratowym
[ kon luzytanski, kon czystej krwi arabskiej/ angielskiej, kon andaluzyjski, pinito]*
(Bez bonusow.!)

Pocztowicze:
Gratulacje.

*konie nie beda dorosle.!!( moga posiadac gwiazdki do um.!)

Jurorzy:

Natka1120( Natalia Szwarc)
Lol1908( Duss ia)
Kajla( Kaj la)

Witamy Nicole !!!!!

Nicole Collins z Paryża ( Francja). Przeprowadziła się do Londynu.
Witamy Nicole, która dołączyła do nas 20.02.2014 r :D


Witamy David'a.!!

David Bathefield z Londynu. Mial ciezkie zycie ale odnalazl ta Jedyna.
Witamy David'a dolaczyl do nas 13.02.2014r .:)

Od Katherine CD

Minęło już 6 dni odkąd tu jestem. Mama jest już zdrowa, ale jeszcze chodzi o kulach. Jutro wyjeżdżamy, nie mogę się doczekać, aż spotkam się z naszą paczką: Alexandrem, Tobiasem i Beccą. Strasznie za nimi tęsknię, ale też nie chcę opuszczać mamy. To wszystko jest takie trudne, czemu po prostu oni nie mogą, mieszkać gdzieś blisko mnie. Co prawda nie jestem pełnoletnia, ale mieszkam z bratem, który jest teraz za mnie odpowiedzialny. A pro po nigdy nie widziałam go takiego szczęśliwego. Coś musiało się stać, muszę się tego dowiedzieć. Jestem za bardzo ciekawska, aby uszło mu to płazem.
- Matt ?? Matt, gdzie jesteś do cholery jasnej ??
- Nie drzyj się tak, stoję obok ciebie.
- Oh.. Mogę się ciebie o coś zapytać ? Odpowiedz mi szczerze, ohh i chodź lepiej, aby nas rodzice nie słyszeli.
- Okej. – Poszliśmy na strych. Tylko tam można opowiedzieć swoje sekrety, nawet ścianom.
- No, o co chodzi siostra ?
- Słuchaj, ostatnio chodzisz taki szczęśliwy co jest do ciebie nie podobne, mów poznałeś kogoś ?
- Eeee…… tak. Ona jest wspaniała. Musisz ją poznać. Spotkałem ją tu, ale na moje szczęście, również pochodzi z Londynu. Przyjechała tu, bo musiała jakieś sprawy pozałatwiać, ale ona jest wprost cudowna. Spójrz. – Pokazał mi jej zdjęcie na telefonie. Faktycznie wygląda bardzo ładnie. Zapewne wielu chłopaków musiało ją podrywać. Ma długie ciemne włosy i ciemne oczy. Jako dziewczyna uważam też, że dobrze się ubiera, po swojemu, ale modnie i ładnie.
- Jest śliczna. No braciszku, w końcu. – Poklepałam go po ramieniu. – Myślałam, że znów będę pierwsza.
- No właśnie, ja ci powiedziałem , teraz twoja kolej.
- No dobrze. Jest chłopak Tobias, mówiłam ci o nim. Podwoził mnie, kiedy ty się spóźniłeś. To on jeździ tym czarnym mustangiem, którego ty i Becca tak uwielbiacie. No i strasznie mi się podoba, ale on jest jednym z tych, którzy bawią się dziewczynami i nie wiem, czy czasem ze mną tak nie robi. Co prawda nigdy się tak o żadną dziewczynę nie starał, jak o mnie, ale mam obawy.
- Z mojego punktu widzenia, faktycznie wydaje się kobieciarzem. Jak wrócimy pogadam z nim, jak facet  facetem. Nie martw się. O i zapomniałem Elizabeth wraca z nami samolotem do Anglii.
- To wspaniale. Dziękuję ci za rozmowę. - Przytuliłam go.

Następnego dnia z rana, trzeba było się pożegnać z rodzicami. Nienawidzę rozstań. Godzinę później, razem we trójkę siedzieliśmy już w samolocie.  A że Elizabeth siedziała między mną, a Mattem, mogłam sobie z nią porozmawiać, kiedy to mój brat słuchał muzyki. W końcu trafił na właściwą dziewczynę, ona jest naprawdę fajna, dogadywałyśmy się w 100%. Poruszałyśmy wszystkie tematy jakie nas bolały, a potem zagłębiałyśmy się dalej. Gdyby nie to, że jest starsza, mogłabym przysiąc, że jest taka jak ja i Becca. Ale mogę uznać, że jest naszą doroślejszą wersją.  Napisałam SMS`a do przyjaciółki, że samolot ląduje za 30 minut i aby przyszła po mnie.
Tak jak obiecała, była tam razem z Tobiasem i Alexandrem. Pobiegliśmy w swoją stronę i przytuliliśmy się grupowo. Jak ja się stęskniłam za tymi wariatami. Przedstawiłam im Elizabeth, a chłopakom mojego brata. Matt skorzystał z okazji i wziął Tobiasa na stronę. Potem po rozmowie podszedł do mnie i mnie pocałował. Nie wiem co mój brat mu powiedział, ale poskutkowało. Oficjalnie byliśmy parą. Mój chłopak zaoferował, że przywiezie mnie wieczorem, bo chcemy całą paczką nacieszyć się sobą. Za to Matt miał dużo czasu, aby zabawić się ze swoją dziewczyną.
Tak więc razem pojechaliśmy do naszego lasu. Jak się okazało, miejsce było przygotowane na mój przyjazd. Jako że wszyscy mieliśmy skończone 16 lat mogliśmy sobie pozwolić na butelkę piwa. Oczywiście Tobias nie pił, bo jest odpowiedzialnym kierowcą, a skoro on nie pił, to Alexander również. Więc tylko ja i Becca pozwoliłyśmy sobie na małą przyjemność. Razem tak rozmawialiśmy i cieszyliśmy się sobą. Ustaliliśmy, że w szkole również będziemy taką paczką, że już nie będziemy się wstydzić siebie nawzajem.


Następnie odwieźli mnie do domu. Mama przyjaciółki pozwoliła jej spać u mnie. Tak więc miałyśmy całą noc dla siebie. Opowiedziałam jej dokładnie o sytuacjach, które się tam wydarzyły, nie pomijając mojej rozmowy z bratem. I tak z przemęczenia obie zasnęłyśmy. 

Rebecca ?

środa, 19 lutego 2014

Od Kate CD Mavis

-A jak wygladam.?~zapytala sarkastycznie.
-Troche jak rozjechana szynka.
Dziewczyna sie usmiechnela.
-Jeszcze raz przepraszam.
-Hmm... Nie szkodzi.
-Sadzac po twoim glosie, to chyba raczej mi nie wybaczasz.
-Hmm.. Nie znasz mnie chyba za dobrze.
-Owszem, ale jestes podobna do Luke'a.
-Taty.?!  Czy on o tobie wie, ty ... Ty... Kto jest twoim ojcem.? Lub Matka.?
-Chcesz mnie zapytac kim sa moji rodzice.?
-Yhy.
-No wiec, twoji rodzice sa rowniez mojimi rodzicami.
-Oni cie ukrywali jak mozesz to tak spokojnie mowic.!
-Zdaje sie ze Lukas przyjechal, ja juz pojde.
-I dlaczego mowisz do nich po imieniu umuwiliscie sie.?
-Bo byli stanowczo za mlodzi jak sie urodzilam zebym miala do nich mowic "Mamo" i "Tato".
Wyszlam. Za drzwiami stali Lukas i Mia.
-Mavis chce sie z toba widziec. Lepiej jej wszystko wytlumaczcie, bo mnie juz zasypywala pytaniami, o wasze sprawy.
Spojrzal na mnie i wszedl na sale, nie wiedzialam o czym mowia wiec poprostu wyszlam.
-Czesc.
-Kate.!
odwrucilam sie na piecie i spojrzalam jej w oczy w ktorych widac bylo tylko bol i troske. A nie radosc ze tu jestem.
-Co.! Jesli chcesz mnie teraz...
Przerwala mi czyms bardzo zaskakujacym. Ona mnie przytulila nie robila tego juz od 4 czy 5 lat.
-C...C...Co..ty..ty... ro..ro..bisz.?
-Jakasz sie.?
-T..t...ta... Tak, przeszkadza ci to.
-Skarbie, oczywiscie ze nie. Przepraszam ze, cie zostawilismy.
-Tak, oczywiscie.
Odwzajemnilam uscisk i wyplatalam sie z jej ramion.
-Musze juz isc, zadzwonie pozniej.
Udalam sie do wyjscia ze szpitala i tam zastalam jakiegos 16-sto letniego chlopaka.
-Znasz Mavis, wiesz co z nia.?
-Yyyy.. Uspokuj sie lezy na 3 pietrze, korytarz A sala 313. Ty jestes Dylan.?
-Tak, skad wiesz, i skad wiesz ze ona tam lezy.
-Bo jestem jej siostra.
-Ale...
-Przepraszam ale nie mam czasu. Do zobaczenia,Dylan.
Odwrocilam sie i odeszlam. Wyjelam z kieszeni telefon i wybieralam numer do Davida, odebral po 3 sygnale.
-Hej, mala co tam.?
-Czesc, skarbie wpadniesz po mnie do szpitala.?
-Cos ci sie stalo.?
-Nie, mnie nic mojej siostrze.
-Mavis.? Dobra zaraz bede w ktorym szpitalu.?
-Union Diverses Hospital Dre przy China Town.
-Ok, czekaj na jakiejs lawce zaraz bede, Pa.
-Pa.

niedziela, 16 lutego 2014

Kontynuacja Soboty " Od Mavis"

-Sama zrobilas.?~Spytalam.
-Tak... Dlaczego pytasz.?
-Bo.. sa przepyszne ..
-A co tak zle gotuje ze musze wszystko gotowe kupowac~ Usmiechnela sie , ale w jej oczach byla iskierka bolu.
-Nie, no co ty gotujesz swietnie.~I to bylo 100% prawda, babcia gotuje wrecz doskonale.
Gdy juz zjadlam poszlam na gore poszukac Filemona. Troche dziwne imie jak na 21 wiek.
-Filemon, Filemon.!
A kotka nie widac.
-A moze jest tu.!~ Sprawdzilam pod lozkem, tam tez nie ma.
-To na pewno jestes tu.!~ Tym razem sprwadzilam za i pod szafa.
Hmm.. Tu  tez go nie ma, zeszlam na dol do kuchni a tam.. Filemon przy misce z mlekiem.
-O ty lobuzie, ja ci pokaze.!~Podeszlam do kotka i zaczelam drapac za uchem. Zaczal pocichu mruczec i wkoncu sie polozyl.
-Skarbie wstan z podlogi, jest brudna.~W drzwiach stala Mama.
-Wrocilas.!~Rzucilam sie jej na szyje.
-Do mojej coreczki zawsze. Iiii... mam dla ciebie niespodzianke.~Powiedziala, ale sie nie usmiechnela a to byl zly znak.
Ohh..Mam nadzieje ze to piesek.
-Kate.! Mozesz juz wejsc.
-Yhyy. Juz ide.~Dziewczyna odpowiedziala sakrastycznie.
Chwile po tym do domu babci weszla rudowlosa dziewczyna, podeszla do mnie i sie przedstawila.
-Kate Darkroom, a ty.?~Spojrzala na mnie spod dlugich rzes.
-Mavis Darkroom, jestesmy jakos spokrewnione.? Tata nie ma rodzenstwa.
-Nie powiedzialas jej, moglam sie domyslic.~ Zwrocila sie do mamy.
-Nie, ale ty mozesz jej teraz powiedziec.~Mia wydawala sie byc rozzloszczona
-Ohh... Ale o czym.!~Przerwalam ich dyskusje.
-Ze jestem twoja siostra.!
-Co... Ja... Nie..~Wybieglam z domu i gdy przebiegalam przez ulice, nie zauwazylam jadacego samochodu.
...
Jedyne go slyszalam to byl krzyk. Moj krzyk, i potworny bol. Potem zauwazylam ze z domu wybiega mama i babcia, po Kate ani sladu.
-Mavis.!
To bylo ostatnie co uslyszalam.
(...)
Obudzilam sie w szpitalu, nie wiem czy to byl ten sam dzien czy inny.
-Mavis, skarbie.~Matka szlochala mi przy lozku. Zaraz chwila wlasnie sobie uswiadomilam gdzie jestem.
-Dlaczego wczesniej mi nie powiedzialas.~Bylam zla na matke.
Do sali weszla pielegniarka i wyprosila mame.
-No wiec, Mavis tak.?
-Tak.
-Mialas wypadek, wiesz o tym.?
-No raczej, w innym wypadku teraz bym lezala u mnie w pokoju.
-Ok, mama cie poinformowala o wszystkim.
-O wszystkim, czyli.?
-No wiec, nie masz zadnych zlaman co jest bardzo dziwne przy takim uderzeniu ale masz skrecony nadgarstek.
-Czy przez to ze jest skrecony nie bede mogla jezdzic przez dlugi czas.?
-Nie, oczywiscie ze bedziesz mogla jezdzic , ale bedzie kontuzja.
-To znaczy ze jak upadne to reka znow sie skreci.
-Niestety, skrecenia sa gorsze od zlaman.
-A reszta, czy to wszystko.?
-Nie, masz jeszcze male wstrzasnienie mozgu.
-Czy to grozne.?
-Nie. Wstrzasnienie jest male wiec spokojnie.
-To dobrze, ale czy sa jakies tego objawy.?
-Tak, mozesz miec przez jakis czas bole migrenowe.
-Jak dlugo tu zostane.? Mam szkole .
-Kochanie, dzis jest niedziela, na obserwacji zostaniesz przez ok. trzy, cztery dni. To nie tak dlugo, ale najlepiej dla ciebie bedzie jesli w tym tygodniu nie pojdziesz do szkoly.
-Ok.
-Do zobaczenia, i przy okazji mam na imie Jesse .
-Milo mi cie poznac.
-Mozesz mi mowic po imieniu, nie jestem taka stara, miedzy mna a toba jest tylko 10 lat roznicy.~Usmiechnela sie i wyszla.
Mama weszla spowrotem na moja sale i usiadla na krzeselku obok mojego lozka.
-Tak mi przykro ze ci nie powiedzialam. Ale Kate sie dawno wyprowadzila wczesniej mieszkala u Petera mojego kuzyna ale teraz przyjechala i..
-I mam ja zaakceptowac, rozumiem. A teraz chce sie widziec z tata.
-Kochanie...
-Nie.! Chce go widziec teraz.~Przerwalam jej, a do sali weszla Kate.
-Hej, jak sie czujesz.?
-A jak wygladam.!?
-No troche jak rozjechana szynka.
Mimowolnie sie usmiechnelam.

...

Kate.?

piątek, 14 lutego 2014

Od Rebecce

Świetnie się dzisiaj bawiłam z chłopakami. Tobias miał pierwszą lekcję z panią Isabel, a ja od niepamiętnego czasu wsiadłam na Lumię. Jejku jak ten koń bosko chodzi, zupełnie jak Orion. Rina umie wspaniale jeździć, sama ją układała kiedy do nas przyjechała, ale cóż. Kiedy byłam sam na sam z Alexandrem, po prostu nie mogłam się powstrzymać, pocałowałam go. On to odwzajemnił i tak chyba przez 7 minut. Byłam taka szczęśliwa. Brakuje mi jeszcze mojej przyjaciółki, ale musiała wyjechać. To straszne co spotkało jej mamę, mam nadzieję, że nic jej nie jest. Nagle zawibrowała mi kieszeń od spodni.
- Dzień dobry skarbie jesteś już w domu ? – To był tata.
- Tak, właśnie wróciłam. Jak tam w pracy.
- Oh jest dobrze, ale dzisiaj nie jest mój najlepszy dzień. Czuję się przemęczony, a jeszcze muszę odebrać Charlott ze szkoły.
- Spokojnie tato, ja się tym zajmę. Pojadę rowerem, ale liczę na coś dobrego w domu na obiad.
- Haha.. To co właśnie zrobiłaś masz po mamie.
- A właśnie co u niej ?
- A jak myślisz ? Ma te swoje przyjaciółki, pewnie razem gdzieś wyszły.
- No tak . Cała ona. Uwielbia ich towarzystwo, skąd ja to znam ?
- Uwierz mi, że zachowujesz się w stosunku do Katheriny dokładnie tak samo. Nie umiecie bez siebie żyć.
- Oj to fakt. Od kiedy wyjechała do swojej mamy, dziwnie się czuję. Co prawda wyszłam na spacer z chłopakami i z nimi pogadałam, ale to nie to co z Riną.
- Ja muszę kończyć, właśnie zaczyna i się  spotkanie. Papa.
 Szczerze to nawet mi się z domu ruszać nie chcę, jednak obiecałam wyręczyć tatę, a mus to mus. Po 20 minutowej drodze piechotą byłam przed gmachem budynku. Wylatywało z niej wielu uczniów, lecz, jak to moja siostra, wyszła spokojnie ze znajomymi. Pomachałam jej i zaraz koło mnie była.
- No i jak tam w szkole dziecino ?
- Szkoda by gadać. Same sprawdziany. Nie mogę się doczekać wakacji. Chcę być tak niezależna jak ty.
- Oj to brakuję ci parę latek. Chodź tata nam coś przywiezie słodkiego.


Tak oto szłam sobie z moją małą siostrzyczką i rozmawiałyśmy o jej problemach i moich obawach. Czasem dobrze jest się wyżalić siostrze, jeśli nie ma przy tobie przyjaciół.

Od Mavis

Hmm..moze to dziwne~pomyslalam, ale ten Matt jest calkiem ladny. Pff.. moja glupota, przecierz mam Dylana.
A on juz jutro wraca, tak za nim tesknie.
Nie znam za bardzo Riny , ale zrobilo mi sie jej zal gdy, uslyszalam o wypadku jej mamy.
(...)

Na zajutrz, wstalam bardzo nie wyspana byla sobota. To dzis przyjezdza Dylan, mowil ze bedzie ok. czternastej, pietnastej, wiec troche poczekam.
Poszlam do kuchni i skierowalam sie do lodowki, wyjelam sok truskawkowy, ser salami i maslo, siegnelam do chlebaka ale, okazalo sie ze nie ma chleba.
Zadzwonilam do taty ze,  ma kupic jak bedzie wracal, niestety nie odebral i musialam sie nagrac na poczte.
Odlozylam ser i maslo,  gdy juz mialam isc do swojego pokoju zadzwonil telefon, zbieglam do salonu i odebralam, dzwonila babcia.
-Halo.?
-Czesc babciu, cos sie stalo.?
-Tak, dziadek zaslabl i musial jechac do lekarza, nie ma taty w domu.?
-O moj Boze, nie ma, juz sie ubieram i jade.
-Kochanie, czym pojedziesz nie masz jeszcze prawa jazdy.
-Przyjade autobusem, Pa babciu nie dlugo bede.
Rozlaczylam sie i pobieglam na gore sie ubrac i zrobic poranna toaletke. Nie dlugo po tym jak juz sie oporzadzilam poszlam na autobus i pojechalam do domu dziadkow. Jazda trwala ok. 30-stu minut, dziadkowie mieszkali dosc daleko od nas dlatego tak dlugo zajal mi dojazd.
Gdy juz dojechalam, musialam tylko przejsc przez ulice i skrecic w prawo i juz bylam.
Otworzylam drzwi. Weszlam do srodka a tam obskoczyl mnie Buster pies dziadkow, zapewne Filemon spal u gory.
Usmiechnelam sie mimowolnie, poszlam do salonu i zastalam tam babcie.
-Hej, babciu.
-Witaj, ptaszyno.~Babcia tak mnie nazywala praktycznie od dziecka.
-To co tam, z dziadkiem, cos wiadomo.?
-Tak, przed chwila dzwonil ze bedzie przez 3 dni w szpitalu na obserwacji.
-Oj, a co bylo powodem oslabienia.?
-Ostatnio zle sie czul i byl ogolnie slaby jak na razie, przyczyna nie jest wiadoma, moze jutro sie czegos dowiemy.
-No tak.
-To co glodna jestes.? Mam twoje ulubione, nalesniki francuskie.
-Ooo, no pewnie, sama robilas.?
-Tak.
Cdn..

czwartek, 13 lutego 2014

Do Katherine CD

Byłam już w szpitalu. Przerażają mnie takie miejsca, tyle się tu dzieje, tyle cierpień ludzi. Okropne. Pielęgniarka zrozumiała o co mi chodziło i zaprowadziła mnie i Matta prosto do pokoju mamy. Czekał już tam na nas tata. Bez słów podeszliśmy do siebie i rodzinnie się przytuliliśmy.
- Tak się cieszę, że tu jesteś. Z mamą już lepiej, ale po za złamaniem ma liczne siniaki i obtłuczenia. Na szczęście jej stan jest stabilny. Teraz śpi. – Powiedział do mnie szeptem.
Następnie podszedł do Matta i uścisnęli się jak prawdziwi mężczyźni, niewidzący się przez pewien czas. To naprawdę wzruszające, ta miłość syna do ojca i odwrotnie.
- Skarbie czy to ty ?
- Mamo leż, jestem tu. – Pocałowałam ją w czoło. – Wszystko dobrze.
- Czy naprawdę musiałam znaleźć się w szpitalu, abyś mnie odwiedziła ?
- Ale jak to, przecież niedawno was odwiedzałam. A tak po za tym, to co się stało ?
- Pijany kierowca zjechał na zły pas, ja chcąc uniknąć zderzenia czołowego odbiłam gwałtownie w prawo i wjechałam prosto w drzewo, a drzwi od samochodu tak się ugięły, że zmiażdżyły mi nogę. To tyle.
- I ty to mówisz tak spokojnie !! Mamo !! Ja zabiję tego kogoś. – Matt mnie przytulił i uspokoił, szepcząc mi do ucha.
- Elliot, pytałam się pielęgniarki ile jeszcze tu zostanę i wyszło, że jak wszystko pójdzie w dobrym kierunku, to za dwa dni będę w domu. Tymczasem nie będę cię Katherino trzymać tutaj. Idź z Mattem na miasto, albo jak wolisz sama.
- Ja nie..
- Idź, każę ci. Mam z resztą do pogadania z twoim tatą.
- Czemu wszyscy mi przerywają !! – Naburmuszyłam się. – Okej, pójdę sama.

Szłam sobie, słuchając muzyki, dopóki nie zaczepiła mnie grupka chłopaków z dziewczyną. Burknęła do mnie, że jestem niemodna. Pewnie chciała mi ubliżyć, aby popisać się chłopakom. Odrzekłam:
- Hmm…. Powiadasz niemodna, cóż naprawdę to straszne ojjj. – Mój głos brzmiar rozpaczliwie i sarkastycznie tak jak zamieżałam.
Dziewczyna się zarumieniła, a reszta towarzystwa zaczęła się głośno śmiać. Jeden chłopak zaczepił mnie i pocałował w policzek, dodając, że od zawsze chciał dopiec tej jędzy. To dziwne jak ludzie tutaj się zachowują. Obcą osobę zaczepiają ubliżają, całują, cóż chyba oduczyłam się być amerykanką. Od ponad 3 lat mieszkam w Londynie, a tam istnieją pewne granice. Tu są one znacznie inne, jeśli ktoś chce zaznać wolności, z pewnością polecę mu Stany Zjednoczone.  Usiadłam w parku i postanowiłam zadzwonić do Rebecce.
- Hej, co tam ? Kto teraz zajmuje się Lumią.
- O hej, stęskniłam się. A teraz właśnie jadę z Alexandrem do Tobiasa razem we trójkę idziemy na spacer. Mam zamiar pokazać im nasze ulubione miejsce w lesie, dawno tam nie byłyśmy, jak wrócisz musimy się tam wybrać, a na potem zaplanowany mam wyjazd z nimi do stajni. Tobias mi się chwalił, że uczyłaś go siodłania i kiełznania, sprawdzę go. Skorzystam również z okazji i poproszę panią Isabel, aby miał dzisiaj pierwszą jazdę na Steel, a jeśli ty si nie obrazisz, wzięłabym Lumię.
- Oh to dobrze. Nie mam zarzutów, w końcu ktoś musi na niej pojeździć, a że mnie nie ma to oczywiście.
- A jak tam ??
- No już zdążyłam poznać gościnność amerykanów. Jakaś jędza zaczęła mi ubliżać, hahaha potem oczywiście jak to ja, zgasiłam ją. Hahahahaha, no i jakiś koleś mnie pocałował za te słowa w policzek. Nie rozumiem tych ich zagrywek, Jestem amerykanką, a zachowuję się jak typowa angielka.
- A to źle ?? Ej słuchaj ja muszę kończyć. Papa, widzimy się w poniedziałek w szkole.
- Okej papapa.
Razem z tatą jechałam do domu. Jejku dawno mnie tam nie było. Nawet własnego pokoju tam nie mam, ale cóż czeka mnie cały tydzień spania z bratem w jednym pokoju. Nienawidzę kiedy on chrapie.

Postanowiłam, że usiądę na parapecie w biblioteczce rodziców i tam poczytam sobie lekturę.  Tak się zatraciłam  w niej, że minął cały wieczór, tamże też zasnęłam.

środa, 12 lutego 2014

Od Katherine

- Co się stało ?? Jeszcze nigdy tutaj nie przyjechałeś bez jakiegoś powodu ?
- Rina mam smutną wiadomość. Mama miała wypadek, jest w szpitalu w Bostonie. Przewieźli ją tam ze względu na jej poważnie złamaną nogę. – Rodzice po moim wyjeździe z USA wyprowadzili się do Hartford niedaleko Yale University, gdzie moja mama wykładała historię. – Ohh ………… siostra no i jeszcze tata dzwonił, abyśmy przyjechali ją odwiedzić, jak najszybciej. – Właśnie w tym momencie zsiadłam z konia, uklękłam na piasku i poddałam się, zaczęłam okropnie płakać, nikt nie mógł mnie uspokoić.
Widząc to dziewczyny również zsiadły z koni, patrząc na moje ruchy. W tym samym czasie pani Isabel złapała wodzę Lumii, którą puściłam od razu po tym, jak zeszłam. Na szczęście mój mądry koń nigdzie się nie wybierał. Trenerka zaprowadziła sama wszystkie trzy konie do stajni, poluźniła im popręgi i zaplątała wodze o podgardle. Za to dziewczyny odprowadziły mnie do siodlarni, a ja nadal płakałam. Od prawie 10 lat mama nigdy nie była w szpitalu, nawet przeziębienie jej nie złapało, choroby się jej nie imały. Nagle zaczęłam się zastanawiać jak do tego wypadku doszło, przecież mama jest ostrożnym kierowcą, nigdy nawet mandatu nie dostała. Becca wyrwała mnie z zamyślenia.
- Jejku Rina wszystko słyszałyśmy. Jest mi tak strasznie przykro. Co mam powiedzieć w szkole ?? Na ile jedziesz ??
- Hmm sama nie…..
- Jedziemy na 1 tydzień, a najlepiej by było nic nie mówić, lepiej będzie dla niej, że jak wróci nie będzie wypytywana o wszystko. Po prostu mów, że nie wiesz co się dzieje. – Wtrącił się Matt. – Wstawaj Rina, musisz się spakować. Czeka nas nie krótki lot.
- To pa dziewczyny. – Powiedziałam cała roztrzęsiona, zapłakana i pewnie rozmazana.

Tak jak mówił Matt, nie dość, że lot się dłużył, to jeszcze nie miałam co zrobić. Ciągle o niej myślałam. Postanowiłam napisać do Tobiasa, że mnie nie będzie. I pomyśleć, że jeszcze niedawno z nim gadałam taka rozbawiona. Napisał mi, czy jest gdzieś miejsce, gdzie nikt nas nie będzie słuchał. Za jego radą udałam się do wiecznie pustej toalety. Tam rozmawialiśmy przez 2 godziny, dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Kiedy usiadłam na miejscu dopadło mnie zmęczenie. Przez ostatnie 5 godzin ciągle płakałam. Pięć minut później już tylko śniłam. (...)


CDN

Od Mavis

Przy bramie zauważyłam jakiegoś chłopaka.
- Kto to ? – Spytałam zaciekawiona.
Katherina podeszła do niego i z nim rozmawiała, hmmm…… może to był jej chłopak, ale jest trochę za stary dla niej.
- To brat Riny.

Teraz to się wszystko wyjaśnia.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Od Rebecce

- Hej , pomyślałam, że wyczyszczę Oriona.
- Yhym, tak bez pytania ?
- Eeee………. .
- Spokojnie nie jestem zła ale właśnie chciałam to zrobić. Rozumiesz teraz bardzo zważam na zaufanie między nami tym bardziej, że jest jedna rzecz, której jeszcze nie pozwala mi zrobić.
- Ja nie wiedziałam. – Chyba zrozumiała o co mi chodziło, bo od razu się zmieszała. Polubiłam Mavis, mimo iż jest trochę za bardzo nieśmiała, ale jest naprawdę fajna i mądra.
- Oj przestań … . Hahaha może następnym razem pomożesz mi ? Jutro mija 9 dzień i będę mogła na nim pojeździć. Jejku tak dawno nie byłam na nim w siodle. Ostatnio ciągle jeżdżę na Steel, to fajna i mądra kobyłka, ale brakuje mi mojego ogierka. Na nim zawsze wiedziałam, gdzie jechać, jak dać łydkę, lekkie pociągnięcie wodzą, a robił to co chciałam. Nie zapomnijmy o tych naszych wyścigach z Riną. Hahahaha ……… jej.
- Też się strasznie cieszę. Sorki…. . – Nagle naskoczyła na mnie Rina.
- Jezu Rina !!!!!!! Aleś mnie wystraszyła.
- Hahaha czemu ciągle dajecie się mi straszyć ahahahahhaha. Dwie w jeden dzień, hmm…….. nowy rekord. – Wzięła mnie i Mavis pod pachy i zatargała do siodlarni.

Razem we trójkę, na ganku wyczyściłyśmy Steel, Alex`a i Lumię. Ja pomogłam Mavis w robieniu koreczków Alex`owi, ona czesała grzywę Lumii, a Rina zaplatała ogon Steel. Konie wyglądały jak z obrazka. Czyste jak na światowej klasy zawody, nie wspominając, że Lumia miała swój granatowy czaprak z owijkami, Alex czerwony z owijkami, a ja założyłam bordowy czaprak Oriona i jego owijki na Steel. Szczerze to, gdyby miała odpowiedniego jeźdźca byłaby wspaniałym koniem, w końcu, gdy tak o nią zadbałyśmy, ma wspaniałą prezencję.

Jak zwykle pani Isabel już na nas czekała. Zastanawia mnie co ta kobieta robi, że na wszystko zdąża. Nie dość, że zajmuje się Blazem (czyt. Blejzem), no bo musi go ułożyć, to jeszcze naszymi stajennymi pieszczochami : psami Niką, Aronem i kotem Salemem.
- Jejku dziewczynki, jak konie dzisiaj pięknie wyglądają.
- Nasza wspólna praca. – Powiedziałam.
Najpierw dokładnie to samo co wcześniej. Stęp na luźniej wodzy, potem kłus. I bardzo przyłożyłyśmy się do pracy na narożnikach i zakrętach, pilnowałyśmy położenia łydek i kolejno robiłyśmy zmiany i płynne przejścia chodów.
Przy bramce stał brat Riny Matt. To niedobrze coś się musiało stać.

Katherina ??

niedziela, 9 lutego 2014

Kontynulacja Srody "Od Mavis"

Na odchodne pomachalam Maxowi. Odeszlam poszlam po kolejne ksiazki.
Teraz mialam EDB(Edukacja Dla Bezpieczenstwa), jedy jakie te lekcje sa nudne.
Godziny mi mijaly strasznie szybko wiec zanim sie obejrzalam byla ostatnia lekcja geografia z panem Stalvis'kim. Zwykle nic na geografni nie pisalismy bo nauczyciel tylko tlumaczyl od poczatku roku szkolnego z zeszycie do tej lekcji mialam zapisane tylko szestascie kartek w tym zadania domowe. Gdy nauczyciel cos mowil ja pograzylam sie w rozmyslaniach co bede robic na stadninie. Z Alex'em moze bedzie tam Rebecca i Katherina,
polubilam te dziewczyny a Kat doskonale byla zgrana z ta niesamowita klacz- Lumia.
Kiedys jezdzilam na tej klaczy, niestety ja do niej nie pasowalam i gdy zobaczylam Alex'a to  
zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Ogier jest niesamowity gdy galopuje, to robi to z taka duma ze nie czuc nic oprocz powiewu chlodnego wiatru we wlosach.
Ahh...Z zamyslenia wyrwal mnie dzwonek swiadczacy o tym ze moge sie juz szykowac do mojego skarba. Poszlam wiec do szafki zostawilam niepotrzebne ksiazki i przebralam sie.
Dzis nie wracalam autobusem tata po mnie przyjechal gdyz martwil sie moim dzisiejszym atakiem alerfii, a alergie mialam na zapach jeczmienia i jakiegos drzewa nie pamietam jakiego. Wyszlam ze szkoly i rozejrzalam sie za samochodem taty, zauwazylam go pod wierzba, ruszylam szybkim krokiem do auta, wsiadlam.
-Czesc, kochanie.~Tata usmiechnal sie do mnie czule i ze zmartwieniem.
-Hej.~Usmiechnelam sie tak zeby juz sie nie martwil.
Zapielam pasy i ruszylismy.
-Zawieziesz mnie na stadnine.?
-No pewnie, chcesz cos spakowac.?
-Hmmm... Tak brygesy, buty ,cukier oraz merchewki.
-Dobrze, wiec jedziemy jeszcze do domu.
Jechalismy jeszcze przez jakies 15 minut. Gdy dojechalismy szybko wyskoczylam do domu wypakowalam ksiazki i  spakowalam potrzebne rzeczy, niestety nie znalazlam kostek cukru.
Weszlam do auta i zapielam pasy.
-Tato,masz jeszcze troche czasu zeby skoczyc do sklepu.?
-Tak, a co bys chciala.?
-Kostki  cukru, nie znalazlam ich w domu.
-Dobrze.
Sklep byl przecznice od mojego domu wiec szybko poszlo, weszlam i wyszlam.
Wiec ruszylismy na stadnine, zazwyczaj jedziemy 30 minut teraz zajelo nam troche dluzej dlatego ze bylam w sklepie.
Dojechalismy.
-Czesc, przyjedziesz po mnie o tej porze co zawsze.?
-Kochanie moge sie troche spoznic, bo mam cos do zalatwienia.
Nie wiem dlaczego ale mialam wrazenie ze tata ukrywa cos przed mama, a matki nie ma wyjechala do pracy w Cansas. Nikomu nic nie mowilam a to dlatego ze za bardzo sie tego wstydzilam. Poszlam do przebieralni, przebralam sie i wlozylam do kieszeni dwie marchewki i cztery kostki cukru.
Poszlam do stajni najpierw poszlam do Malibu , dalam mu kostke.Potem do Orion'a i Lumii
wykonalam ta sama czynnosc i na koncu poszlam do Steel jej rowniez dalam kostke cukru,
poszlam do Blaze ogierowi dalam marchew , ruszylam w strone boksu Alex'a, zapomnialam jeszcze Axel moj drugi podopieczny, zawrocilam do jego boksu i wreczylam ostatnia marchew. No coz Alex'owi bede musiala dac kostki cukru, wiec wrocilam do przebieralni po kostki i spowrotem do stajni.
-Hej, maly jak minela noc.~Usmiechnelam sie a ogier jak zawsze zaczal mnie mazgac pyskiem po wlosach, twarzy i szyii. Poglaskalam go po pyszczku i wysunelam z kieszeni kostki cukru, od razu sie zainteresowal slodkoscia. Poszlam do siodlarni po kantar i linke przewiesilam na drzwiczkach i wrocilam po siodlo i uzde. Siodlo przewiesilam na tak zwanym kozle a uzde zawiesilam na haczyku, wzielam kantar i linke podeszlam do ogiera i wsunelam mu na glowe kantar a do malego kolka przypielam linke i wyprowadzilam konia na ganek przywiazalam do kolka na scianie. Poszlam jeszcze po szczotke, zgrzeblo i kopystke bo nie zabralam mojej aksamitnej szczoty do wygladzania siersci.
-Hej.
Zleklam sie ze upuscilam przedmioty, powoli sie odwrocilam i w drzwiach zobaczylam Rine.
-Cholera, Rina nie zachodz mnie tak z tylu. I tak a pro pos Czesc.Aaa.. i masz moze szczote do wygladzania siersci.
-No pewnie, chodz to ci dam.~Dziewczyna z lekkim usmiechem ruszyla do swojej szafki w przebieralni.
-Masz.
-Dziekuje~Usmiechnelam sie i poszlam pozbierac to co upuscilam.
Poszlam wyczyscic Alex'a i przy okazji gdy odprowadzilam go do boksu, poszlam po Axel'a, go rowniez wyczyscilam i jakoze mialam jeszcze mnostwo czasu wyczyscila jeszcze Steel, Blaze i Oriona , bo dawno nie widzialam Becci myslalam ze sprawi jej to przyjemnosc gdy, odprowadzalam ogiera do boksu w drzwiach stajni ujrzalam Rebecce.
-Hej, pomyslalam ze wyczyszcze Oriona.
-Yhym, tak bez pytania..

Rebecca.?

Kontynulacja Wtorku"Od Mavis"

.....


Gdy Dylan musial konczyc byla 21.00, pisalismy 5,5 godz.
Poszlam sie wykompac, jutro bedzie sroda.
Weszlam pod prysznic, zaczelam moczyc wlosy gdy byly dostatecznie mokre nalozylam szampon. Splynal mi do oczu, prawie sie przewrocilam zmywajac mydliny z wlosow gdyz poslizgnelam na kostce mydla. Wystraszylam sie i usiadlam w brodziku, musialam sie uspokojic. Gdy juz sie ogarnelam umylam reszte ciala i podeszlam do umywalki po paste i szczoteczke, zakonczylam nocna toaletke smarujac sie balsamem. Poszlam sie polozyc zgasilam swiatlo i opatulilam koldra.  Przewracalam sie z boku na bok, trwalo to pewnie kilkanascie minut , ale dla mnie to byla wiecznosc. W koncu zasnelam, nic szczegolnego mi sie nie snilo. Obudzilam sie o 6.50 no coz, wstalam poszlam do toalety spojrzalam w lustro,    mialam blada skore, zaczerwienione oczy (nie mam pojecia dlaczego). Poszlam po cichu do pokoju taty.
-Tatus.?, Tatus.?
-O moj Boze dziecko co ci sie stalo.?~spytal.
Wcale mnie to nie pocieszylo .
-Dasz mi te tabletki na alergie.?~nie wiedzialam gdzie sa wiec spytalam.
-No pewnie.~Wstal i gestem pokazal ze mam za nim isc, tak tez zrobilam.
Tata poszedl do kuchni i siegnal do szafki wyciagnal male pudelko z tabletkami.
Wzielam jedna i popilam woda. 
Zaczelam sie pakowac do szkoly.

piątek, 7 lutego 2014

od Mavis

Mijały dni a ja coraz bardziej tesknilam za Dylanem. Calymi dniami powtarzalam sobie ze jeszcze kilka dni. Byla środa pierwsze co musiałam zrobić to ubrać się i zjeść śniadanie a potem to juz raczej wiadomo gdzie idę tam gdzie zawsze do szkoły. Za jakieś trzy, cztery miesiące będą wakacje, a wtedy wyjadę do Californii na cale trzy tygodnie, to będzie utrapienie, tak długo juz tu jestem ze coraz bardziej nie chce wyjeżdżać.
Spojrzałam na zegar wzięłam dwa małe zawiniątka i pobiegłam na autobus, o dziwo się nie spóźniłam  to dobrze bo tata by w końcu powiedział ze mam po prostu mam wstawać wcześniej . Do szkoły jedzie się około dziesięć minut, dziś usiadłam sama .. Bo zazwyczaj siedziałam z Dylanem ale że go nie ma to siedzę sama. Pierwszą miałam chemie wiec poszłam do szafki się przebrać i wziąć książki . Akurat jak przekrecalam kluczyk zadzwonił dzwonek na lekcje. Powoli wyciagalam kluczyk ale się zablokował w połowie podeszłam do pani Wilder i powiedziałam ze trochę się spoznie gdzyz utknął mi kluczyk.
Nauczycielka zmarszczyla brwi i skinela głową. Poszłam po woznego pana Maxymiliana żeby pomógł mi z tym kluczykiem. Powiedział ze mam iść na lekcje a jak się skoncYzy zgłosić do tak zwanego akwarium. Weszlam wiec do klasy i usiadłam na swoje miejsce z tylu klasy.
Chłopacy oglądali się jak zwykle uważali ze nie tylko jestem dobra koleżanka ale i atrakcyjna dziewczyna, skąd to wiem.. Bo ostatnio przed lekcjami zaczepiła mnie grupka chłopaków z mojej klasy i każdy po kolei pytał czy z nim gdzieś nie wyjdę, doskonale wiedzieli ze jestem z Dylanem, ale oni upierali się przy swojej wersji czyli rzecz biorąc idę z nimi na piwo upijają nie i robią rzeczy o których nikt inny by nie pomyślał. No cóż..
-Mavis może ty nam wyjaśnisz .?
-Przepraszam,jakie było pytanie.?
-Może wkońcu za siebie i przestaniesz bujać w oblokach, jesteś na lekcji nie zapominaj o tym.
Odwróciła ode mnie wzrok i spytała .
-To może ktoś inny.? Bo panna Darkroom nie jest zainteresowana lekcją.
Posłała mi złośliwy uśmieszek.
-No cóż a pani nie umie nad tym zapanować.
Z jej twarzy zniknął uśmiech teraz patrzyła na nie z nienawiścią uśmiechnęłam się do niej triumfalnie. Znalazła we nie wroga i to dokładnie w tej chwili. Nauczcielka zajęła się innymi uczniami a ja bazgroliłam jakieś bochomazy tyle zeszyu. Zadzwonił dzwonek aja udałam się do akwarium odebrać kluczyk od szafki .
-Mavis, jak zamkasz salzafke to przekrecaj dwa razy bo wtedy kluczyk będzie ci sie blokować dobrze.?
-Ok. Przepraszam za kłopot.
Na odchodne pomachalm Maxowi.

CDN...

czwartek, 6 lutego 2014

Od Katherine

Po wczorajszym pierwszym dniu w stajni nie mogłam się doczekać na drugi, jak sobie obiecałam na pewno będę miała trening ujeżdżeniowy na Lumii, tyle, że tym razem dołączą do nas pewna dziewczyna Marvis i Alex.
Dopiero po pewnym czasie w szkole zobaczyłam tą dziewczynę , o której mówiła moja trenerka. Opisała ją bardzo dokładnie, chyba lepiej nie mogła. Siedziała w ławce. Razem z Beccą nie mogłyśmy się oprzeć, aby nie zagadać. Poszłyśmy do niej.
- Hej, jestem Becca, a ty jak masz na imię ?
- Mavis. Możesz mi mówić Mav.
- Rina podejdź.
- Hej jesteś Mavis, ta dziewczyna z Californii.?
- Yyy.Tak.
- Ohh to cudownie ja mieszkałam w Aspen.
- Aham to pewnie nie daleko Cansas.?
- Nie...To blisko Santa Monika głuptasku.
Uśmiechnęłyśmy się do niej i jak najlepsze przyjaciółki powiedziałyśmy chórem.
- Do zobaczenia !

Przed szkołą spotkałam Tobiasa. Boże jak on świetnie wygląda. Mam wrażenie jakby od ostatniego czasu, czyli wczoraj, wydoroślał. Złapał mnie za rękę i przytulił. Pewnie to znów jedna z jego zagrywek, ale  i tak się w niego wtuliłam. Zawsze pragnęłam poczuć jego perfumy z bluzki, którą teraz miałam przed nosem.
- Tobias. Tobias !
- Yyyy. Tak ?
- Już możesz mnie puścić, pochwaliłeś się nową zdobyczą, choć nią tak na prawdę nie jestem.
- Ale nie o to chodziło.
- Oj nie tłumacz się.
- Może zawieźć cię gdzieś ? Może do stajni, gdzie mi coś obiecałaś ? - Jejku czytał mi w myślach, gdyby nie on pewnie musiałabym krzątać się autobusem.
- Dobrze, ale pamiętaj to ci się i tak nie upiecze. - I uśmiechnęłam się do niego najczulej jak się tylko dało.

Jak zwykle tak samo przywitałam się z moją cztero kopytną przyjaciółką i razem z  nią udałam się na dwór przed stajnię. Tam zaczepiłam ją o metalowe kółko zamontowane na ścianie, najbliżej drzwi i zabrałam się do pracy. Przy moich czynnościach wszystko  dokładnie wytłumaczyłam Tobiasowi i nawet dałam mu wyczyścić przednie kopyto. Chłopak ma chyba wrodzony talent. Zrobił to pierwszy raz, a operował kopystką, oczywiście wg moich rad, w odpowiednich miejscach. Sam założył mi czaprak i siodło, ale na tranzelke i popręg niestety musiał poczekać, gdyż są to zbyt ważne czynności, aby zrobił to początkujący. Na koniec jak zwykle moje ulubione granatowe owijki, nie zapomniałam też o spleceniu ogona.

Pani Isabel już czekała na mnie gotowa, a obok niej czekała Mavis i Alex.
- Mavis poznaj Katherine. Od dzisiaj stwierdziłam, że jesteście na podobnym poziomie jeździectwa, dlatego będę uczyć was we dwie razem. Przy okazji nauczycie się jeździć synchronicznie. - Mina Mavis mówiła wszystko, była zdziwiona, że w ogóle wiem co to koń. Idę o zakład, że myślała, iż jestem typowym fejmem.

Najpierw luźny stęp aby przygotować konie na podciągnięcie popręgu, a następnie lekko zebrany kłus. Lumia sunęła po piasku jak dama, a ja razem z nią. Ćwiczyłyśmy teraz przejazd na brązową odznakę mimo iż obie ją posiadamy. Udało nam się bez najmniejszego błędu. Nawzajem z Mavis ciągle się obserwowałyśmy, ona ma wspaniały dosiad. Idealnie pasuje do Alexa, są jakby jedno ciało, podobnie jak ja z Lumią. Teraz przypominałyśmy sobie ustępowanie od zadu. Miałam małą pomyłkę z położeniem łydek, gdyż bardzo dawno to robiłam, ale Lumia i tak wiedziała o co mi chodzi. Wszystko zakończyłyśmy luźnym galopem dookoła, Praktycznie puściłam jej wodze i kierowałam samymi łydkami.

Wszystko obserwował Tobias był aż zdumiony jaką więź tworzę z moją podopieczną. Od razu po treningu w bramie stanęła Becca z Orionem. Nareszcie jest w domu. Tak brakowało mi naszego duetu.
- Jejku myślałam, że nie wrócisz.
- Oj Rina głupolku, Orion to wspaniały koń dał radę bez zatrzymania iść całą drogę.
- Słuchaj pamiętasz tą Mavis ?
- Tak tą ładną blondynkę ??
- Noo. Ona teraz będzie z nami w grupie jeździć. W sumie to nawet się cieszę, uwielbiam zawierać nowe przyjaźnie. - Podskoczyłam z entuzjazmu.
- Poczekaj odprowadzę mego ogiera i zaraz wracam.

Kiedy wróciła, podeszła do nas Marvis.
- Hej chciałam ci powiedzieć, że bardzo dobrze jeździsz.
- Jejku, a ty masz wspaniały dosiad. - Odrzekłam.
- A ja chciałam wam powiedzieć, że ..
(...)
Rebbeca ??

wtorek, 4 lutego 2014

300 wejść.!!

I zanim się pożegnam Dziękujemy za wejścia na naszego bloga.
Jeśli uda nam się dobić do 1000 wejść będzie konkurs*.









*Związany z howrse.!!

Szlaban ;((

Nie mogę dodawać nowych wpisów z powodu szlabanu na internet więc, proszę o wyrozumiałość .
To piszę w tajemnicy przed mamą xDD
Nowy wpis ode mnie będzie po szlabanie.
Chciałabym żeby Rebecca napisała jekieś opowiadanie i to się tyczy również Katheriny .
Z góry dziękuje i Pozdrawiam Mavis.:)