czwartek, 20 lutego 2014
Od Nicole
- Piękny co nie ? To mustang, uwielbiam ten samochód. Kiedyś będę miała taki.
- O hej, miło mi. Jestem Nicole. - Podałam jej rękę.
- Co tak oficjalnie ? - Przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
- Hmm .. miłe uczucie. Wszyscy tutaj są tacy ??
- Jacy ??
- Tacy mili, poznałam wiele osób.
- Bo jesteś śliczna, na pewno większość chłopaków chciało cię poderwać, tak jest w tej szkole. A tak w ogóle jestem Rebecca. - Nagle ktoś z samochodu ją zawołał. - Przepraszam muszę już iść. A właśnie, widziałam na twoim telefonie zdjęcie konia, czy ty jeździsz ?
- Oh tak od dzieciństwa.
- W takim razie zapraszam cię razem z nami do stajni. Ja, Mavis i Katherine również jeździmy konno i jak chcesz zabierzemy cię do naszej stajni. Choć. - Pociągnęła mnie za ręke do samochodu.
- Tobias masz jeszcze jedno miejsce w samochodzie, no nie ?? - Zapytała się kierowcy.
- No tak.
- To bierzemy Nicole.
- Okej. ...
(...)
Rebecca ??
Mini Konkursik. ;))
Hej, nie moge sie doczekac 1000-ca wejsc wiec robie malutki konkursik.
Zasady:
1. Wymiary 640cm-700cm .
2. Technika dowolna
3. Tlo wykonane ze zdjec uczniow, mozna dolaczyc zdjecia Koni ;))
4. Data konca konkursu: 27.02.2014 rok.
5. Zgloszenia wysylamy do 23.02.2014 roku.
6. Tla wysylamy na poczte lub howrse:
poczta: duss1908@gmail.com( mozna wysylac z kazdej internetowej poczty takiej jak: o2, onet, wp, gmail i inne) .
Howrse: Lol1908, lub Sygma.
Konkurs polega na Tle do bloga. A mianowicie:
Trzeba uzyc zdjecia wszystkich uczniow z zakladki "UCZNIOWIE" i porozstawiac tak zeby bylo widac kazdego.
Mozna rowniez uzyc zdjec koni. Zdjecia umieszczone na tle powinny byc podpisane tak zeby bylo widac kazde imie jesli tak nie wyjdzie to trudno.
Nagrody:
1 miejsce:
Howrsowicze(nawet jesli wyslecie przez poczte nalezy napisac swoj login ):
Gratulacje.(przez 10 dni od Administratorek)
Kon wybranej rasy[pegaz albo rog](nwm co bede miala na stanie wiec troche moze potrwac.!!)(nie da sie za darmo wiec za 500eq) ( z malutkimi bonusami nie wymienionymi .! )*
Pocztowicze xD :
Gratulacje, przedstawienie na formu bloga, Bycie na glownej stronie z zakladka nowosci przez tydzien.!!
2 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje.(przez 5 dni od Administratorek)
Kon dowolnej rasy(bez mozliwosci wybrania pegaza lub roga.!)( z jednym bonusem nie wymienione.!!)*
Pocztowicze:
Gratulacje i przedstawienie na forum bloga.
3 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje(przez 2 dni od Administratorek)
Kon rasy do wybrania w nawiasie kwadratowym
[ kon luzytanski, kon czystej krwi arabskiej/ angielskiej, kon andaluzyjski, pinito]*
(Bez bonusow.!)
Pocztowicze:
Gratulacje.
*konie nie beda dorosle.!!( moga posiadac gwiazdki do um.!)
Jurorzy:
Natka1120( Natalia Szwarc)
Lol1908( Duss ia)
Kajla( Kaj la)
Witamy Nicole !!!!!
Witamy Nicole, która dołączyła do nas 20.02.2014 r :D
Witamy David'a.!!
David Bathefield z Londynu. Mial ciezkie zycie ale odnalazl ta Jedyna.
Witamy David'a dolaczyl do nas 13.02.2014r .:)
Od Katherine CD
Rebecca ?
środa, 19 lutego 2014
Od Kate CD Mavis
-A jak wygladam.?~zapytala sarkastycznie.
-Troche jak rozjechana szynka.
Dziewczyna sie usmiechnela.
-Jeszcze raz przepraszam.
-Hmm... Nie szkodzi.
-Sadzac po twoim glosie, to chyba raczej mi nie wybaczasz.
-Hmm.. Nie znasz mnie chyba za dobrze.
-Owszem, ale jestes podobna do Luke'a.
-Taty.?! Czy on o tobie wie, ty ... Ty... Kto jest twoim ojcem.? Lub Matka.?
-Chcesz mnie zapytac kim sa moji rodzice.?
-Yhy.
-No wiec, twoji rodzice sa rowniez mojimi rodzicami.
-Oni cie ukrywali jak mozesz to tak spokojnie mowic.!
-Zdaje sie ze Lukas przyjechal, ja juz pojde.
-I dlaczego mowisz do nich po imieniu umuwiliscie sie.?
-Bo byli stanowczo za mlodzi jak sie urodzilam zebym miala do nich mowic "Mamo" i "Tato".
Wyszlam. Za drzwiami stali Lukas i Mia.
-Mavis chce sie z toba widziec. Lepiej jej wszystko wytlumaczcie, bo mnie juz zasypywala pytaniami, o wasze sprawy.
Spojrzal na mnie i wszedl na sale, nie wiedzialam o czym mowia wiec poprostu wyszlam.
-Czesc.
-Kate.!
odwrucilam sie na piecie i spojrzalam jej w oczy w ktorych widac bylo tylko bol i troske. A nie radosc ze tu jestem.
-Co.! Jesli chcesz mnie teraz...
Przerwala mi czyms bardzo zaskakujacym. Ona mnie przytulila nie robila tego juz od 4 czy 5 lat.
-C...C...Co..ty..ty... ro..ro..bisz.?
-Jakasz sie.?
-T..t...ta... Tak, przeszkadza ci to.
-Skarbie, oczywiscie ze nie. Przepraszam ze, cie zostawilismy.
-Tak, oczywiscie.
Odwzajemnilam uscisk i wyplatalam sie z jej ramion.
-Musze juz isc, zadzwonie pozniej.
Udalam sie do wyjscia ze szpitala i tam zastalam jakiegos 16-sto letniego chlopaka.
-Znasz Mavis, wiesz co z nia.?
-Yyyy.. Uspokuj sie lezy na 3 pietrze, korytarz A sala 313. Ty jestes Dylan.?
-Tak, skad wiesz, i skad wiesz ze ona tam lezy.
-Bo jestem jej siostra.
-Ale...
-Przepraszam ale nie mam czasu. Do zobaczenia,Dylan.
Odwrocilam sie i odeszlam. Wyjelam z kieszeni telefon i wybieralam numer do Davida, odebral po 3 sygnale.
-Hej, mala co tam.?
-Czesc, skarbie wpadniesz po mnie do szpitala.?
-Cos ci sie stalo.?
-Nie, mnie nic mojej siostrze.
-Mavis.? Dobra zaraz bede w ktorym szpitalu.?
-Union Diverses Hospital Dre przy China Town.
-Ok, czekaj na jakiejs lawce zaraz bede, Pa.
-Pa.
niedziela, 16 lutego 2014
Kontynuacja Soboty " Od Mavis"
-Sama zrobilas.?~Spytalam.
-Tak... Dlaczego pytasz.?
-Bo.. sa przepyszne ..
-A co tak zle gotuje ze musze wszystko gotowe kupowac~ Usmiechnela sie , ale w jej oczach byla iskierka bolu.
-Nie, no co ty gotujesz swietnie.~I to bylo 100% prawda, babcia gotuje wrecz doskonale.
Gdy juz zjadlam poszlam na gore poszukac Filemona. Troche dziwne imie jak na 21 wiek.
-Filemon, Filemon.!
A kotka nie widac.
-A moze jest tu.!~ Sprawdzilam pod lozkem, tam tez nie ma.
-To na pewno jestes tu.!~ Tym razem sprwadzilam za i pod szafa.
Hmm.. Tu tez go nie ma, zeszlam na dol do kuchni a tam.. Filemon przy misce z mlekiem.
-O ty lobuzie, ja ci pokaze.!~Podeszlam do kotka i zaczelam drapac za uchem. Zaczal pocichu mruczec i wkoncu sie polozyl.
-Skarbie wstan z podlogi, jest brudna.~W drzwiach stala Mama.
-Wrocilas.!~Rzucilam sie jej na szyje.
-Do mojej coreczki zawsze. Iiii... mam dla ciebie niespodzianke.~Powiedziala, ale sie nie usmiechnela a to byl zly znak.
Ohh..Mam nadzieje ze to piesek.
-Kate.! Mozesz juz wejsc.
-Yhyy. Juz ide.~Dziewczyna odpowiedziala sakrastycznie.
Chwile po tym do domu babci weszla rudowlosa dziewczyna, podeszla do mnie i sie przedstawila.
-Kate Darkroom, a ty.?~Spojrzala na mnie spod dlugich rzes.
-Mavis Darkroom, jestesmy jakos spokrewnione.? Tata nie ma rodzenstwa.
-Nie powiedzialas jej, moglam sie domyslic.~ Zwrocila sie do mamy.
-Nie, ale ty mozesz jej teraz powiedziec.~Mia wydawala sie byc rozzloszczona
-Ohh... Ale o czym.!~Przerwalam ich dyskusje.
-Ze jestem twoja siostra.!
-Co... Ja... Nie..~Wybieglam z domu i gdy przebiegalam przez ulice, nie zauwazylam jadacego samochodu.
...
Jedyne go slyszalam to byl krzyk. Moj krzyk, i potworny bol. Potem zauwazylam ze z domu wybiega mama i babcia, po Kate ani sladu.
-Mavis.!
To bylo ostatnie co uslyszalam.
(...)
Obudzilam sie w szpitalu, nie wiem czy to byl ten sam dzien czy inny.
-Mavis, skarbie.~Matka szlochala mi przy lozku. Zaraz chwila wlasnie sobie uswiadomilam gdzie jestem.
-Dlaczego wczesniej mi nie powiedzialas.~Bylam zla na matke.
Do sali weszla pielegniarka i wyprosila mame.
-No wiec, Mavis tak.?
-Tak.
-Mialas wypadek, wiesz o tym.?
-No raczej, w innym wypadku teraz bym lezala u mnie w pokoju.
-Ok, mama cie poinformowala o wszystkim.
-O wszystkim, czyli.?
-No wiec, nie masz zadnych zlaman co jest bardzo dziwne przy takim uderzeniu ale masz skrecony nadgarstek.
-Czy przez to ze jest skrecony nie bede mogla jezdzic przez dlugi czas.?
-Nie, oczywiscie ze bedziesz mogla jezdzic , ale bedzie kontuzja.
-To znaczy ze jak upadne to reka znow sie skreci.
-Niestety, skrecenia sa gorsze od zlaman.
-A reszta, czy to wszystko.?
-Nie, masz jeszcze male wstrzasnienie mozgu.
-Czy to grozne.?
-Nie. Wstrzasnienie jest male wiec spokojnie.
-To dobrze, ale czy sa jakies tego objawy.?
-Tak, mozesz miec przez jakis czas bole migrenowe.
-Jak dlugo tu zostane.? Mam szkole .
-Kochanie, dzis jest niedziela, na obserwacji zostaniesz przez ok. trzy, cztery dni. To nie tak dlugo, ale najlepiej dla ciebie bedzie jesli w tym tygodniu nie pojdziesz do szkoly.
-Ok.
-Do zobaczenia, i przy okazji mam na imie Jesse .
-Milo mi cie poznac.
-Mozesz mi mowic po imieniu, nie jestem taka stara, miedzy mna a toba jest tylko 10 lat roznicy.~Usmiechnela sie i wyszla.
Mama weszla spowrotem na moja sale i usiadla na krzeselku obok mojego lozka.
-Tak mi przykro ze ci nie powiedzialam. Ale Kate sie dawno wyprowadzila wczesniej mieszkala u Petera mojego kuzyna ale teraz przyjechala i..
-I mam ja zaakceptowac, rozumiem. A teraz chce sie widziec z tata.
-Kochanie...
-Nie.! Chce go widziec teraz.~Przerwalam jej, a do sali weszla Kate.
-Hej, jak sie czujesz.?
-A jak wygladam.!?
-No troche jak rozjechana szynka.
Mimowolnie sie usmiechnelam.
...
Kate.?
piątek, 14 lutego 2014
Od Rebecce
Od Mavis
Hmm..moze to dziwne~pomyslalam, ale ten Matt jest calkiem ladny. Pff.. moja glupota, przecierz mam Dylana.
A on juz jutro wraca, tak za nim tesknie.
Nie znam za bardzo Riny , ale zrobilo mi sie jej zal gdy, uslyszalam o wypadku jej mamy.
(...)
Na zajutrz, wstalam bardzo nie wyspana byla sobota. To dzis przyjezdza Dylan, mowil ze bedzie ok. czternastej, pietnastej, wiec troche poczekam.
Poszlam do kuchni i skierowalam sie do lodowki, wyjelam sok truskawkowy, ser salami i maslo, siegnelam do chlebaka ale, okazalo sie ze nie ma chleba.
Zadzwonilam do taty ze, ma kupic jak bedzie wracal, niestety nie odebral i musialam sie nagrac na poczte.
Odlozylam ser i maslo, gdy juz mialam isc do swojego pokoju zadzwonil telefon, zbieglam do salonu i odebralam, dzwonila babcia.
-Halo.?
-Czesc babciu, cos sie stalo.?
-Tak, dziadek zaslabl i musial jechac do lekarza, nie ma taty w domu.?
-O moj Boze, nie ma, juz sie ubieram i jade.
-Kochanie, czym pojedziesz nie masz jeszcze prawa jazdy.
-Przyjade autobusem, Pa babciu nie dlugo bede.
Rozlaczylam sie i pobieglam na gore sie ubrac i zrobic poranna toaletke. Nie dlugo po tym jak juz sie oporzadzilam poszlam na autobus i pojechalam do domu dziadkow. Jazda trwala ok. 30-stu minut, dziadkowie mieszkali dosc daleko od nas dlatego tak dlugo zajal mi dojazd.
Gdy juz dojechalam, musialam tylko przejsc przez ulice i skrecic w prawo i juz bylam.
Otworzylam drzwi. Weszlam do srodka a tam obskoczyl mnie Buster pies dziadkow, zapewne Filemon spal u gory.
Usmiechnelam sie mimowolnie, poszlam do salonu i zastalam tam babcie.
-Hej, babciu.
-Witaj, ptaszyno.~Babcia tak mnie nazywala praktycznie od dziecka.
-To co tam, z dziadkiem, cos wiadomo.?
-Tak, przed chwila dzwonil ze bedzie przez 3 dni w szpitalu na obserwacji.
-Oj, a co bylo powodem oslabienia.?
-Ostatnio zle sie czul i byl ogolnie slaby jak na razie, przyczyna nie jest wiadoma, moze jutro sie czegos dowiemy.
-No tak.
-To co glodna jestes.? Mam twoje ulubione, nalesniki francuskie.
-Ooo, no pewnie, sama robilas.?
-Tak.
Cdn..
czwartek, 13 lutego 2014
Do Katherine CD
środa, 12 lutego 2014
Od Katherine
Od Mavis
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Rebecce
niedziela, 9 lutego 2014
Kontynulacja Srody "Od Mavis"
Teraz mialam EDB(Edukacja Dla Bezpieczenstwa), jedy jakie te lekcje sa nudne.
Godziny mi mijaly strasznie szybko wiec zanim sie obejrzalam byla ostatnia lekcja geografia z panem Stalvis'kim. Zwykle nic na geografni nie pisalismy bo nauczyciel tylko tlumaczyl od poczatku roku szkolnego z zeszycie do tej lekcji mialam zapisane tylko szestascie kartek w tym zadania domowe. Gdy nauczyciel cos mowil ja pograzylam sie w rozmyslaniach co bede robic na stadninie. Z Alex'em moze bedzie tam Rebecca i Katherina,
polubilam te dziewczyny a Kat doskonale byla zgrana z ta niesamowita klacz- Lumia.
Kiedys jezdzilam na tej klaczy, niestety ja do niej nie pasowalam i gdy zobaczylam Alex'a to
zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Ogier jest niesamowity gdy galopuje, to robi to z taka duma ze nie czuc nic oprocz powiewu chlodnego wiatru we wlosach.
Ahh...Z zamyslenia wyrwal mnie dzwonek swiadczacy o tym ze moge sie juz szykowac do mojego skarba. Poszlam wiec do szafki zostawilam niepotrzebne ksiazki i przebralam sie.
Dzis nie wracalam autobusem tata po mnie przyjechal gdyz martwil sie moim dzisiejszym atakiem alerfii, a alergie mialam na zapach jeczmienia i jakiegos drzewa nie pamietam jakiego. Wyszlam ze szkoly i rozejrzalam sie za samochodem taty, zauwazylam go pod wierzba, ruszylam szybkim krokiem do auta, wsiadlam.
-Czesc, kochanie.~Tata usmiechnal sie do mnie czule i ze zmartwieniem.
-Hej.~Usmiechnelam sie tak zeby juz sie nie martwil.
Zapielam pasy i ruszylismy.
-Zawieziesz mnie na stadnine.?
-No pewnie, chcesz cos spakowac.?
-Hmmm... Tak brygesy, buty ,cukier oraz merchewki.
-Dobrze, wiec jedziemy jeszcze do domu.
Jechalismy jeszcze przez jakies 15 minut. Gdy dojechalismy szybko wyskoczylam do domu wypakowalam ksiazki i spakowalam potrzebne rzeczy, niestety nie znalazlam kostek cukru.
Weszlam do auta i zapielam pasy.
-Tato,masz jeszcze troche czasu zeby skoczyc do sklepu.?
-Tak, a co bys chciala.?
-Kostki cukru, nie znalazlam ich w domu.
-Dobrze.
Sklep byl przecznice od mojego domu wiec szybko poszlo, weszlam i wyszlam.
Wiec ruszylismy na stadnine, zazwyczaj jedziemy 30 minut teraz zajelo nam troche dluzej dlatego ze bylam w sklepie.
Dojechalismy.
-Czesc, przyjedziesz po mnie o tej porze co zawsze.?
-Kochanie moge sie troche spoznic, bo mam cos do zalatwienia.
Nie wiem dlaczego ale mialam wrazenie ze tata ukrywa cos przed mama, a matki nie ma wyjechala do pracy w Cansas. Nikomu nic nie mowilam a to dlatego ze za bardzo sie tego wstydzilam. Poszlam do przebieralni, przebralam sie i wlozylam do kieszeni dwie marchewki i cztery kostki cukru.
Poszlam do stajni najpierw poszlam do Malibu , dalam mu kostke.Potem do Orion'a i Lumii
wykonalam ta sama czynnosc i na koncu poszlam do Steel jej rowniez dalam kostke cukru,
poszlam do Blaze ogierowi dalam marchew , ruszylam w strone boksu Alex'a, zapomnialam jeszcze Axel moj drugi podopieczny, zawrocilam do jego boksu i wreczylam ostatnia marchew. No coz Alex'owi bede musiala dac kostki cukru, wiec wrocilam do przebieralni po kostki i spowrotem do stajni.
-Hej, maly jak minela noc.~Usmiechnelam sie a ogier jak zawsze zaczal mnie mazgac pyskiem po wlosach, twarzy i szyii. Poglaskalam go po pyszczku i wysunelam z kieszeni kostki cukru, od razu sie zainteresowal slodkoscia. Poszlam do siodlarni po kantar i linke przewiesilam na drzwiczkach i wrocilam po siodlo i uzde. Siodlo przewiesilam na tak zwanym kozle a uzde zawiesilam na haczyku, wzielam kantar i linke podeszlam do ogiera i wsunelam mu na glowe kantar a do malego kolka przypielam linke i wyprowadzilam konia na ganek przywiazalam do kolka na scianie. Poszlam jeszcze po szczotke, zgrzeblo i kopystke bo nie zabralam mojej aksamitnej szczoty do wygladzania siersci.
-Hej.
Zleklam sie ze upuscilam przedmioty, powoli sie odwrocilam i w drzwiach zobaczylam Rine.
-Cholera, Rina nie zachodz mnie tak z tylu. I tak a pro pos Czesc.Aaa.. i masz moze szczote do wygladzania siersci.
-No pewnie, chodz to ci dam.~Dziewczyna z lekkim usmiechem ruszyla do swojej szafki w przebieralni.
-Masz.
-Dziekuje~Usmiechnelam sie i poszlam pozbierac to co upuscilam.
Poszlam wyczyscic Alex'a i przy okazji gdy odprowadzilam go do boksu, poszlam po Axel'a, go rowniez wyczyscilam i jakoze mialam jeszcze mnostwo czasu wyczyscila jeszcze Steel, Blaze i Oriona , bo dawno nie widzialam Becci myslalam ze sprawi jej to przyjemnosc gdy, odprowadzalam ogiera do boksu w drzwiach stajni ujrzalam Rebecce.
-Hej, pomyslalam ze wyczyszcze Oriona.
-Yhym, tak bez pytania..
Rebecca.?
Kontynulacja Wtorku"Od Mavis"
piątek, 7 lutego 2014
od Mavis
Spojrzałam na zegar wzięłam dwa małe zawiniątka i pobiegłam na autobus, o dziwo się nie spóźniłam to dobrze bo tata by w końcu powiedział ze mam po prostu mam wstawać wcześniej . Do szkoły jedzie się około dziesięć minut, dziś usiadłam sama .. Bo zazwyczaj siedziałam z Dylanem ale że go nie ma to siedzę sama. Pierwszą miałam chemie wiec poszłam do szafki się przebrać i wziąć książki . Akurat jak przekrecalam kluczyk zadzwonił dzwonek na lekcje. Powoli wyciagalam kluczyk ale się zablokował w połowie podeszłam do pani Wilder i powiedziałam ze trochę się spoznie gdzyz utknął mi kluczyk.
Nauczycielka zmarszczyla brwi i skinela głową. Poszłam po woznego pana Maxymiliana żeby pomógł mi z tym kluczykiem. Powiedział ze mam iść na lekcje a jak się skoncYzy zgłosić do tak zwanego akwarium. Weszlam wiec do klasy i usiadłam na swoje miejsce z tylu klasy.
Chłopacy oglądali się jak zwykle uważali ze nie tylko jestem dobra koleżanka ale i atrakcyjna dziewczyna, skąd to wiem.. Bo ostatnio przed lekcjami zaczepiła mnie grupka chłopaków z mojej klasy i każdy po kolei pytał czy z nim gdzieś nie wyjdę, doskonale wiedzieli ze jestem z Dylanem, ale oni upierali się przy swojej wersji czyli rzecz biorąc idę z nimi na piwo upijają nie i robią rzeczy o których nikt inny by nie pomyślał. No cóż..
-Mavis może ty nam wyjaśnisz .?
-Przepraszam,jakie było pytanie.?
-Może wkońcu za siebie i przestaniesz bujać w oblokach, jesteś na lekcji nie zapominaj o tym.
Odwróciła ode mnie wzrok i spytała .
-To może ktoś inny.? Bo panna Darkroom nie jest zainteresowana lekcją.
Posłała mi złośliwy uśmieszek.
-No cóż a pani nie umie nad tym zapanować.
Z jej twarzy zniknął uśmiech teraz patrzyła na nie z nienawiścią uśmiechnęłam się do niej triumfalnie. Znalazła we nie wroga i to dokładnie w tej chwili. Nauczcielka zajęła się innymi uczniami a ja bazgroliłam jakieś bochomazy tyle zeszyu. Zadzwonił dzwonek aja udałam się do akwarium odebrać kluczyk od szafki .
-Mavis, jak zamkasz salzafke to przekrecaj dwa razy bo wtedy kluczyk będzie ci sie blokować dobrze.?
-Ok. Przepraszam za kłopot.
Na odchodne pomachalm Maxowi.
CDN...
czwartek, 6 lutego 2014
Od Katherine
Dopiero po pewnym czasie w szkole zobaczyłam tą dziewczynę , o której mówiła moja trenerka. Opisała ją bardzo dokładnie, chyba lepiej nie mogła. Siedziała w ławce. Razem z Beccą nie mogłyśmy się oprzeć, aby nie zagadać. Poszłyśmy do niej.
- Hej, jestem Becca, a ty jak masz na imię ?
- Mavis. Możesz mi mówić Mav.
- Rina podejdź.
- Hej jesteś Mavis, ta dziewczyna z Californii.?
- Yyy.Tak.
- Ohh to cudownie ja mieszkałam w Aspen.
- Aham to pewnie nie daleko Cansas.?
- Nie...To blisko Santa Monika głuptasku.
Uśmiechnęłyśmy się do niej i jak najlepsze przyjaciółki powiedziałyśmy chórem.
- Do zobaczenia !
Przed szkołą spotkałam Tobiasa. Boże jak on świetnie wygląda. Mam wrażenie jakby od ostatniego czasu, czyli wczoraj, wydoroślał. Złapał mnie za rękę i przytulił. Pewnie to znów jedna z jego zagrywek, ale i tak się w niego wtuliłam. Zawsze pragnęłam poczuć jego perfumy z bluzki, którą teraz miałam przed nosem.
- Tobias. Tobias !
- Yyyy. Tak ?
- Już możesz mnie puścić, pochwaliłeś się nową zdobyczą, choć nią tak na prawdę nie jestem.
- Ale nie o to chodziło.
- Oj nie tłumacz się.
- Może zawieźć cię gdzieś ? Może do stajni, gdzie mi coś obiecałaś ? - Jejku czytał mi w myślach, gdyby nie on pewnie musiałabym krzątać się autobusem.
- Dobrze, ale pamiętaj to ci się i tak nie upiecze. - I uśmiechnęłam się do niego najczulej jak się tylko dało.
Jak zwykle tak samo przywitałam się z moją cztero kopytną przyjaciółką i razem z nią udałam się na dwór przed stajnię. Tam zaczepiłam ją o metalowe kółko zamontowane na ścianie, najbliżej drzwi i zabrałam się do pracy. Przy moich czynnościach wszystko dokładnie wytłumaczyłam Tobiasowi i nawet dałam mu wyczyścić przednie kopyto. Chłopak ma chyba wrodzony talent. Zrobił to pierwszy raz, a operował kopystką, oczywiście wg moich rad, w odpowiednich miejscach. Sam założył mi czaprak i siodło, ale na tranzelke i popręg niestety musiał poczekać, gdyż są to zbyt ważne czynności, aby zrobił to początkujący. Na koniec jak zwykle moje ulubione granatowe owijki, nie zapomniałam też o spleceniu ogona.
Pani Isabel już czekała na mnie gotowa, a obok niej czekała Mavis i Alex.
- Mavis poznaj Katherine. Od dzisiaj stwierdziłam, że jesteście na podobnym poziomie jeździectwa, dlatego będę uczyć was we dwie razem. Przy okazji nauczycie się jeździć synchronicznie. - Mina Mavis mówiła wszystko, była zdziwiona, że w ogóle wiem co to koń. Idę o zakład, że myślała, iż jestem typowym fejmem.
Najpierw luźny stęp aby przygotować konie na podciągnięcie popręgu, a następnie lekko zebrany kłus. Lumia sunęła po piasku jak dama, a ja razem z nią. Ćwiczyłyśmy teraz przejazd na brązową odznakę mimo iż obie ją posiadamy. Udało nam się bez najmniejszego błędu. Nawzajem z Mavis ciągle się obserwowałyśmy, ona ma wspaniały dosiad. Idealnie pasuje do Alexa, są jakby jedno ciało, podobnie jak ja z Lumią. Teraz przypominałyśmy sobie ustępowanie od zadu. Miałam małą pomyłkę z położeniem łydek, gdyż bardzo dawno to robiłam, ale Lumia i tak wiedziała o co mi chodzi. Wszystko zakończyłyśmy luźnym galopem dookoła, Praktycznie puściłam jej wodze i kierowałam samymi łydkami.
Wszystko obserwował Tobias był aż zdumiony jaką więź tworzę z moją podopieczną. Od razu po treningu w bramie stanęła Becca z Orionem. Nareszcie jest w domu. Tak brakowało mi naszego duetu.
- Jejku myślałam, że nie wrócisz.
- Oj Rina głupolku, Orion to wspaniały koń dał radę bez zatrzymania iść całą drogę.
- Słuchaj pamiętasz tą Mavis ?
- Tak tą ładną blondynkę ??
- Noo. Ona teraz będzie z nami w grupie jeździć. W sumie to nawet się cieszę, uwielbiam zawierać nowe przyjaźnie. - Podskoczyłam z entuzjazmu.
- Poczekaj odprowadzę mego ogiera i zaraz wracam.
Kiedy wróciła, podeszła do nas Marvis.
- Hej chciałam ci powiedzieć, że bardzo dobrze jeździsz.
- Jejku, a ty masz wspaniały dosiad. - Odrzekłam.
- A ja chciałam wam powiedzieć, że ..
(...)
Rebbeca ??
wtorek, 4 lutego 2014
300 wejść.!!
Jeśli uda nam się dobić do 1000 wejść będzie konkurs*.
*Związany z howrse.!!
