poniedziałek, 10 lutego 2014

Od Rebecce

- Hej , pomyślałam, że wyczyszczę Oriona.
- Yhym, tak bez pytania ?
- Eeee………. .
- Spokojnie nie jestem zła ale właśnie chciałam to zrobić. Rozumiesz teraz bardzo zważam na zaufanie między nami tym bardziej, że jest jedna rzecz, której jeszcze nie pozwala mi zrobić.
- Ja nie wiedziałam. – Chyba zrozumiała o co mi chodziło, bo od razu się zmieszała. Polubiłam Mavis, mimo iż jest trochę za bardzo nieśmiała, ale jest naprawdę fajna i mądra.
- Oj przestań … . Hahaha może następnym razem pomożesz mi ? Jutro mija 9 dzień i będę mogła na nim pojeździć. Jejku tak dawno nie byłam na nim w siodle. Ostatnio ciągle jeżdżę na Steel, to fajna i mądra kobyłka, ale brakuje mi mojego ogierka. Na nim zawsze wiedziałam, gdzie jechać, jak dać łydkę, lekkie pociągnięcie wodzą, a robił to co chciałam. Nie zapomnijmy o tych naszych wyścigach z Riną. Hahahaha ……… jej.
- Też się strasznie cieszę. Sorki…. . – Nagle naskoczyła na mnie Rina.
- Jezu Rina !!!!!!! Aleś mnie wystraszyła.
- Hahaha czemu ciągle dajecie się mi straszyć ahahahahhaha. Dwie w jeden dzień, hmm…….. nowy rekord. – Wzięła mnie i Mavis pod pachy i zatargała do siodlarni.

Razem we trójkę, na ganku wyczyściłyśmy Steel, Alex`a i Lumię. Ja pomogłam Mavis w robieniu koreczków Alex`owi, ona czesała grzywę Lumii, a Rina zaplatała ogon Steel. Konie wyglądały jak z obrazka. Czyste jak na światowej klasy zawody, nie wspominając, że Lumia miała swój granatowy czaprak z owijkami, Alex czerwony z owijkami, a ja założyłam bordowy czaprak Oriona i jego owijki na Steel. Szczerze to, gdyby miała odpowiedniego jeźdźca byłaby wspaniałym koniem, w końcu, gdy tak o nią zadbałyśmy, ma wspaniałą prezencję.

Jak zwykle pani Isabel już na nas czekała. Zastanawia mnie co ta kobieta robi, że na wszystko zdąża. Nie dość, że zajmuje się Blazem (czyt. Blejzem), no bo musi go ułożyć, to jeszcze naszymi stajennymi pieszczochami : psami Niką, Aronem i kotem Salemem.
- Jejku dziewczynki, jak konie dzisiaj pięknie wyglądają.
- Nasza wspólna praca. – Powiedziałam.
Najpierw dokładnie to samo co wcześniej. Stęp na luźniej wodzy, potem kłus. I bardzo przyłożyłyśmy się do pracy na narożnikach i zakrętach, pilnowałyśmy położenia łydek i kolejno robiłyśmy zmiany i płynne przejścia chodów.
Przy bramce stał brat Riny Matt. To niedobrze coś się musiało stać.

Katherina ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz