środa, 3 września 2014

Przepraszam.

Bardzo przepraszam na brak postow, to glownie wina szkoly.

I ps. sorry wielkie za brak polskich znakow.








środa, 27 sierpnia 2014

Od Mavis C.D Nicole

-Vis.??
-Wszystko w porzadku z reszta koni.? ~ Spytalam.
-Tak, wszystkie sa na swoich miejscach.
-Oj, pozaluja tego.! ~Prawie krzyczalam juz chcialam wyjsc i porozmawiac sobie z ta banda idiotow, ale ktos zlapal mnie w pasie i nie chcial poscic. To byl Ian.
-Posc, mnie. Chce tylko pomasowac im buzki moja reka.
-Mavis, usokoj sie, prosze.
-No, ok. Ale posc mnie juz.
Rozluznil uscisk, a ja wykorzystalam chwile jego nie uwagi i ruszylam biegiem w strone ludzi ktorzy odalali petardy, zdazylam do nich dobiec i ledwo cos powiedziec gdy dogonila mnie Nicole i pociagnela za reke jak najdalej od tych chlopakow.
-Mavis, spokojnie, pani Angela ich ukara.
-Ale, ale... ~Mimowolnie po policzkach poplynely lzy.
-Hej wszystko bedzie dobrze. ~I mnie mocno przytulila.
-Ale... oni... mogli zrobic im... krzywde... ~Zdolalam wyjakac.
-Ciii, uspokoj sie i powiedz powoli i wyraznie.
Powoli sie usokajalam, wyciagnelam z kieszeni "Xanax" lek uspakajajacy.
-Co to jest, nie bierz tego Vis. ~Powiedziala powaznym tonem Nicole.
-To tylko xanax Nicci.
Spojrzala na mnie tymi swoimi oczami. A ja wywrocilam teatralnie moimi.
-No, ok. Nie wezme.
Usmiechnelysmy sie porozumiewawczo.
-Czas chyba minal powinnysmy zawiadomic pania Angele.
-No racja, ja pojde i posprawdzam boksy, musze sie upewnic ze zaden kon nie ucierpial.
-Ok, do zobaczenia pozniej Vis.
-Pa Nicole.
Odwrocilam sie na piecie i odeszlam w strone stajni z klaczami i zrebakami.
Weszlam , o  prawej strony Amestyt i Izzie, Ruby i Lexi.
Za soba uslyszalam dzwiek, gdy sie odwrocilam za mna staly Katherina i Rebecca.
-Blagam, powiedzcie ze nic sie nie stalo... ~Jeknelam.

Rebecca.?

czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Nicole (C.D)

- O mamciu Becca. - powiedziałam.
- Tak ??
- Jestem taka szczęśliwa, w końcu będę mogła się do czegoś przy..... - Nie dokończyłam, gdyż zadwonił telefon Mavis.
- Halo. Yhm ............ Okej. Spokojnie pani Angelo wszystkim się zajmę. Do widzenia.
- Eeee... czy to była ta osoba co myślę?? - zapytała się Becca.
- Tak, pani Angela, właścicielka stajni. Prosiła mnie, abym oprowadziła nową dziewczynę po ośrodku i zapoznała z osobami oraz końmi z klubu jeździeckiego. Niestety to musi chwilkę poczekać. Jak ją spotkacie to pokażcie wszystko. Wiecie te całe zawody i jeszcze to wszystko, trzeba się tym zająć. Muszę lecieć pa. -  Odprowadziłyśmy Vis na hol pomiędzy boksami koni.
- Papa. - Odpowiedziałyśmy chórem.

- A więc nowa osoba..... Hmmmmm... , trzeba będzie zmienić liste zawodników. Co do cholery??!!

Becca przerwała, gdyż zobaczyła jak nieznana nam dziewczyna wsiada na konia. Prawdopodobnie była to Norra, ale my przecież jej nigdy nie widziałyśmy, skąd możemy wiedzieć, czy jakaś laska nie kradnie nam konia. Po chwili namysłu stwierdziłam, że jest tu za dużo ludzi, a ta dziewczyna nie wydaje się, na tyle głupia, aby w miejscu publicznym, popełniać przestępstwo.

Poszłyśmy wyprowadzić konie na padoki, a że połowa z nich była już na nich, miałyśmy mniej pracy. Była 9.55, a że jazda, niestety, wypadnie o godzinę później niż zwykle, czyli o 14, miałyśmy masę wolnego czasu. Wszystkie konie były czyste, wyprowadzone na padoki, siodła i tranzelki wysmarowane, czapraki wisiały na płotach i suszyły się. Rodzice mojej towarzyszki dawno pojechali do pracy, więc został nam tylko Alexander. I to właśnie do niego się udałyśmy.

- Hej.
- Hej kicie. - Podszedł do nas, mnie uściskał, a Becce pocałował.
- Jej, jeszcze nie zdążyłam ci podziękować za wszystko. Dziękuję kochany. - Becca jeszcze raz go pocałowała. - Przyczyniłeś się do kupna mojego konia. To dlatego rozmawiałeś dzisiaj rano z moim tatą ??
- Mniej więcej dlatego, trochę spieraliśmy się co do godziny, kiedy mają przyjechać tu do stadniny, ale doszliśmy do porozumienia. Reszta sama poszła. Jestem ci to winien. Jeszcze ci tego nie mówiłem, ale Kocham Cię.
- Ja ciebie też. - I znów się pocałowali.
- Ehem ja tu nie jestem potrzebna. Jakby co, to jestem niedaleko. Paaaa.

I tak stwierdziłam, że zasługuję na chwilę osamotnienia. Włączyłam sobie kawałek mojego ulubionego zespołu. I tak poszłam do siodlarnii na kanapę, aby przez szybę na ścianie za kanapą, oglądać konie biegające na padokach. Na najbliższym była Princessa,  Lumia, Orion i Nimfa, Na następnym: Steel, Rambo, Carmen i Hamdani. Na kolejnym: Fire Flame, Verda, Saxo i powinna być jeszcze Florencja, ale jeździ na niej ta Nora. Na jeszcze innym padoku biegają ogiery: Alex, Axel, Olimp, Posejdon, Blaze i Malibu, którego również nie ma. Posiedziałam tak dłuższą chwilkę, słuchając mojej ulubionej piosenki, a następnie poszłam na ujeżdzalnie.
I tak jak się spodziewałam, ujżałam Dylana na Malibu i panią Isabel, instruującą go, jak ma jechać przygotowany przez nią parkour.  Patrząc na ich trening, bardzo ciężki, przypominający nasz, stwierdziłam szczerze, że jest to najlepsza stajnia w jakiej kiedykolwiek trzymałam konia. Po tygodniu widać było zamiłowanie wszystkich do tych pięknych zwierząt i śmiem twierdzić, że wszyscy moi rówieśnicy i znajomi są idealnie zgrani i dopasowani do swoich ulubionych koni. Nie mam pojęcia, jak im wszystkim udało się dojść do takiej perfekcji, w porozumiewaniu się ze swoimi podopiecznymi. To jest takie niesamowite. I nagle... usłyszałam potężny huk. Coś wystrzeliło w górę i rozbiło się na niebie. Malibu nagle przystanął, nie zaczął panikować, ale strzygł uszami i nasłuchiwał. Wystraszyłam się, a w górę już zdążyła polecieć seria fejerwerek. Podbiegła do mnie Rina.

- Nicol !!! Otrząśnij się trzeba konie zabrać do boksów, szybko, bo coś im się może stać !!!
- Gdzie Becca ??
- Poszła po Oriona, wiesz, że biedny boi się burz, nie wiadomo jak zareagował na fajerwerki, dlatego stwierdziłyśmy, że najlepiej będzie od razu zabrać go jako pierwszego. Rusz się !!!! Dylan !!! Złaź z konia i zabierz go do boksu.

A my pobiegłyśmy na padoki. Złapałam Princessę za kantar i puściłam się biegiem, aby jak najszybciej ją wprowadzić do stajni. Za mną była Rina z Lumią i Becca z Nimfą. Dylan właśnie wyleciał z boksu Malibu, kiedy my wprowadzałyśmy swoje konie do ich własnych. Sekundę później obok nas stali już David z Axelem, Kate z Saxo i Ian z Olimpem. Zrobiło mi się duszno. Uderzyła we mnie fala gorąca. Ale nie zważałam na to, biegłam razem z dziewczynami po ogiery i klacze, reszta po profesorów.  Ja złapałam Alexa, Rina Blaze, a Becca Posejdona. I znów huki. Widziałam kątem oka, jak Blaze staje dęba. Pozwoliłam Rinie mnie wyprzedzić, a potem biegła sprintem z koniem w ręku do stajni. Z daleka widziałam dyszącą Vis za galopującą Florencją na której jechała Nora. Akurat ona nie miała się czego bać, gdyż Florencja była odczulana i przyzwyczajana do huków i wrzasków, w końcu musiała znosić tłumy ludzi drących się na torze wyścigowym. Patrzałam jak ludzie wbiegają z końmi do stajni, Alexander nie mógł stać bezczynnie, i po chwili, a dokładnie 3 minutach, był znów w środku stajni z Hamdani. Liczyliśmy konie.
Od lewej pierwszy boks: Florencja, Hamdani, Lumia, Orion, Nimfa, Princessa, Carmen, Saxo, pusty boks, Verda. Od prawej: Steel, Rambo, Blaze, Alex, Axel, Olimp, pusty boks, Malibu, Posejdon, pusty boks. Dylan pobiegł do drugiej stajni, aby zobaczyć czy w boksach były klacze ze źrebakami.

- Ludzie brakuje jednego konia !!!!!- Powiedziałam głośno, próbując przekrzyczeć narastającą panikę i huki wokół nas.
- Oh nie...... Flame.

Po tych słowach Mavis już nie było. Wybiegłam za nią. Do padoku Flame, znajdującego się pod samym lasem, szło się około 10 minut. Ale ja juz byłam przy nim, zanim zdążyłam o czymkolwiek pomyśleć. Serce podskakiwało mi do gardła od tego huku. Mavis ledwo dawała sobie radę z Flame, ta się rzucała i chciała uciekać. Zdążyłam tylko do niej podejść, a koń wyrwał się.
Znów kilka sekund i byłyśmy w stajni całe zdyszane, a koń Vis stał już spokojnie w boksie, pomiędzy Saxo i  Verdą.
- Vis ??

Mavis ?? Dokończysz ?




sobota, 19 lipca 2014

Od Mavis do Nory (C.D)

Byłam zdenerwowana, jakiś pacan odpalał fajerwerki przy stadninie a wszystkie konie włącznie z klaczami w ciąży i źrebakami.Trzeba być na prawdę głupim żeby coś takiego zrobić.
-Hej.! ~usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i ujrzałam Norę, jest nowa pewnie zwiedzała okolicę.
-Hej, co ty tu robisz.?
-Byłam na łące, a co.? To źle.
-Nie, ale skoro tu jesteś odprowadź Flor do swojego boksu, musisz mi pomóc. Wyjaśnię jak już klacz będzie w boksie bezpieczna.
-Ok, zaraz będę.~powiedziała i wzięła lejce. Zaprowadziła konia prosto do boksu i odpięła tylko siodło zabrała je szybko do stojaka i przymknęła boks.- No więc co się stało.?
-Ktoś odpalił jak sama widziałaś fajerwerki, a to przecież stadnina. Tu jest mnóstwo siana do cholery.
-Ach...
-A wszystkie konie są na padokach, a padoków jest ponad 20, jeśli na czas nie zdążymy zabrać koni z padoków najbliższych wybuchom to konie zaczną taranować wszystko co tylko napotkają. Nawet nas. Nie ważne że jesteśmy do siebie zbliżeni one nie będą nad tym panować, a teraz chodźmy i nie panikujmy musimy się pospieszyć.
Pobiegłyśmy, wsłuchując się w niebo , gdy zauważyłyśmy wybuch obok tzw. " padoku mam", czyli padoku ze źrebiętami i klaczmi w ciąży.

-Chodź, są tam. Szybko, szybko.!!



Nora.?

Od Nory


Było około 12 a ja jechałam na moim koniu aby zwiedzić okolice. Klacz stanęła a ja zsiadłam z niej i udałam się na piechotę wzdłuż polany do lasu. Stanęłam gdyż nagle usłyszałam jakiś grzmot, odwróciłam się w prawą stronę i ujrzałam fajerwerki. "Kto to?" pomyślałam, i wtedy wyszła Mavis. Dziewczyna wyglądała na zdenerwowaną szła w kierunku fajerwerek.
-Hej~krzyknęłam do niej...


Mavis.?

czwartek, 17 lipca 2014

Mini Konkurs.!!

Zasady:

1. Nie posiada obraźliwych tekstów.
2. Nie posiada teksów erotycznych i różnych innych.
3. Można, ale tylko w tym opowiadaniu być wszystkimi osobami w Horse Land. Czyli z wszystkich zakładek (np. Konie, Członkowie, Rodzina i przyjaciele... itp.)

Na czym polega:

Napisz opowiadanie jak powstała stadnina co się działo z jej członkami  zanim się poznali w Horse Land,
co było z ich rodzinami. Jak żyły te konie które aktualnie zamieszkują stadninę. Informacji o członkach koniach i rodzinach itp, można znaleźć w ich historii można ich odmłodzić itp ale nie postarzać.


Na nagrody nie mam zbytnio pomysłu postaram się coś wymyślić, skoro członkowie mają konto na Howrse to postaram coś dobrać.

:))

Czekam na wasze opowiadania .


                                                                         /Mavis

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozpiski o zawodach .

Musiałam zmienić rozpiskę o zawodach gdyż dołączyła do nas Nora.
Informację można znaleźć w zakładce Zawody .

Nowe konie:))

Do naszej stadniny przybyły nowe konie, określimy Tymczasowych Opiekunów.

Aktualnie dołączyła do nas:
Nimfa- kupiona przez rodziców i chłopaka Rebbece. Gratuluję.
oraz
Fire Flame-klacz sprowadzona na potrzeby stadniny ostatecznie kupiona przez rodzinę Darkroom.

Oto i one:





Nimfa

Rebecca Markley





Fire Flame



Mavis Darkroom

Zdjęcie Tymczasowe.

Musiałam wybrać zdjęcie tymczasowe oto ono:


Smuteczek.

Zostałam zmuszona do zmiany wyglądu postaci. Ktoś usunął zdj z internetu. Bardzo mi przykro.

Zrobię głosowanie na zdjęcie mam 4 zdjęcia do wyboru wygra zdj które będzie miało najwięcej głosów w tym z moim poparciem.

środa, 9 lipca 2014

Od Rebbece

 Minęło tyle czasu od kiedy widziałam się Mattem - bratem Katheriny. Niedługo ma urodziny i wspólnie pracujemy nad genialną imprezą, której nie zapomni do końca życia. Wczoraj dzwoniłam i nie odebrał. Ciekawe co takiego robił, przecież on zawsze nosi telefon przy sobie, nie ma opcji, aby go zapomniał. Wsłuchiwałam się w jego śmieszne granie na czekanie. minęły trzy sygnały, miałam wrażenie, że czas dłuży się niemiłosiernie i za chwilę spóźnię się na spotkanie z moim chłopakiem Alexandrem. Oh tak dawno go nie widziałam, tak bardzo brakuje mi ciepła jego warg i czułości z jaką mnie obejmował. Odezwał się głos w słuchawce:
- Halo.
- Hej Matt, tu Becca, jak tam idzie operacja wielka impreza ?
- Całkiem dobrze, pomijając fakt, że kompletnie nie mamy miejsca, gdzie możemy urządzić tak duże przyjęcie urodzinowe.
- Hmmm........... popytam się dzisiaj znajomych. Może oni coś mają, w końcu Rina to bardzo lubiana i pomocna osoba. - Gdzie się nie obejrzeć, tam ma przyjaciół, zawsze chętnych do poświęcenia się dla niej.
- Okej...
- No choć Matti - odzywa się trzeci głos. prawdopodobnie nie jest sam, a ja tylko mu przeszkadzam.
- Eliz nie teraz słonko - usłyszałam niewyraźnie.
- Ehem........... to ja kończe, pogadamy później. Przyjdź do mnie dzisiaj o 18 porozmawiamy i obmyślimy plan. Paaaaa.
Rozłączyłam się. Czuje się niezręcznie. Mogę tylko się domyślać o co chodziło, ale muszę tego zaprzestać. Ostatnim czasem wiele rzeczy nie uszło mej uwadze, zupełnie jakbym się zmieniała w jakiegoś cholernego detektywa. Spojrzałam w lustro. Ogarnij się Becca, musisz się ogarnąć, za chwilkę będzie po ciebie Alexander, a ty wyglądasz jakbyś spała dwa dni po huraganie i dopiero wstała.
Pobiegłam do łazienki w moim pokoju  i przyznaję, że nigdy nie wyglądałam gorzej. Zastanawiam się co takiego wczoraj robiłam, że moje oczy są podkrążone, policzki zapadnięte, a usta suche. Wydaje mi się, że mam też nieobecny wzrok. Muszę się umyć, ale fakt iż miałabym zostawić mojego chłopaka samego w salonie na pastwę moich rodziców, szybko mnie pobudza. Ekspresowo układam sobie włosy w luźną, lecz wysoką kitkę, spryskuję twarz wodą oraz maluje się. Teraz nie jest tak źle, ale zwykle wyglądałam lepiej  przy spotkaniach z moimi bliskimi, niż teraz. Usłyszałam pukanie do drzwi. Mój tata jest na dole i to właśnie on zdaje mi się, że otworzy drzwi. Oo nie.... . Pakuję co popadnie do mojej jasnobrązowej torebki, nie pomijając dodatkowej pary spodni i jak strzała wypadam z mojego pokoju na korytarz i chyba wystraszyłam moją siostrzyczkę. Nie ważne, wytłumacze jej jak wrócę. Zbiegam po schodach, ale nie słyszę żadnych rozmów, a kiedy jestem już na dole nikogo nie widzę. Wychodzę na taras. Są. Mój ojciec prowadzi energiczną dyskusję z moim chłopakiem, a moja mama przygląda się temu i nalewa wszystkim kawy. Nie udało mi się. Obiecałam sobie, że nie zostawie Alexandra sam na sam z moim ojcem, który jest przewrażliwiony i nigdy nie ustępuje, moim byłym zadawał takie pytania, po których sami ode mnie odchodzili. Za każdym razem wynikała z tego awantura w całym domu, a on nadal upierał się przy swoim. Lecz teraz nic nie potrafię wyczytać z twarzy taty, mimo iż bardzo gestykuluje rękoma, nic się nie dzieje. Aleksander mnie zauważył. Spojrzał pytająco na pana Leroya Malarkey, a ten udzielił mu pozwolenia, kiwając głową. Podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Witaj słodka. - Czuję jego ciepły oddech na mojej szyi.
- Hej - Nie wstydzę się moich uczuć do tego chłopaka, więc składam delikatny pocałunek na jego ustach. Alexander odpręża się. - Musimy już iść. Potrzebuję twojej pomocy. - mówię. - Pa mamo, pa tato, wrócimy niedługo.
Wychodzimy z domu i wsiadamy do jego sam..... nowego samochodu !? Olśniło mnie.
- Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że kupiłeś sobie nowy samochód i to w dodatku chevroletta camaro. Wygląda jak prosto z salonu, skąd wziąłeś pieniądze ? - Byłam oszołomiona.
Zwsze moją cichą pają były samochody, Katherina doskonale mnie rozumie, bo ma tak samo. Połączyła nas pasja do koni i szybkich samochodów.
- Pamiętasz wujka Phillipa, tego bogatego z Polski ?
- Jak mam go pamiętać, skoro go nigdy nie widziałam, a wspomniałeś o nim tylko raz, w dodatku, że to brat twojego taty.
- Racja, więc przyjechał do ciotki Megan i nie spodziewał się mnie zobaczyć, ale kiedy już się spotkaliśmy, rozmawialiśmy właśnie o samochodach, bo on ma własny salon  w Polsce, w Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech i na dodatek pare istotnych znajomości. No więc, gdy spojrzał na mój stary wóz, którym jeździłem do pracy, ciarki przeszły mu po plecach. Powiedział, że jego bratanek nie będzie jeździł w czymś takim i zasięgnął swoich kontaktów. Znalazł to w Londynie, w stanie idealnym, tego oto camaro i zaoferował, że dołoży mi się do niego, a że ja miałem swoje oszczędności, zbierane prawie przez 10 lat, to starczyło, aby go kupić. No i bardzo go prosiłem, aby to było camaro, bo wiedziałem jak bardzo lubisz ten model.
- Jest cudny. - Pogłaskałam deskę rozdzielczą, kiedy wsiadałam.
- Jak chcesz, możesz poprowadzić.
Kiedy wsiadłam za kółko nie było nic innego po za drogą i moim wspaniały chłopakiem. Wsłuchiwałam się w nasz ulubiony kawałek: While She Sleeps - Love At War i chłonęłam tę chwilę. Mój umysł wiedział gdzie jechać, znał tę drogę na pamięć. Nawet z zamkniętymi oczami dojechałabym na miejsce, ale wolę nie ryzykować wypadkiem. Jesteśmy na miejscu. Zaparkowałam obok czarnego mustanga, a kiedy wysiadłam, widok tych dwóch, zaparkowanych obok siebie, wydał mi się jednym z piękniejszych. I jeszcze w tym miejscu. Obok koni, stajni, zielonych padoków. To moje spełnienie marzeń. Właśnie teraz stwierdziłam, że mam wszystko, aby być wiecznie szczęśliwą: kochających rodziców, siostrę, cudownego chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę i masę innych dobrych znajomych, swoją pasję do samochodów, czarnego mustanga Tobiasa, granitowego camaro Alexandra, konie, Oriona, Lumię, Princessę i naszych pupilków stajennych.
Przez moją nieuwagę Nicole wraz z Riną, rzuciły się na mnie i przytuliły.
- I jak tam trwają przygotowania do jutrzejszych zawodów. - Na śmierć zapomniałam !!!! Jutro zawody, musimy przygotować stajnię na przyjazd nowych koni, ostatecznie potrenować, wyczyścić konie, przygotować padoki, ujeżdżalnie, parkur, cross.
- Spokojnie... - Chyba zauwarzyły, że zrobiłam się blada jak trup. - Zdążymy. Już stajnia sprzątnięta, większość koni przygotowanych, zostawiłyśmy tylko te, na których będziemy dzisiaj trenować. Padoki też gotowe, pani Isabel razem z panią Angelą przygotowały dla nas ujeżdżalnie, cross i parkur na dzisiejszy trening. Jest cała szkółka, więc podzielą nas na trzy grupy, ah no i jest nowy trener pan Paul Windsy.
- Okej, a jest lista koni na jakich jedziemy zawody ??
- Wisi u nas w siodlarni na tablicy korkowej. - wtrąciła się Nicole.
Pobiegłam, a za mną dziewczyny. Zdążyłam jeszcze dać znać spojrzeniem Alexandrowi, aby poszukał Tobiasa i pogadali. Kiedy zobaczyłam liste, przeczytałam ją na głos, aby niczego nie pomylić i przygotować sobie konie, na których jadę oraz ich sprzęt na jutro.

Mavis : Alex, Verda
Dylan: Malibu, Hamdani
Rebecca: Orion, Nimfa
Katherine: Lumia, Florencja
Kate: Saxo, Carmen
David: Axel, Steel
Nicole: Princessa, Blaze
Ian: Olimp, Rambo

Nimfa ?! Nie znam konia o takim imieniu.
- Rina co to za koń o imieniu Nimfa ?
- Też się zastanawiałam, ale nie mam pojęcia. Próbowałam się wypytać trenerki, ale ona milczy.
Podeszła do nas pani Angela - właścicielka stajni.
- Pewnie zastanawiacie się nad tym koniem, spokojnie właśnie przyjechał.
Wychodzimy na zewnątrz, a tam stoją moi rodzice z jakimś panem, który trzyma konia - zapewne klacz imieniem Nimfa.
- Hej kochanie - woła mnie mój tata, a zza jego pleców wychodzi Alexander.
Idę. Lecz nie mogę oprzeć się pokusie, muszę spojrzeć na tego pięknego kasztanowatego zwierzaka.
- To nasz prezent dla ciebie. Od dawna zastanawialiśmy się z mamą czego byś chciała. Jednomyślnie doszliśmy do wniosku - konia. Wiemy, że wolałabyś Oriona, ale stwierdziliśmy, że go i tak już ci nikt nie odbierze, więc razem z twoją panią trenerką i panią Angelą wybraliśy ci idealnego konia, oczywiście pomógł nam Alexander. Zapłacił za sprzęt.- Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni próbują mi powiedzieć, że kupili mi konia. Zamykam oczy, otwieram je, ale to nie znika. To jest prawda. I jeszcze rozmawiali o tym z Alexandrem ? Kiedy ? Zapytam się potem.
Wzięłam Nimfe i wstawiłam do boksu, wskazanego przez panią Angele. Okazało się, że mieści się on po lewej stronie stajni i sąsiaduje po prawej z Princessą, a po lewej z Orionem. Nawet zobaczyłam tabliczkę z imieniem mojej klaczy, jej zdjęciem i rodowodem, umieszczoną na drzwiach jej boksu. Okazało się, że jest holsztynem i ma 7 lat.
Popracowałam z nią chwilę w boksie, aby dobrze mnie poznała i spróbowała mi zaufać. Gdy skończyłam, postanowiłam, że pójdę na chwilę na kanapę do siodlarni. Zaraz potem dosiadła się do mnie Nicole i Mavis.
- O mamciu Becca. - powiedziała Nicole.
- Tak ?? - Odpowiedziałam.

.
.
.
.

Nicole ?? Dokończysz ??












sobota, 5 lipca 2014

Od Ian'a.

Spotkaliśmy się na rano przed szkołą, była ubrana w białą bluzkę na ramiączkach, czarne krótkie spodenki.
-Hej, jak tam.?
-Dobrze, a u cb.?~Spytała.
Przytuliłem ją, oddała uścisk i stanęła na palcach żeby musnąć delikatnie moje wargi.
-Mmm...
-Coś nie tak.?~Spytała.
-Nie, wszystko w jak najlepszym porządku.
Uśmiechnęła się i podała mi kurtkę.
-Proszę, miałam ci oddać.
Wziąłem kurtkę i przewiesiłem przez ramię, chwyciłem dłoń Mavis i razem poszliśmy do budynku szkoły.
Pierwszą lekcją była-biologia. Mieliśmy ją razem.
Usiedliśmy obok sb.
-Było coś zadane.?
-Nie raczej nie.~odparła.
Przez resztę godziny byliśmy wmiarę cicho, oprócz tego że ciągle się śmieliśmy.
Ze dwa razy Fernandez zwróciła nam uwagę, ale zbytnio to nie podziałało.
~~Dzwonek.
Była już przerwa, a po niej kolejna i kolejna lekcja. Wkońcu była ta ostatnia godzina w szkole.
Miałem EDB(Edukacja dla Bezpieczeństwa). A Mavis bodajże miała zajęcia Artystyczne.
Całkiem nieźle jej to szło, ostatnio naszkicowała jakiegoś tygrysa czy lwa. Jeszcze tego nie widziałem ale obiecała że
mi pokaże .
~~Nareszcie dzwonek który zapowiadał koniec lekcji na dziś.
Poszedłem do szawki odłożyć książki i po kurtkę było dość zimno na dworze, pogoda się trochę pogorszyła.
Ruszyłem w stronę szawki Mavis, zastałem ją tam wraz z Dylanem, jej byłym chłopakiem.
Podszedłem i spytałem:
-Yhm..Przeszkadzam.?
-Nie.Tak.~Odparli wspólnie.
-Nie, nie przeszkadzasz Dylan już idzie.~Przerwała chłopakowi.
-Ok, to chodźmy dzisiaj pojedziemy razem poprosiłem Kate żeby dziś nie przyjeżdżała po cb.
-Dobra to gdzie dziś idziemy.?
-Na stadninę, instruktorka prosiła o przyjście wcześniej.
-Ah no ok.
Zwróciłem się do wolno odchodzącego Dylana:
-Hm, tobie raczej nic ni powiedzieli może dlatego że masz sprawę w sądzie.
Odwrócił się gwałtownie i odpowiedział:
-Nie twoja sprawa Pedale.~Odwrócił się i odszedł.
-Ian...~Złapała mnie za rękę i pociągnęła tak mocno jak tylko mogła.
-No idę, idę.
-Proszę nie rób tego więcej, Dylan nie jest taki jak myślisz, postąpił źle owszem, ale to nie nasza sprawa.
-Ok, a co tak na prawdę się stało w dniu naszej wycieczki, co takiego ci powiedział.?
-Ian,..
-Nie, chciałbym to wiedzieć, chcę mieć pewność czy nie jestem tylko nagrodą pocieszenia.
-Tylko teraz mi nie przerywaj.
-No ok.
-Ian, nie jesteś żadną nagrodą pocieszenia. Jesteś kimś zupełnie innym niż Dylan, Jesteś rozsądniejszy.
-No dobrze. A ty jesteś dla niego za dobra i za ładna.
Uśmiechnęła się.
-Ok chodź już bo się spóźnimy.
I poszliśmy, kawałek od szkoły stała moja Yamaha koloru czarno-bordowo-granatowego.
-Nowy motor.?
-No, dostałem od wuja Alexandra.
-Ładny.
Wsiadłem a ona zaraz po mnie.
-Załuż kask.~I tak też zrobiła.
Ja też założyłem kask i odpaliłem motor, po krótkiej chwili ruszyliśmy.
-Gdzie najpierw do cb, czy do mnie po rzeczy.!~Przekrzyknąłem ryk motoru.
-Jak wolisz możemy napoczątku do ciebie bo jest bliżej. ~Odkrzyknęła.
Tak więc pojechaliśmy do mnie, wyłączyłem silnik i postawiłem motor, zsiadłęm pierwszy i pomogłem Mavis zejść.


...Mavis.?

niedziela, 22 czerwca 2014

Przepraszam

Przepraszam za nieobecnosci i juz 1000 wejsc KOCHAMY WAS i mamy nadzieje ze bedzie WAS przybywac.Jeszcze raz przepraszam i postaram sie to nadrobic w wakacje.
         

                                                 /Mavis <3

wtorek, 13 maja 2014

Cześć.!!

Zastanawiam się nad zrobieniem głosowania o ulubionych bohaterach bloga.
Jeśli będzie 1000 wejść to będzie można głosować na:


~Mavis Darkroom i Alexa
~Dylana Kingston'a i Malibu
~Rebeca'e Markley i Oriona

~Katherinę Guariniere i Lumię
~Kate Darkroom i Saco 
~Davida Bathelfielda i Axela

~Nicole Collins i Princessę
~Iana Wildera i Olimpa .


Bohaterów którzy będą mieć najwięcej głosów nominujemy do rundy 2.
Bohaterowie wygrani będą musieli napisać opowiadanie na temat Horse Land, uczniów oraz rodziny i przyjaciół.

Temat opowiadania: 
~Impreza na stadninie ;))

Zapraszamy do głosowania WKRÓTCE .!!



                                                                                                                   /Adminka Mavis ♥

wtorek, 29 kwietnia 2014

Od Mavis

Całowaliśmy się ok. 5 minut gdy już przestaliśmy spojrzała na mnie i powiedziała...

-Czy to nie, niestosowne.?

-Hmm.. Nie wiem.
-Ale, ty pewnie masz dziewczynę a ja...
Chcąc mnie uciszyć pocałował mnie delikatnie i nienachalnie.
-Czy to ci wystarczy żeby odpuścić i dać się ponieść temu co ci to mówi~wskazał moje serce.
-Mhm...~Uśmiechnęłam się do niego.
-Chyba powinniśmy wracać...
-Robi się ciemno.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i wstaliśmy, chciałam mu oddać kurtkę bo było zimno.
-Możesz ją zatrzymać na stadninie mam bluzę.
-Na pewno, jest zimno.
-Ważne że tobie jest ciepło. Chodźmy już.
Wsiedliśmy na konie w niecałe 20 minut byliśmy na miejscu, znowu chciałam mu oddać kurtkę, ale odmówił powiedział:
-Oddasz mi ją jutro w szkole. Hmm... chyba że nie chcesz żeby ktoś nas widział.
-Tak, oddam ci ją jutro. I nie, nie boję się że ktoś nas zobaczy.
Zsiadłam z Alex'a i podeszłam do konia Ian'a- Olimp'a.
Również zsiadł z konia stanął tuż przede mną.
-Czy... Mogę...
Przybliżyłam się i pocałowaliśmy się.  Odsunęłam się i go przytuliłam.
-Czyli...
-Muszę się pospieszyć bo tata przyjedzie po mnie za 15 minut trochę się zasiedzieliśmy.
-Ale, czy to było tylko jedno razowe.?
-Jutro się przekonasz.~Przytuliłam go jeszcze raz i lekko musnęłam jego wargi.
-Do zobaczenia.
Wzięłam lejce Alex'a i poszłam pod jego boks, rozsiodłałam go i wyszczotkowałam. Poszłam do siodlarni po kostki cukru i marchew. Gdy przyszłam tata siedział w samochodzie a Kate stała obok Alex'a i go głaskała.
-Cześć, młoda, jak tam.?
-Hej, a całkiem nieźle . Już, zaraz będziemy mogli jechać tylko dam mu kostki i marchew.
-Dobra, dobra.
Wykonałam te czynności i pocałowałam chrapy konia, zamknęłam boks i posłałam mu jeszcze jednego buziaka.
Razem z Kate wyszłyśmy ze stajni, ale zanim wsiadłyśmy do samochodu zapytała:
-Skąd masz tę kurtkę.?
-A obchodzi cię to.?
-Tak, bo z tego co pamiętam to Dylan takiej nie nosi.
-Dylan to zamknięty rozdział.
-Ooo.. Co się stało że twój "Rycerz na białym koniu" stał się zapomnieniem.
-Nie powinno cię to obchodzić.!~Wrzasnęłam na nią.
Zdziwiła się, ale odpuściła.Wsiadłyśmy do samochodu i przez całą drogę się nie odezwałyśmy ani słowem.
Dojechałyśmy do domu a jutro na rano spotkałam się z Ian'em przed szkołą.

Ian ?

niedziela, 27 kwietnia 2014

Bardzo przepraszam.

Cześć, moja nieobecność na blogu jest uzasadniona. Gdyż mam szlaban i gdy tylko się skończy poświęcę 
swój wolny czas na dopieszczanie bloga i jego uczestników.
Jeszcze raz, bardzo przepraszam.                     



                                                                                                  /Adminka Mavis <3

czwartek, 13 marca 2014

Od Katherine

Byłam w stajni. Oczywiście moim ulubionym miejscem były padoki, gdzie mogłam patrzeć, jak konie biegają i pasą się. To najlepsze co mnie w życiu spotkało. Moja pasja, gdyby nie to, nie poznałabym Becce, bo właśnie Tutaj postanowiłyśmy, że na zawsze będziemy razem. Jeszcze pamiętam ten czas, kiedy zaczynałam. Moją pierwszą jadę miałam na Steel, a po miesiącu wsiadłam na Oriona i to na nim jeździłam przez kolejny miesiąc. Kiedy po raz pierwszy jeździłam na Lumii, kompletnie nic nie umiałam, jak z pozostałymi końmi ( a kiedyś było ich tylko 6 ) radziłam sobie nie źle, za to z Lumią było inaczej. Wtedy to był najbardziej uparty koń jakiego znałam, a to ona nauczyła mnie wszystkiego. Nienawidziłam na nią wsiadać, bo uważałam, że męczę się z nią. Lecz tak po 2 tygodniach jazdy ( był to piątek 15 maja 2011 r. ), coś się wydarzyło. To była najlepsza jazda, może nie było idealnie technicznie, ale robiła wszystko to co chciałam i od tamtej pory obiecałam sobie, że zaopiekuję się nią, a ja zawsze dotrzymuję obietnic. Dałam się ponieść wyobraźni, siedząc tak i patrząc, jak kobyłka ( Lumia ) biega razem z innymi końmi. Tak miło mi wspominać to wszystko.
- Buuuu……. – zerwałam się z miejsca.
- Jezu !!!!!! Nie strasz mnie tak więcej !! – To była Nicole.
- Pomożesz mi ?? Muszę wziąć Princessę na myjkę, umyć jej kopyta i na koniec posmarować dziegciem, a kompletnie nie wiem gdzie co leży w tej stajni, bo jeszcze nie przywiozłam maści.
Nicole dopiero od 4 dni jest u nas, razem ze swoim koniem. Przeniosła się do Horse Land, bo w poprzedniej stajni nie odpowiadały jej warunki.
- Jasne.. ale potem liczę, że będę mogła na nią wsiąść na trening skokowy. Tak w ogóle, wiesz, że za miesiąc są zawody, organizowane przez naszą stajnię i od bardzo dawna nie skakałam, bo twój koń jest w świetnej kondycji, a ty możesz ogarnąć Lumię, proszę.
- Oki nie ma sprawy, pokaże ci gdzie Princessa ma swój sprzęt.
Weszłyśmy do siodlarni. Nicole ściągnęła siodło i położyła na podłogę. Potem otworzyła swoją skrzynkę, w której trzymała derki, czapraki, nauszniki, owijki oraz ochraniacze i wyciągnęła błękitno – brązowy czaprak, z czarnymi ochraniaczami. Podała mi je, następnie wyciągnęła ogłowie meksykańskie z diamentowym naczółkiem. Jejku ten komplet był piękny, siodło miała robione na zamówienie, a pozostałość co najmniej kosztowała 300 £. Następnie położyła wszystko koło boksu Princessy. Koń czekał już na nas na myjce, stała jak mur, nawet się nie ruszyła.
- Ona się boi, że stoi tak jak wryta ?? – Spytałam.
- Nie, po prostu tak jest nauczona, wiesz ona ma wspaniały rodowód i pochodzi z cenionej hodowli koni holsztyńskich. Rodzice kupili mi ją zaraz po jej treningu ze wspaniałym jeźdźcem holenderskim.
- Jejku, ten koń to marzenie każdego jeźdźca, ale moim jest moja Lumia i nie zamieniłabym jej nawet na takiego konia.
- I dobrze, wielu mówi mi, że mam skarb, diament, to prawda, ale nie  patrzą na jedno, jaki koń jest dla nich idealny. Przecież nie jeździli na niej i nie wiedzą jaki ma charakter. Mogli by już z nią pracować, ale co będzie jak ta praca będzie cięższa od pracy ze swym ulubieńcem. Wiem gadam bez sensu, ale akurat ten koń był wybrany pode mnie a nie pod innych jeźdźców.
- To co, do roboty.
Ja umyłam kopyta, a Nicole posmarowała je dziegciem i wyczyściła. Potem obie zrobiłyśmy Princessie koreczki i rozczesałyśmy ogon. Zanim jej kopyta wyschły, ubrałam Lumię i poszłam po panią Isabel, a Nicole osiodłała i okiełznała Princessę. Weszłyśmy na parkur.
- Pani Isabel powiedziała, że ty prowadzisz mi jazdę, a w razie czegoś ona się wtrąci.
- Okej, nie gadaj już, tylko wsiadaj. – Podsadziła mnie, a Lumię dała pani Isabel.
- Rina, najpierw energiczny stęp na luźnej wodzy, rób to co zawsze robisz na Lumii i zobaczymy, czy moja kobyłka tak samo reaguje. Dobrze. Teraz delikatnie ściągnij wodzę i poproś ją łydką o złożenie. Świetnie, widać, że nie robisz tego pierwszy raz. Teraz delikatnie zakłusuj, nic nie rób z rękoma, tylko używaj półparady. Okej i do stępa, a teraz stój. O, ale musisz to zrobić tak, aby jej wszystkie nogi były równo, żadna nie może wyprzedzać. Jeszcze raz stęp i stój. Okej. Teraz ściągnij wodzę troszkę mocniej i ze stępa kłus. Prawie idealnie, ale noga ci uleciała. Energiczniej, tak właśnie o to chodzi. A teraz galop. Idealnie, ściągnij o milimetr wodzę, bo je popuściłaś, to nie będzie ci uciekać z głową do góry, a będzie trzymała w złożeniu. O tak właśnie o to chodzi. Okej, najedź na niebieski krzyżak. Musisz ją przytrzymać, aby przed przeszkodą ci nie leciała, ale nie wstrzymując jej za bardzo, bo musi mieć rozbieg. Trochę łydka ci odlatuje za bardzo do tyłu i przesadzasz z pochyleniem, to nie jest metrowy okser, aby aż tak bardzo się na nią kłaść. Ręce masz idealnie, po skoku nic nie rób, nie ściągaj ich za bardzo na siebie, ona ma galopować po skoku, i trochę bardziej używaj półparady, bo głowę ściąga na zewnątrz i dlatego tak bardzo napiera ci na wewnętrzną wodzę, a zewnętrzna ci się luzuje. Teraz czerwono biała stacjonata. Okej, dobrze. Spróbuj na ten okser brązowo biały. Świetnie, tak ma być. Teraz ustawię ci szereg. Najedź na niego na początku powoli, a jak wyjedziesz na niego na wprost, przyspiesz, ale tak aby nie leciała. Tak, tak !! . Okej , ile najwięcej skakałaś ?
- 80 centymetrów
- Spróbujemy to pobić, a co to było ??
- Stacjonata.
- Okej pochwalisz się teraz metrowym okserem ludziom, jak go skoczysz. Teraz rób tak jak przy pierwszym skoku co za bardzo przesadziłaś. Tak, tak, no i widzisz, pobiłaś swój rekord. Do kłusa. Dobra kończymy, wykłusuj ją, możesz zastosować żucie z ręki. Świetnie, zwolnij i ćwiczebny. Do stępa. Masz 15 minut dla siebie, ale w stępie. Pani Isabel kończymy, przypilnuje ją pani, a ja wsiądę na Lumię.
Nie wiedziałam, że Lumia tyle potrafi skoczyć. Nicole wydobyła z niej na prawdę wiele. To był przecież okser 110 cm. To więcej jak ja dzisiaj skakałam na Princessie. Skorzystałam z ich nieuwagi i zostałam dłużej jak 15 minut na ujeżdżalni. Kiedy Nicole już kończyła, ja szybko zsiadłam i poluźniłam popręg. Princessa nie była bardzo mokra, ale i tak kiedy jej dotknęłam, miałam wilgotną rękę. Rozsiodłałam konia i wypuściłam na padok. Następnie wróciłam, aby przyjrzeć się dokładniej jeździe Nicole. Doszukałam się tylko jednego błędu – brak uśmiechu. Zeszła i podała mi Lumię.
- Wsiadaj, skoczysz coś na niej. Teraz rób na niej to samo co na moim koniu i skocz oksera 80. Świetnie. Szereg, pamiętaj o impulsie, aby ci się przed przeszkodą nie zatrzymała. Koniec, występuj ją. Jak będziesz tak trenować jak dzisiaj to na pewno będziecie jednymi z lepszych zawodników na tych zawodach.
- Dziękuję.

Po ciężkim dniu pojechałam do domu, już nie miałam siły nic zrobić. Umyłam się i poszłam spać.

sobota, 8 marca 2014

Od Ian'a

Jutro pierwszy raz miałem iść do nowego liceum. Nie, nie boję się jak na mnie zareagują tylko obawiam się że Mavis mnie nawet nie zauważy, z tego co wiem ma chłopaka, pewnie nie mam u niej szans.
Postanowiłem pojechać do stajni, może się gdzieś pójdzie z Olimp'em.
Wsiadłem na motor i ruszyłem do Horse Land. Jechałem około 30 min.
Gdy dojechałem Olimp był na padoku, przywitałem się i poszłem do siodlarni wyciągnąć pare potrzebnych rzeczy. Tam zastałem Mavis opłakaną.
-Hej... Coś się stało.~ Podszedłem i objąłem ją ramieniem. Nie odepchnęła go.
-T...tt..Tak.. Dylann.. m..m..mnie rzucił.~Zaczęła się jąkać.
Przytuliłem ją mocniej, a ona ku mojemu zaskoczeniu wtuliła mi się w ramie i zaczęła bardziej płakać, pogrzebałem trochę w kieszeni i znalazłem poszukiwane pudełeczko chusteczek podałem jej.
-Dziękuje. Dlaczego jesteś dla mnie taki miły.?
-No..Boo...~Teraz ja zacząłem się jąkać.
-Tak.. Ja też..~Uśmiechnęła się. Przyznaje zaskoczyło mnie to, dosłownie przed chwilą rzucił ją chłopak a ona się już pozbyła smutku.
-Hmm..To może już chodźmy, może pojedziemy na przejażdżkę.?
-Twoim motorem czy konno.?
-Najpierw konno a potem coś się wymyśli. A teraz już nie płacz i idź po Alex'a widzimy się przed stajnią.
Poszedłem po Olimp'a oporządziłem go i ruszyliśmy razem przed stajnię Vis już tam była, szybko jej poszło.
-O widzę że się spóźniłem.?
-Nie, może to ja przyszłam za wcześnie.?!
Uśmiechnąłem się do niej i pomogłem jej wsiąść na Alex'a, okazała się niższa niż na zdjęciach.
Wsiadłem na mojego ogiera i spytałem.
-To co jedziemy.?
-No pewnie, kto będzie pierwszy przy zatoce.? To niedaleko.~Uśmiechnęła się i ruszyła galopem.
Ledwo ją dogoniliśmy, ale jakoś się udało.
-Sprinterka z ciebie.~Roześmiałem się.
-Hmm... A z ciebie..Przystojny sprinter.~Teraz roześmieliśmy się w niebo głosy.
Docieraliśmy do celu żartując, opowiadając o sobie i śmiejąc się. Gdy już dojechaliśmy daliśmy koniom odpocząć i usiedliśmy, zaczynało się ściemniać.
Mavis zaczęła drżeć, ściągnąłem kurtkę i okryłem jej ramiona, przytuliła się do mnie odwzajemniłem uścisk. Nie zauważyłem że patrzy mi w oczy gdy chciałem się spojrzeć w jej, pocałowała mnie.
Całowaliśmy się ok. 5 minut gdy już przestaliśmy spojrzała na mnie i powiedziała...


Mavis.?

środa, 5 marca 2014

Od Rebbece

Notka z dzisiaj.
...................................................................................................................................................................
Nie wierzę, właśnie się dowiedziałam, że pani Isabel organizuje zawody towarzyskie . I wszystkie będziey brały w nich udział. Oczywiście zawody są podzielone na dyscypliny. Muszę poprosić o osobny trening skokowy, ostatnio ciągle mamy ujeżdzenie, no nic. Jejku straznię się cieszę. Tym bardziej, że spotkam starych znajomych z innych stajni. Będą tu prawie wszystkie szkółki ulokowane wokół Londynu. Już się szykuję na nie ...........................

czwartek, 20 lutego 2014

Od Nicole

Pierwszy dzień po przeprowadzce był ekscytujący. Mama pozwoliła mi wybrać pokój,  wybrałam największy z łazienką. Następnego dnia musiałam iść do szkoły, przyznam trochę się bałam, bo to mój pierwszy dzień. Przy śniadaniu tata powiedział mi, że nie mam co się bać. Na pierwszej lekcji było dość nudno, a na przerwie zagadałam do Katherine. Powiedziałam jej, że jestem nowa i nie znam nikogo. Ona na to, że jak pierwszy raz była w szkole, to miała to samo uczucie co ja, lecz wiedziałam, że mogę jej zaufać i że mogę powiedzieć jej wszystko. Na kolejnej lekcji poprosiłam Mavis o ołówek. Na szczęście miała dwa. Do gustu jeśli chodzi o chłopaków przypadł mi Logan kolega z drużyny Tobiasa. Wychodząc ze szkoły ujżałam czarny samochód, nie znam się na markach, ale trzeba przyznać, że był on bardzo elegandzki i zadbany. Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.
- Piękny co nie ? To mustang, uwielbiam ten samochód. Kiedyś będę miała taki.
- O hej, miło mi. Jestem Nicole. - Podałam jej rękę.
- Co tak oficjalnie ? - Przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
- Hmm .. miłe uczucie. Wszyscy tutaj są tacy ??
- Jacy ??
- Tacy mili, poznałam wiele osób.
- Bo jesteś śliczna, na pewno większość chłopaków chciało cię poderwać, tak jest w tej szkole. A tak w ogóle jestem Rebecca. - Nagle ktoś z samochodu ją zawołał. - Przepraszam muszę już iść. A właśnie, widziałam na twoim telefonie zdjęcie konia, czy ty jeździsz ?
- Oh tak od dzieciństwa.
- W takim razie zapraszam cię razem z nami do stajni. Ja, Mavis i Katherine również jeździmy konno i jak chcesz zabierzemy cię do naszej stajni. Choć. - Pociągnęła mnie za ręke do samochodu.
- Tobias masz jeszcze jedno miejsce w samochodzie, no nie ?? - Zapytała się kierowcy.
- No tak.
- To bierzemy Nicole.
- Okej. ...
(...)

Rebecca ??

Mini Konkursik. ;))

Hej, nie moge sie doczekac 1000-ca wejsc wiec robie malutki konkursik.
Zasady:
1. Wymiary 640cm-700cm .
2. Technika dowolna
3. Tlo wykonane ze zdjec uczniow, mozna dolaczyc zdjecia Koni ;))
4. Data konca konkursu: 27.02.2014 rok.
5. Zgloszenia wysylamy do 23.02.2014 roku.
6. Tla wysylamy na poczte lub howrse:
poczta: duss1908@gmail.com( mozna wysylac z kazdej internetowej poczty takiej jak: o2, onet, wp, gmail i inne) .
Howrse: Lol1908, lub Sygma.

Konkurs polega na Tle do bloga. A mianowicie:
Trzeba uzyc zdjecia wszystkich uczniow z zakladki "UCZNIOWIE" i porozstawiac tak zeby bylo widac kazdego.
Mozna rowniez uzyc zdjec koni. Zdjecia umieszczone na tle powinny byc podpisane tak zeby bylo widac kazde imie jesli tak nie wyjdzie to trudno.

Nagrody:

1 miejsce:
Howrsowicze(nawet jesli wyslecie przez poczte nalezy napisac swoj login ):
Gratulacje.(przez 10 dni od Administratorek)
Kon wybranej rasy[pegaz albo rog](nwm co bede miala na stanie wiec troche moze potrwac.!!)(nie da sie za darmo wiec za 500eq) ( z malutkimi bonusami nie wymienionymi .! )*

Pocztowicze xD :
Gratulacje, przedstawienie na formu bloga, Bycie na glownej stronie z zakladka nowosci przez tydzien.!!

2 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje.(przez 5 dni od Administratorek)
Kon dowolnej rasy(bez mozliwosci wybrania pegaza lub roga.!)( z jednym bonusem nie wymienione.!!)*

Pocztowicze:
Gratulacje i przedstawienie na forum bloga.

3 miejsce:
Howrsowicze:
Gratulacje(przez 2 dni od Administratorek)
Kon rasy do wybrania w nawiasie kwadratowym
[ kon luzytanski, kon czystej krwi arabskiej/ angielskiej, kon andaluzyjski, pinito]*
(Bez bonusow.!)

Pocztowicze:
Gratulacje.

*konie nie beda dorosle.!!( moga posiadac gwiazdki do um.!)

Jurorzy:

Natka1120( Natalia Szwarc)
Lol1908( Duss ia)
Kajla( Kaj la)

Witamy Nicole !!!!!

Nicole Collins z Paryża ( Francja). Przeprowadziła się do Londynu.
Witamy Nicole, która dołączyła do nas 20.02.2014 r :D


Witamy David'a.!!

David Bathefield z Londynu. Mial ciezkie zycie ale odnalazl ta Jedyna.
Witamy David'a dolaczyl do nas 13.02.2014r .:)

Od Katherine CD

Minęło już 6 dni odkąd tu jestem. Mama jest już zdrowa, ale jeszcze chodzi o kulach. Jutro wyjeżdżamy, nie mogę się doczekać, aż spotkam się z naszą paczką: Alexandrem, Tobiasem i Beccą. Strasznie za nimi tęsknię, ale też nie chcę opuszczać mamy. To wszystko jest takie trudne, czemu po prostu oni nie mogą, mieszkać gdzieś blisko mnie. Co prawda nie jestem pełnoletnia, ale mieszkam z bratem, który jest teraz za mnie odpowiedzialny. A pro po nigdy nie widziałam go takiego szczęśliwego. Coś musiało się stać, muszę się tego dowiedzieć. Jestem za bardzo ciekawska, aby uszło mu to płazem.
- Matt ?? Matt, gdzie jesteś do cholery jasnej ??
- Nie drzyj się tak, stoję obok ciebie.
- Oh.. Mogę się ciebie o coś zapytać ? Odpowiedz mi szczerze, ohh i chodź lepiej, aby nas rodzice nie słyszeli.
- Okej. – Poszliśmy na strych. Tylko tam można opowiedzieć swoje sekrety, nawet ścianom.
- No, o co chodzi siostra ?
- Słuchaj, ostatnio chodzisz taki szczęśliwy co jest do ciebie nie podobne, mów poznałeś kogoś ?
- Eeee…… tak. Ona jest wspaniała. Musisz ją poznać. Spotkałem ją tu, ale na moje szczęście, również pochodzi z Londynu. Przyjechała tu, bo musiała jakieś sprawy pozałatwiać, ale ona jest wprost cudowna. Spójrz. – Pokazał mi jej zdjęcie na telefonie. Faktycznie wygląda bardzo ładnie. Zapewne wielu chłopaków musiało ją podrywać. Ma długie ciemne włosy i ciemne oczy. Jako dziewczyna uważam też, że dobrze się ubiera, po swojemu, ale modnie i ładnie.
- Jest śliczna. No braciszku, w końcu. – Poklepałam go po ramieniu. – Myślałam, że znów będę pierwsza.
- No właśnie, ja ci powiedziałem , teraz twoja kolej.
- No dobrze. Jest chłopak Tobias, mówiłam ci o nim. Podwoził mnie, kiedy ty się spóźniłeś. To on jeździ tym czarnym mustangiem, którego ty i Becca tak uwielbiacie. No i strasznie mi się podoba, ale on jest jednym z tych, którzy bawią się dziewczynami i nie wiem, czy czasem ze mną tak nie robi. Co prawda nigdy się tak o żadną dziewczynę nie starał, jak o mnie, ale mam obawy.
- Z mojego punktu widzenia, faktycznie wydaje się kobieciarzem. Jak wrócimy pogadam z nim, jak facet  facetem. Nie martw się. O i zapomniałem Elizabeth wraca z nami samolotem do Anglii.
- To wspaniale. Dziękuję ci za rozmowę. - Przytuliłam go.

Następnego dnia z rana, trzeba było się pożegnać z rodzicami. Nienawidzę rozstań. Godzinę później, razem we trójkę siedzieliśmy już w samolocie.  A że Elizabeth siedziała między mną, a Mattem, mogłam sobie z nią porozmawiać, kiedy to mój brat słuchał muzyki. W końcu trafił na właściwą dziewczynę, ona jest naprawdę fajna, dogadywałyśmy się w 100%. Poruszałyśmy wszystkie tematy jakie nas bolały, a potem zagłębiałyśmy się dalej. Gdyby nie to, że jest starsza, mogłabym przysiąc, że jest taka jak ja i Becca. Ale mogę uznać, że jest naszą doroślejszą wersją.  Napisałam SMS`a do przyjaciółki, że samolot ląduje za 30 minut i aby przyszła po mnie.
Tak jak obiecała, była tam razem z Tobiasem i Alexandrem. Pobiegliśmy w swoją stronę i przytuliliśmy się grupowo. Jak ja się stęskniłam za tymi wariatami. Przedstawiłam im Elizabeth, a chłopakom mojego brata. Matt skorzystał z okazji i wziął Tobiasa na stronę. Potem po rozmowie podszedł do mnie i mnie pocałował. Nie wiem co mój brat mu powiedział, ale poskutkowało. Oficjalnie byliśmy parą. Mój chłopak zaoferował, że przywiezie mnie wieczorem, bo chcemy całą paczką nacieszyć się sobą. Za to Matt miał dużo czasu, aby zabawić się ze swoją dziewczyną.
Tak więc razem pojechaliśmy do naszego lasu. Jak się okazało, miejsce było przygotowane na mój przyjazd. Jako że wszyscy mieliśmy skończone 16 lat mogliśmy sobie pozwolić na butelkę piwa. Oczywiście Tobias nie pił, bo jest odpowiedzialnym kierowcą, a skoro on nie pił, to Alexander również. Więc tylko ja i Becca pozwoliłyśmy sobie na małą przyjemność. Razem tak rozmawialiśmy i cieszyliśmy się sobą. Ustaliliśmy, że w szkole również będziemy taką paczką, że już nie będziemy się wstydzić siebie nawzajem.


Następnie odwieźli mnie do domu. Mama przyjaciółki pozwoliła jej spać u mnie. Tak więc miałyśmy całą noc dla siebie. Opowiedziałam jej dokładnie o sytuacjach, które się tam wydarzyły, nie pomijając mojej rozmowy z bratem. I tak z przemęczenia obie zasnęłyśmy. 

Rebecca ?

środa, 19 lutego 2014

Od Kate CD Mavis

-A jak wygladam.?~zapytala sarkastycznie.
-Troche jak rozjechana szynka.
Dziewczyna sie usmiechnela.
-Jeszcze raz przepraszam.
-Hmm... Nie szkodzi.
-Sadzac po twoim glosie, to chyba raczej mi nie wybaczasz.
-Hmm.. Nie znasz mnie chyba za dobrze.
-Owszem, ale jestes podobna do Luke'a.
-Taty.?!  Czy on o tobie wie, ty ... Ty... Kto jest twoim ojcem.? Lub Matka.?
-Chcesz mnie zapytac kim sa moji rodzice.?
-Yhy.
-No wiec, twoji rodzice sa rowniez mojimi rodzicami.
-Oni cie ukrywali jak mozesz to tak spokojnie mowic.!
-Zdaje sie ze Lukas przyjechal, ja juz pojde.
-I dlaczego mowisz do nich po imieniu umuwiliscie sie.?
-Bo byli stanowczo za mlodzi jak sie urodzilam zebym miala do nich mowic "Mamo" i "Tato".
Wyszlam. Za drzwiami stali Lukas i Mia.
-Mavis chce sie z toba widziec. Lepiej jej wszystko wytlumaczcie, bo mnie juz zasypywala pytaniami, o wasze sprawy.
Spojrzal na mnie i wszedl na sale, nie wiedzialam o czym mowia wiec poprostu wyszlam.
-Czesc.
-Kate.!
odwrucilam sie na piecie i spojrzalam jej w oczy w ktorych widac bylo tylko bol i troske. A nie radosc ze tu jestem.
-Co.! Jesli chcesz mnie teraz...
Przerwala mi czyms bardzo zaskakujacym. Ona mnie przytulila nie robila tego juz od 4 czy 5 lat.
-C...C...Co..ty..ty... ro..ro..bisz.?
-Jakasz sie.?
-T..t...ta... Tak, przeszkadza ci to.
-Skarbie, oczywiscie ze nie. Przepraszam ze, cie zostawilismy.
-Tak, oczywiscie.
Odwzajemnilam uscisk i wyplatalam sie z jej ramion.
-Musze juz isc, zadzwonie pozniej.
Udalam sie do wyjscia ze szpitala i tam zastalam jakiegos 16-sto letniego chlopaka.
-Znasz Mavis, wiesz co z nia.?
-Yyyy.. Uspokuj sie lezy na 3 pietrze, korytarz A sala 313. Ty jestes Dylan.?
-Tak, skad wiesz, i skad wiesz ze ona tam lezy.
-Bo jestem jej siostra.
-Ale...
-Przepraszam ale nie mam czasu. Do zobaczenia,Dylan.
Odwrocilam sie i odeszlam. Wyjelam z kieszeni telefon i wybieralam numer do Davida, odebral po 3 sygnale.
-Hej, mala co tam.?
-Czesc, skarbie wpadniesz po mnie do szpitala.?
-Cos ci sie stalo.?
-Nie, mnie nic mojej siostrze.
-Mavis.? Dobra zaraz bede w ktorym szpitalu.?
-Union Diverses Hospital Dre przy China Town.
-Ok, czekaj na jakiejs lawce zaraz bede, Pa.
-Pa.

niedziela, 16 lutego 2014

Kontynuacja Soboty " Od Mavis"

-Sama zrobilas.?~Spytalam.
-Tak... Dlaczego pytasz.?
-Bo.. sa przepyszne ..
-A co tak zle gotuje ze musze wszystko gotowe kupowac~ Usmiechnela sie , ale w jej oczach byla iskierka bolu.
-Nie, no co ty gotujesz swietnie.~I to bylo 100% prawda, babcia gotuje wrecz doskonale.
Gdy juz zjadlam poszlam na gore poszukac Filemona. Troche dziwne imie jak na 21 wiek.
-Filemon, Filemon.!
A kotka nie widac.
-A moze jest tu.!~ Sprawdzilam pod lozkem, tam tez nie ma.
-To na pewno jestes tu.!~ Tym razem sprwadzilam za i pod szafa.
Hmm.. Tu  tez go nie ma, zeszlam na dol do kuchni a tam.. Filemon przy misce z mlekiem.
-O ty lobuzie, ja ci pokaze.!~Podeszlam do kotka i zaczelam drapac za uchem. Zaczal pocichu mruczec i wkoncu sie polozyl.
-Skarbie wstan z podlogi, jest brudna.~W drzwiach stala Mama.
-Wrocilas.!~Rzucilam sie jej na szyje.
-Do mojej coreczki zawsze. Iiii... mam dla ciebie niespodzianke.~Powiedziala, ale sie nie usmiechnela a to byl zly znak.
Ohh..Mam nadzieje ze to piesek.
-Kate.! Mozesz juz wejsc.
-Yhyy. Juz ide.~Dziewczyna odpowiedziala sakrastycznie.
Chwile po tym do domu babci weszla rudowlosa dziewczyna, podeszla do mnie i sie przedstawila.
-Kate Darkroom, a ty.?~Spojrzala na mnie spod dlugich rzes.
-Mavis Darkroom, jestesmy jakos spokrewnione.? Tata nie ma rodzenstwa.
-Nie powiedzialas jej, moglam sie domyslic.~ Zwrocila sie do mamy.
-Nie, ale ty mozesz jej teraz powiedziec.~Mia wydawala sie byc rozzloszczona
-Ohh... Ale o czym.!~Przerwalam ich dyskusje.
-Ze jestem twoja siostra.!
-Co... Ja... Nie..~Wybieglam z domu i gdy przebiegalam przez ulice, nie zauwazylam jadacego samochodu.
...
Jedyne go slyszalam to byl krzyk. Moj krzyk, i potworny bol. Potem zauwazylam ze z domu wybiega mama i babcia, po Kate ani sladu.
-Mavis.!
To bylo ostatnie co uslyszalam.
(...)
Obudzilam sie w szpitalu, nie wiem czy to byl ten sam dzien czy inny.
-Mavis, skarbie.~Matka szlochala mi przy lozku. Zaraz chwila wlasnie sobie uswiadomilam gdzie jestem.
-Dlaczego wczesniej mi nie powiedzialas.~Bylam zla na matke.
Do sali weszla pielegniarka i wyprosila mame.
-No wiec, Mavis tak.?
-Tak.
-Mialas wypadek, wiesz o tym.?
-No raczej, w innym wypadku teraz bym lezala u mnie w pokoju.
-Ok, mama cie poinformowala o wszystkim.
-O wszystkim, czyli.?
-No wiec, nie masz zadnych zlaman co jest bardzo dziwne przy takim uderzeniu ale masz skrecony nadgarstek.
-Czy przez to ze jest skrecony nie bede mogla jezdzic przez dlugi czas.?
-Nie, oczywiscie ze bedziesz mogla jezdzic , ale bedzie kontuzja.
-To znaczy ze jak upadne to reka znow sie skreci.
-Niestety, skrecenia sa gorsze od zlaman.
-A reszta, czy to wszystko.?
-Nie, masz jeszcze male wstrzasnienie mozgu.
-Czy to grozne.?
-Nie. Wstrzasnienie jest male wiec spokojnie.
-To dobrze, ale czy sa jakies tego objawy.?
-Tak, mozesz miec przez jakis czas bole migrenowe.
-Jak dlugo tu zostane.? Mam szkole .
-Kochanie, dzis jest niedziela, na obserwacji zostaniesz przez ok. trzy, cztery dni. To nie tak dlugo, ale najlepiej dla ciebie bedzie jesli w tym tygodniu nie pojdziesz do szkoly.
-Ok.
-Do zobaczenia, i przy okazji mam na imie Jesse .
-Milo mi cie poznac.
-Mozesz mi mowic po imieniu, nie jestem taka stara, miedzy mna a toba jest tylko 10 lat roznicy.~Usmiechnela sie i wyszla.
Mama weszla spowrotem na moja sale i usiadla na krzeselku obok mojego lozka.
-Tak mi przykro ze ci nie powiedzialam. Ale Kate sie dawno wyprowadzila wczesniej mieszkala u Petera mojego kuzyna ale teraz przyjechala i..
-I mam ja zaakceptowac, rozumiem. A teraz chce sie widziec z tata.
-Kochanie...
-Nie.! Chce go widziec teraz.~Przerwalam jej, a do sali weszla Kate.
-Hej, jak sie czujesz.?
-A jak wygladam.!?
-No troche jak rozjechana szynka.
Mimowolnie sie usmiechnelam.

...

Kate.?

piątek, 14 lutego 2014

Od Rebecce

Świetnie się dzisiaj bawiłam z chłopakami. Tobias miał pierwszą lekcję z panią Isabel, a ja od niepamiętnego czasu wsiadłam na Lumię. Jejku jak ten koń bosko chodzi, zupełnie jak Orion. Rina umie wspaniale jeździć, sama ją układała kiedy do nas przyjechała, ale cóż. Kiedy byłam sam na sam z Alexandrem, po prostu nie mogłam się powstrzymać, pocałowałam go. On to odwzajemnił i tak chyba przez 7 minut. Byłam taka szczęśliwa. Brakuje mi jeszcze mojej przyjaciółki, ale musiała wyjechać. To straszne co spotkało jej mamę, mam nadzieję, że nic jej nie jest. Nagle zawibrowała mi kieszeń od spodni.
- Dzień dobry skarbie jesteś już w domu ? – To był tata.
- Tak, właśnie wróciłam. Jak tam w pracy.
- Oh jest dobrze, ale dzisiaj nie jest mój najlepszy dzień. Czuję się przemęczony, a jeszcze muszę odebrać Charlott ze szkoły.
- Spokojnie tato, ja się tym zajmę. Pojadę rowerem, ale liczę na coś dobrego w domu na obiad.
- Haha.. To co właśnie zrobiłaś masz po mamie.
- A właśnie co u niej ?
- A jak myślisz ? Ma te swoje przyjaciółki, pewnie razem gdzieś wyszły.
- No tak . Cała ona. Uwielbia ich towarzystwo, skąd ja to znam ?
- Uwierz mi, że zachowujesz się w stosunku do Katheriny dokładnie tak samo. Nie umiecie bez siebie żyć.
- Oj to fakt. Od kiedy wyjechała do swojej mamy, dziwnie się czuję. Co prawda wyszłam na spacer z chłopakami i z nimi pogadałam, ale to nie to co z Riną.
- Ja muszę kończyć, właśnie zaczyna i się  spotkanie. Papa.
 Szczerze to nawet mi się z domu ruszać nie chcę, jednak obiecałam wyręczyć tatę, a mus to mus. Po 20 minutowej drodze piechotą byłam przed gmachem budynku. Wylatywało z niej wielu uczniów, lecz, jak to moja siostra, wyszła spokojnie ze znajomymi. Pomachałam jej i zaraz koło mnie była.
- No i jak tam w szkole dziecino ?
- Szkoda by gadać. Same sprawdziany. Nie mogę się doczekać wakacji. Chcę być tak niezależna jak ty.
- Oj to brakuję ci parę latek. Chodź tata nam coś przywiezie słodkiego.


Tak oto szłam sobie z moją małą siostrzyczką i rozmawiałyśmy o jej problemach i moich obawach. Czasem dobrze jest się wyżalić siostrze, jeśli nie ma przy tobie przyjaciół.

Od Mavis

Hmm..moze to dziwne~pomyslalam, ale ten Matt jest calkiem ladny. Pff.. moja glupota, przecierz mam Dylana.
A on juz jutro wraca, tak za nim tesknie.
Nie znam za bardzo Riny , ale zrobilo mi sie jej zal gdy, uslyszalam o wypadku jej mamy.
(...)

Na zajutrz, wstalam bardzo nie wyspana byla sobota. To dzis przyjezdza Dylan, mowil ze bedzie ok. czternastej, pietnastej, wiec troche poczekam.
Poszlam do kuchni i skierowalam sie do lodowki, wyjelam sok truskawkowy, ser salami i maslo, siegnelam do chlebaka ale, okazalo sie ze nie ma chleba.
Zadzwonilam do taty ze,  ma kupic jak bedzie wracal, niestety nie odebral i musialam sie nagrac na poczte.
Odlozylam ser i maslo,  gdy juz mialam isc do swojego pokoju zadzwonil telefon, zbieglam do salonu i odebralam, dzwonila babcia.
-Halo.?
-Czesc babciu, cos sie stalo.?
-Tak, dziadek zaslabl i musial jechac do lekarza, nie ma taty w domu.?
-O moj Boze, nie ma, juz sie ubieram i jade.
-Kochanie, czym pojedziesz nie masz jeszcze prawa jazdy.
-Przyjade autobusem, Pa babciu nie dlugo bede.
Rozlaczylam sie i pobieglam na gore sie ubrac i zrobic poranna toaletke. Nie dlugo po tym jak juz sie oporzadzilam poszlam na autobus i pojechalam do domu dziadkow. Jazda trwala ok. 30-stu minut, dziadkowie mieszkali dosc daleko od nas dlatego tak dlugo zajal mi dojazd.
Gdy juz dojechalam, musialam tylko przejsc przez ulice i skrecic w prawo i juz bylam.
Otworzylam drzwi. Weszlam do srodka a tam obskoczyl mnie Buster pies dziadkow, zapewne Filemon spal u gory.
Usmiechnelam sie mimowolnie, poszlam do salonu i zastalam tam babcie.
-Hej, babciu.
-Witaj, ptaszyno.~Babcia tak mnie nazywala praktycznie od dziecka.
-To co tam, z dziadkiem, cos wiadomo.?
-Tak, przed chwila dzwonil ze bedzie przez 3 dni w szpitalu na obserwacji.
-Oj, a co bylo powodem oslabienia.?
-Ostatnio zle sie czul i byl ogolnie slaby jak na razie, przyczyna nie jest wiadoma, moze jutro sie czegos dowiemy.
-No tak.
-To co glodna jestes.? Mam twoje ulubione, nalesniki francuskie.
-Ooo, no pewnie, sama robilas.?
-Tak.
Cdn..

czwartek, 13 lutego 2014

Do Katherine CD

Byłam już w szpitalu. Przerażają mnie takie miejsca, tyle się tu dzieje, tyle cierpień ludzi. Okropne. Pielęgniarka zrozumiała o co mi chodziło i zaprowadziła mnie i Matta prosto do pokoju mamy. Czekał już tam na nas tata. Bez słów podeszliśmy do siebie i rodzinnie się przytuliliśmy.
- Tak się cieszę, że tu jesteś. Z mamą już lepiej, ale po za złamaniem ma liczne siniaki i obtłuczenia. Na szczęście jej stan jest stabilny. Teraz śpi. – Powiedział do mnie szeptem.
Następnie podszedł do Matta i uścisnęli się jak prawdziwi mężczyźni, niewidzący się przez pewien czas. To naprawdę wzruszające, ta miłość syna do ojca i odwrotnie.
- Skarbie czy to ty ?
- Mamo leż, jestem tu. – Pocałowałam ją w czoło. – Wszystko dobrze.
- Czy naprawdę musiałam znaleźć się w szpitalu, abyś mnie odwiedziła ?
- Ale jak to, przecież niedawno was odwiedzałam. A tak po za tym, to co się stało ?
- Pijany kierowca zjechał na zły pas, ja chcąc uniknąć zderzenia czołowego odbiłam gwałtownie w prawo i wjechałam prosto w drzewo, a drzwi od samochodu tak się ugięły, że zmiażdżyły mi nogę. To tyle.
- I ty to mówisz tak spokojnie !! Mamo !! Ja zabiję tego kogoś. – Matt mnie przytulił i uspokoił, szepcząc mi do ucha.
- Elliot, pytałam się pielęgniarki ile jeszcze tu zostanę i wyszło, że jak wszystko pójdzie w dobrym kierunku, to za dwa dni będę w domu. Tymczasem nie będę cię Katherino trzymać tutaj. Idź z Mattem na miasto, albo jak wolisz sama.
- Ja nie..
- Idź, każę ci. Mam z resztą do pogadania z twoim tatą.
- Czemu wszyscy mi przerywają !! – Naburmuszyłam się. – Okej, pójdę sama.

Szłam sobie, słuchając muzyki, dopóki nie zaczepiła mnie grupka chłopaków z dziewczyną. Burknęła do mnie, że jestem niemodna. Pewnie chciała mi ubliżyć, aby popisać się chłopakom. Odrzekłam:
- Hmm…. Powiadasz niemodna, cóż naprawdę to straszne ojjj. – Mój głos brzmiar rozpaczliwie i sarkastycznie tak jak zamieżałam.
Dziewczyna się zarumieniła, a reszta towarzystwa zaczęła się głośno śmiać. Jeden chłopak zaczepił mnie i pocałował w policzek, dodając, że od zawsze chciał dopiec tej jędzy. To dziwne jak ludzie tutaj się zachowują. Obcą osobę zaczepiają ubliżają, całują, cóż chyba oduczyłam się być amerykanką. Od ponad 3 lat mieszkam w Londynie, a tam istnieją pewne granice. Tu są one znacznie inne, jeśli ktoś chce zaznać wolności, z pewnością polecę mu Stany Zjednoczone.  Usiadłam w parku i postanowiłam zadzwonić do Rebecce.
- Hej, co tam ? Kto teraz zajmuje się Lumią.
- O hej, stęskniłam się. A teraz właśnie jadę z Alexandrem do Tobiasa razem we trójkę idziemy na spacer. Mam zamiar pokazać im nasze ulubione miejsce w lesie, dawno tam nie byłyśmy, jak wrócisz musimy się tam wybrać, a na potem zaplanowany mam wyjazd z nimi do stajni. Tobias mi się chwalił, że uczyłaś go siodłania i kiełznania, sprawdzę go. Skorzystam również z okazji i poproszę panią Isabel, aby miał dzisiaj pierwszą jazdę na Steel, a jeśli ty si nie obrazisz, wzięłabym Lumię.
- Oh to dobrze. Nie mam zarzutów, w końcu ktoś musi na niej pojeździć, a że mnie nie ma to oczywiście.
- A jak tam ??
- No już zdążyłam poznać gościnność amerykanów. Jakaś jędza zaczęła mi ubliżać, hahaha potem oczywiście jak to ja, zgasiłam ją. Hahahahaha, no i jakiś koleś mnie pocałował za te słowa w policzek. Nie rozumiem tych ich zagrywek, Jestem amerykanką, a zachowuję się jak typowa angielka.
- A to źle ?? Ej słuchaj ja muszę kończyć. Papa, widzimy się w poniedziałek w szkole.
- Okej papapa.
Razem z tatą jechałam do domu. Jejku dawno mnie tam nie było. Nawet własnego pokoju tam nie mam, ale cóż czeka mnie cały tydzień spania z bratem w jednym pokoju. Nienawidzę kiedy on chrapie.

Postanowiłam, że usiądę na parapecie w biblioteczce rodziców i tam poczytam sobie lekturę.  Tak się zatraciłam  w niej, że minął cały wieczór, tamże też zasnęłam.

środa, 12 lutego 2014

Od Katherine

- Co się stało ?? Jeszcze nigdy tutaj nie przyjechałeś bez jakiegoś powodu ?
- Rina mam smutną wiadomość. Mama miała wypadek, jest w szpitalu w Bostonie. Przewieźli ją tam ze względu na jej poważnie złamaną nogę. – Rodzice po moim wyjeździe z USA wyprowadzili się do Hartford niedaleko Yale University, gdzie moja mama wykładała historię. – Ohh ………… siostra no i jeszcze tata dzwonił, abyśmy przyjechali ją odwiedzić, jak najszybciej. – Właśnie w tym momencie zsiadłam z konia, uklękłam na piasku i poddałam się, zaczęłam okropnie płakać, nikt nie mógł mnie uspokoić.
Widząc to dziewczyny również zsiadły z koni, patrząc na moje ruchy. W tym samym czasie pani Isabel złapała wodzę Lumii, którą puściłam od razu po tym, jak zeszłam. Na szczęście mój mądry koń nigdzie się nie wybierał. Trenerka zaprowadziła sama wszystkie trzy konie do stajni, poluźniła im popręgi i zaplątała wodze o podgardle. Za to dziewczyny odprowadziły mnie do siodlarni, a ja nadal płakałam. Od prawie 10 lat mama nigdy nie była w szpitalu, nawet przeziębienie jej nie złapało, choroby się jej nie imały. Nagle zaczęłam się zastanawiać jak do tego wypadku doszło, przecież mama jest ostrożnym kierowcą, nigdy nawet mandatu nie dostała. Becca wyrwała mnie z zamyślenia.
- Jejku Rina wszystko słyszałyśmy. Jest mi tak strasznie przykro. Co mam powiedzieć w szkole ?? Na ile jedziesz ??
- Hmm sama nie…..
- Jedziemy na 1 tydzień, a najlepiej by było nic nie mówić, lepiej będzie dla niej, że jak wróci nie będzie wypytywana o wszystko. Po prostu mów, że nie wiesz co się dzieje. – Wtrącił się Matt. – Wstawaj Rina, musisz się spakować. Czeka nas nie krótki lot.
- To pa dziewczyny. – Powiedziałam cała roztrzęsiona, zapłakana i pewnie rozmazana.

Tak jak mówił Matt, nie dość, że lot się dłużył, to jeszcze nie miałam co zrobić. Ciągle o niej myślałam. Postanowiłam napisać do Tobiasa, że mnie nie będzie. I pomyśleć, że jeszcze niedawno z nim gadałam taka rozbawiona. Napisał mi, czy jest gdzieś miejsce, gdzie nikt nas nie będzie słuchał. Za jego radą udałam się do wiecznie pustej toalety. Tam rozmawialiśmy przez 2 godziny, dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Kiedy usiadłam na miejscu dopadło mnie zmęczenie. Przez ostatnie 5 godzin ciągle płakałam. Pięć minut później już tylko śniłam. (...)


CDN

Od Mavis

Przy bramie zauważyłam jakiegoś chłopaka.
- Kto to ? – Spytałam zaciekawiona.
Katherina podeszła do niego i z nim rozmawiała, hmmm…… może to był jej chłopak, ale jest trochę za stary dla niej.
- To brat Riny.

Teraz to się wszystko wyjaśnia.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Od Rebecce

- Hej , pomyślałam, że wyczyszczę Oriona.
- Yhym, tak bez pytania ?
- Eeee………. .
- Spokojnie nie jestem zła ale właśnie chciałam to zrobić. Rozumiesz teraz bardzo zważam na zaufanie między nami tym bardziej, że jest jedna rzecz, której jeszcze nie pozwala mi zrobić.
- Ja nie wiedziałam. – Chyba zrozumiała o co mi chodziło, bo od razu się zmieszała. Polubiłam Mavis, mimo iż jest trochę za bardzo nieśmiała, ale jest naprawdę fajna i mądra.
- Oj przestań … . Hahaha może następnym razem pomożesz mi ? Jutro mija 9 dzień i będę mogła na nim pojeździć. Jejku tak dawno nie byłam na nim w siodle. Ostatnio ciągle jeżdżę na Steel, to fajna i mądra kobyłka, ale brakuje mi mojego ogierka. Na nim zawsze wiedziałam, gdzie jechać, jak dać łydkę, lekkie pociągnięcie wodzą, a robił to co chciałam. Nie zapomnijmy o tych naszych wyścigach z Riną. Hahahaha ……… jej.
- Też się strasznie cieszę. Sorki…. . – Nagle naskoczyła na mnie Rina.
- Jezu Rina !!!!!!! Aleś mnie wystraszyła.
- Hahaha czemu ciągle dajecie się mi straszyć ahahahahhaha. Dwie w jeden dzień, hmm…….. nowy rekord. – Wzięła mnie i Mavis pod pachy i zatargała do siodlarni.

Razem we trójkę, na ganku wyczyściłyśmy Steel, Alex`a i Lumię. Ja pomogłam Mavis w robieniu koreczków Alex`owi, ona czesała grzywę Lumii, a Rina zaplatała ogon Steel. Konie wyglądały jak z obrazka. Czyste jak na światowej klasy zawody, nie wspominając, że Lumia miała swój granatowy czaprak z owijkami, Alex czerwony z owijkami, a ja założyłam bordowy czaprak Oriona i jego owijki na Steel. Szczerze to, gdyby miała odpowiedniego jeźdźca byłaby wspaniałym koniem, w końcu, gdy tak o nią zadbałyśmy, ma wspaniałą prezencję.

Jak zwykle pani Isabel już na nas czekała. Zastanawia mnie co ta kobieta robi, że na wszystko zdąża. Nie dość, że zajmuje się Blazem (czyt. Blejzem), no bo musi go ułożyć, to jeszcze naszymi stajennymi pieszczochami : psami Niką, Aronem i kotem Salemem.
- Jejku dziewczynki, jak konie dzisiaj pięknie wyglądają.
- Nasza wspólna praca. – Powiedziałam.
Najpierw dokładnie to samo co wcześniej. Stęp na luźniej wodzy, potem kłus. I bardzo przyłożyłyśmy się do pracy na narożnikach i zakrętach, pilnowałyśmy położenia łydek i kolejno robiłyśmy zmiany i płynne przejścia chodów.
Przy bramce stał brat Riny Matt. To niedobrze coś się musiało stać.

Katherina ??

niedziela, 9 lutego 2014

Kontynulacja Srody "Od Mavis"

Na odchodne pomachalam Maxowi. Odeszlam poszlam po kolejne ksiazki.
Teraz mialam EDB(Edukacja Dla Bezpieczenstwa), jedy jakie te lekcje sa nudne.
Godziny mi mijaly strasznie szybko wiec zanim sie obejrzalam byla ostatnia lekcja geografia z panem Stalvis'kim. Zwykle nic na geografni nie pisalismy bo nauczyciel tylko tlumaczyl od poczatku roku szkolnego z zeszycie do tej lekcji mialam zapisane tylko szestascie kartek w tym zadania domowe. Gdy nauczyciel cos mowil ja pograzylam sie w rozmyslaniach co bede robic na stadninie. Z Alex'em moze bedzie tam Rebecca i Katherina,
polubilam te dziewczyny a Kat doskonale byla zgrana z ta niesamowita klacz- Lumia.
Kiedys jezdzilam na tej klaczy, niestety ja do niej nie pasowalam i gdy zobaczylam Alex'a to  
zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Ogier jest niesamowity gdy galopuje, to robi to z taka duma ze nie czuc nic oprocz powiewu chlodnego wiatru we wlosach.
Ahh...Z zamyslenia wyrwal mnie dzwonek swiadczacy o tym ze moge sie juz szykowac do mojego skarba. Poszlam wiec do szafki zostawilam niepotrzebne ksiazki i przebralam sie.
Dzis nie wracalam autobusem tata po mnie przyjechal gdyz martwil sie moim dzisiejszym atakiem alerfii, a alergie mialam na zapach jeczmienia i jakiegos drzewa nie pamietam jakiego. Wyszlam ze szkoly i rozejrzalam sie za samochodem taty, zauwazylam go pod wierzba, ruszylam szybkim krokiem do auta, wsiadlam.
-Czesc, kochanie.~Tata usmiechnal sie do mnie czule i ze zmartwieniem.
-Hej.~Usmiechnelam sie tak zeby juz sie nie martwil.
Zapielam pasy i ruszylismy.
-Zawieziesz mnie na stadnine.?
-No pewnie, chcesz cos spakowac.?
-Hmmm... Tak brygesy, buty ,cukier oraz merchewki.
-Dobrze, wiec jedziemy jeszcze do domu.
Jechalismy jeszcze przez jakies 15 minut. Gdy dojechalismy szybko wyskoczylam do domu wypakowalam ksiazki i  spakowalam potrzebne rzeczy, niestety nie znalazlam kostek cukru.
Weszlam do auta i zapielam pasy.
-Tato,masz jeszcze troche czasu zeby skoczyc do sklepu.?
-Tak, a co bys chciala.?
-Kostki  cukru, nie znalazlam ich w domu.
-Dobrze.
Sklep byl przecznice od mojego domu wiec szybko poszlo, weszlam i wyszlam.
Wiec ruszylismy na stadnine, zazwyczaj jedziemy 30 minut teraz zajelo nam troche dluzej dlatego ze bylam w sklepie.
Dojechalismy.
-Czesc, przyjedziesz po mnie o tej porze co zawsze.?
-Kochanie moge sie troche spoznic, bo mam cos do zalatwienia.
Nie wiem dlaczego ale mialam wrazenie ze tata ukrywa cos przed mama, a matki nie ma wyjechala do pracy w Cansas. Nikomu nic nie mowilam a to dlatego ze za bardzo sie tego wstydzilam. Poszlam do przebieralni, przebralam sie i wlozylam do kieszeni dwie marchewki i cztery kostki cukru.
Poszlam do stajni najpierw poszlam do Malibu , dalam mu kostke.Potem do Orion'a i Lumii
wykonalam ta sama czynnosc i na koncu poszlam do Steel jej rowniez dalam kostke cukru,
poszlam do Blaze ogierowi dalam marchew , ruszylam w strone boksu Alex'a, zapomnialam jeszcze Axel moj drugi podopieczny, zawrocilam do jego boksu i wreczylam ostatnia marchew. No coz Alex'owi bede musiala dac kostki cukru, wiec wrocilam do przebieralni po kostki i spowrotem do stajni.
-Hej, maly jak minela noc.~Usmiechnelam sie a ogier jak zawsze zaczal mnie mazgac pyskiem po wlosach, twarzy i szyii. Poglaskalam go po pyszczku i wysunelam z kieszeni kostki cukru, od razu sie zainteresowal slodkoscia. Poszlam do siodlarni po kantar i linke przewiesilam na drzwiczkach i wrocilam po siodlo i uzde. Siodlo przewiesilam na tak zwanym kozle a uzde zawiesilam na haczyku, wzielam kantar i linke podeszlam do ogiera i wsunelam mu na glowe kantar a do malego kolka przypielam linke i wyprowadzilam konia na ganek przywiazalam do kolka na scianie. Poszlam jeszcze po szczotke, zgrzeblo i kopystke bo nie zabralam mojej aksamitnej szczoty do wygladzania siersci.
-Hej.
Zleklam sie ze upuscilam przedmioty, powoli sie odwrocilam i w drzwiach zobaczylam Rine.
-Cholera, Rina nie zachodz mnie tak z tylu. I tak a pro pos Czesc.Aaa.. i masz moze szczote do wygladzania siersci.
-No pewnie, chodz to ci dam.~Dziewczyna z lekkim usmiechem ruszyla do swojej szafki w przebieralni.
-Masz.
-Dziekuje~Usmiechnelam sie i poszlam pozbierac to co upuscilam.
Poszlam wyczyscic Alex'a i przy okazji gdy odprowadzilam go do boksu, poszlam po Axel'a, go rowniez wyczyscilam i jakoze mialam jeszcze mnostwo czasu wyczyscila jeszcze Steel, Blaze i Oriona , bo dawno nie widzialam Becci myslalam ze sprawi jej to przyjemnosc gdy, odprowadzalam ogiera do boksu w drzwiach stajni ujrzalam Rebecce.
-Hej, pomyslalam ze wyczyszcze Oriona.
-Yhym, tak bez pytania..

Rebecca.?

Kontynulacja Wtorku"Od Mavis"

.....


Gdy Dylan musial konczyc byla 21.00, pisalismy 5,5 godz.
Poszlam sie wykompac, jutro bedzie sroda.
Weszlam pod prysznic, zaczelam moczyc wlosy gdy byly dostatecznie mokre nalozylam szampon. Splynal mi do oczu, prawie sie przewrocilam zmywajac mydliny z wlosow gdyz poslizgnelam na kostce mydla. Wystraszylam sie i usiadlam w brodziku, musialam sie uspokojic. Gdy juz sie ogarnelam umylam reszte ciala i podeszlam do umywalki po paste i szczoteczke, zakonczylam nocna toaletke smarujac sie balsamem. Poszlam sie polozyc zgasilam swiatlo i opatulilam koldra.  Przewracalam sie z boku na bok, trwalo to pewnie kilkanascie minut , ale dla mnie to byla wiecznosc. W koncu zasnelam, nic szczegolnego mi sie nie snilo. Obudzilam sie o 6.50 no coz, wstalam poszlam do toalety spojrzalam w lustro,    mialam blada skore, zaczerwienione oczy (nie mam pojecia dlaczego). Poszlam po cichu do pokoju taty.
-Tatus.?, Tatus.?
-O moj Boze dziecko co ci sie stalo.?~spytal.
Wcale mnie to nie pocieszylo .
-Dasz mi te tabletki na alergie.?~nie wiedzialam gdzie sa wiec spytalam.
-No pewnie.~Wstal i gestem pokazal ze mam za nim isc, tak tez zrobilam.
Tata poszedl do kuchni i siegnal do szafki wyciagnal male pudelko z tabletkami.
Wzielam jedna i popilam woda. 
Zaczelam sie pakowac do szkoly.

piątek, 7 lutego 2014

od Mavis

Mijały dni a ja coraz bardziej tesknilam za Dylanem. Calymi dniami powtarzalam sobie ze jeszcze kilka dni. Byla środa pierwsze co musiałam zrobić to ubrać się i zjeść śniadanie a potem to juz raczej wiadomo gdzie idę tam gdzie zawsze do szkoły. Za jakieś trzy, cztery miesiące będą wakacje, a wtedy wyjadę do Californii na cale trzy tygodnie, to będzie utrapienie, tak długo juz tu jestem ze coraz bardziej nie chce wyjeżdżać.
Spojrzałam na zegar wzięłam dwa małe zawiniątka i pobiegłam na autobus, o dziwo się nie spóźniłam  to dobrze bo tata by w końcu powiedział ze mam po prostu mam wstawać wcześniej . Do szkoły jedzie się około dziesięć minut, dziś usiadłam sama .. Bo zazwyczaj siedziałam z Dylanem ale że go nie ma to siedzę sama. Pierwszą miałam chemie wiec poszłam do szafki się przebrać i wziąć książki . Akurat jak przekrecalam kluczyk zadzwonił dzwonek na lekcje. Powoli wyciagalam kluczyk ale się zablokował w połowie podeszłam do pani Wilder i powiedziałam ze trochę się spoznie gdzyz utknął mi kluczyk.
Nauczycielka zmarszczyla brwi i skinela głową. Poszłam po woznego pana Maxymiliana żeby pomógł mi z tym kluczykiem. Powiedział ze mam iść na lekcje a jak się skoncYzy zgłosić do tak zwanego akwarium. Weszlam wiec do klasy i usiadłam na swoje miejsce z tylu klasy.
Chłopacy oglądali się jak zwykle uważali ze nie tylko jestem dobra koleżanka ale i atrakcyjna dziewczyna, skąd to wiem.. Bo ostatnio przed lekcjami zaczepiła mnie grupka chłopaków z mojej klasy i każdy po kolei pytał czy z nim gdzieś nie wyjdę, doskonale wiedzieli ze jestem z Dylanem, ale oni upierali się przy swojej wersji czyli rzecz biorąc idę z nimi na piwo upijają nie i robią rzeczy o których nikt inny by nie pomyślał. No cóż..
-Mavis może ty nam wyjaśnisz .?
-Przepraszam,jakie było pytanie.?
-Może wkońcu za siebie i przestaniesz bujać w oblokach, jesteś na lekcji nie zapominaj o tym.
Odwróciła ode mnie wzrok i spytała .
-To może ktoś inny.? Bo panna Darkroom nie jest zainteresowana lekcją.
Posłała mi złośliwy uśmieszek.
-No cóż a pani nie umie nad tym zapanować.
Z jej twarzy zniknął uśmiech teraz patrzyła na nie z nienawiścią uśmiechnęłam się do niej triumfalnie. Znalazła we nie wroga i to dokładnie w tej chwili. Nauczcielka zajęła się innymi uczniami a ja bazgroliłam jakieś bochomazy tyle zeszyu. Zadzwonił dzwonek aja udałam się do akwarium odebrać kluczyk od szafki .
-Mavis, jak zamkasz salzafke to przekrecaj dwa razy bo wtedy kluczyk będzie ci sie blokować dobrze.?
-Ok. Przepraszam za kłopot.
Na odchodne pomachalm Maxowi.

CDN...

czwartek, 6 lutego 2014

Od Katherine

Po wczorajszym pierwszym dniu w stajni nie mogłam się doczekać na drugi, jak sobie obiecałam na pewno będę miała trening ujeżdżeniowy na Lumii, tyle, że tym razem dołączą do nas pewna dziewczyna Marvis i Alex.
Dopiero po pewnym czasie w szkole zobaczyłam tą dziewczynę , o której mówiła moja trenerka. Opisała ją bardzo dokładnie, chyba lepiej nie mogła. Siedziała w ławce. Razem z Beccą nie mogłyśmy się oprzeć, aby nie zagadać. Poszłyśmy do niej.
- Hej, jestem Becca, a ty jak masz na imię ?
- Mavis. Możesz mi mówić Mav.
- Rina podejdź.
- Hej jesteś Mavis, ta dziewczyna z Californii.?
- Yyy.Tak.
- Ohh to cudownie ja mieszkałam w Aspen.
- Aham to pewnie nie daleko Cansas.?
- Nie...To blisko Santa Monika głuptasku.
Uśmiechnęłyśmy się do niej i jak najlepsze przyjaciółki powiedziałyśmy chórem.
- Do zobaczenia !

Przed szkołą spotkałam Tobiasa. Boże jak on świetnie wygląda. Mam wrażenie jakby od ostatniego czasu, czyli wczoraj, wydoroślał. Złapał mnie za rękę i przytulił. Pewnie to znów jedna z jego zagrywek, ale  i tak się w niego wtuliłam. Zawsze pragnęłam poczuć jego perfumy z bluzki, którą teraz miałam przed nosem.
- Tobias. Tobias !
- Yyyy. Tak ?
- Już możesz mnie puścić, pochwaliłeś się nową zdobyczą, choć nią tak na prawdę nie jestem.
- Ale nie o to chodziło.
- Oj nie tłumacz się.
- Może zawieźć cię gdzieś ? Może do stajni, gdzie mi coś obiecałaś ? - Jejku czytał mi w myślach, gdyby nie on pewnie musiałabym krzątać się autobusem.
- Dobrze, ale pamiętaj to ci się i tak nie upiecze. - I uśmiechnęłam się do niego najczulej jak się tylko dało.

Jak zwykle tak samo przywitałam się z moją cztero kopytną przyjaciółką i razem z  nią udałam się na dwór przed stajnię. Tam zaczepiłam ją o metalowe kółko zamontowane na ścianie, najbliżej drzwi i zabrałam się do pracy. Przy moich czynnościach wszystko  dokładnie wytłumaczyłam Tobiasowi i nawet dałam mu wyczyścić przednie kopyto. Chłopak ma chyba wrodzony talent. Zrobił to pierwszy raz, a operował kopystką, oczywiście wg moich rad, w odpowiednich miejscach. Sam założył mi czaprak i siodło, ale na tranzelke i popręg niestety musiał poczekać, gdyż są to zbyt ważne czynności, aby zrobił to początkujący. Na koniec jak zwykle moje ulubione granatowe owijki, nie zapomniałam też o spleceniu ogona.

Pani Isabel już czekała na mnie gotowa, a obok niej czekała Mavis i Alex.
- Mavis poznaj Katherine. Od dzisiaj stwierdziłam, że jesteście na podobnym poziomie jeździectwa, dlatego będę uczyć was we dwie razem. Przy okazji nauczycie się jeździć synchronicznie. - Mina Mavis mówiła wszystko, była zdziwiona, że w ogóle wiem co to koń. Idę o zakład, że myślała, iż jestem typowym fejmem.

Najpierw luźny stęp aby przygotować konie na podciągnięcie popręgu, a następnie lekko zebrany kłus. Lumia sunęła po piasku jak dama, a ja razem z nią. Ćwiczyłyśmy teraz przejazd na brązową odznakę mimo iż obie ją posiadamy. Udało nam się bez najmniejszego błędu. Nawzajem z Mavis ciągle się obserwowałyśmy, ona ma wspaniały dosiad. Idealnie pasuje do Alexa, są jakby jedno ciało, podobnie jak ja z Lumią. Teraz przypominałyśmy sobie ustępowanie od zadu. Miałam małą pomyłkę z położeniem łydek, gdyż bardzo dawno to robiłam, ale Lumia i tak wiedziała o co mi chodzi. Wszystko zakończyłyśmy luźnym galopem dookoła, Praktycznie puściłam jej wodze i kierowałam samymi łydkami.

Wszystko obserwował Tobias był aż zdumiony jaką więź tworzę z moją podopieczną. Od razu po treningu w bramie stanęła Becca z Orionem. Nareszcie jest w domu. Tak brakowało mi naszego duetu.
- Jejku myślałam, że nie wrócisz.
- Oj Rina głupolku, Orion to wspaniały koń dał radę bez zatrzymania iść całą drogę.
- Słuchaj pamiętasz tą Mavis ?
- Tak tą ładną blondynkę ??
- Noo. Ona teraz będzie z nami w grupie jeździć. W sumie to nawet się cieszę, uwielbiam zawierać nowe przyjaźnie. - Podskoczyłam z entuzjazmu.
- Poczekaj odprowadzę mego ogiera i zaraz wracam.

Kiedy wróciła, podeszła do nas Marvis.
- Hej chciałam ci powiedzieć, że bardzo dobrze jeździsz.
- Jejku, a ty masz wspaniały dosiad. - Odrzekłam.
- A ja chciałam wam powiedzieć, że ..
(...)
Rebbeca ??

wtorek, 4 lutego 2014

300 wejść.!!

I zanim się pożegnam Dziękujemy za wejścia na naszego bloga.
Jeśli uda nam się dobić do 1000 wejść będzie konkurs*.









*Związany z howrse.!!

Szlaban ;((

Nie mogę dodawać nowych wpisów z powodu szlabanu na internet więc, proszę o wyrozumiałość .
To piszę w tajemnicy przed mamą xDD
Nowy wpis ode mnie będzie po szlabanie.
Chciałabym żeby Rebecca napisała jekieś opowiadanie i to się tyczy również Katheriny .
Z góry dziękuje i Pozdrawiam Mavis.:)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Glosujcie prosze na bloga.!

Jest to dla mnie mega wazne. A dla wa to tylko jedno klikniecie.
Skoro juz tu jestes zostaw glos.
Za kazde oddane glosy jestesmy wdzieczne.
Dlatego prosze o jeden malitki kliczek.
Odpowiadajcie szczerze.!          
/Mavis ;)                  

środa, 22 stycznia 2014

Od Rebecce

Z samego rana, jak zwykle, nie chciało mi się wstać. To chyba jakieś żarty, pomyślałam. Mój cały pokój był zasyfiony, tak jakby brudny. Prawdopodobnie moja kochana siostrzyczka Charlotte zrobiła sobie małą imprezkę, kiedy ja nocowałam u Lesli. Ochh. I kto to teraz posprząta. Nagle do pokoju weszła mama.
- Jezu kochany, tornado tędy przeszło !??
- Nie tornado tylko Charlie, chyba ją poniosło. Fakt pozwoliłam jej się tu bawić, ale tylko wtedy, kiedy będzie posprzątane.
- Nie wierzę. Charlott, migiem przyjdź tu do mnie. Natychmiast!!!!!! - Jej głos rozległ się po całym domu. Prawdopodobnie nawet moi sąsiedzi ją słyszeli.
­- Yyyyy........tak ?? Co jest ?
- Posprzątaj to migiem. !
- A jak nie to co ??!?!?!
- Może kupisz swojej siostrze w zamian ładne ochraniacze, ostatnio narzekała, że nie ma i ciągle musi stajenne brać.
- Ale mam... .
- Nie ma mamo, masz kieszonkowe. Raz zrób siostrze należyty prezent.
Odeszła i zaraz od razu dała mi pieniądze na moje wymarzone ochraniacze. Jejku tak długo czekałam na ten dzień, kiedy pojadę do sklepu po nie. Akurat naszej klasie odwołali dzisiaj lekcje, ale biedna Rina musi iść. Na szczęście ma ich tylko 5 za to najgorsze jakie w ogóle istnieją: chemię, fizykę, biologię i 2 matematyki. Ja za to mogę w spokoju pojechać do miasta, aby kupić Orionowi obiecany prezent koloru czarnego. I trafiłam idealnie, akurat w sklepie był dzień rabatów, więc starczyło mi jeszcze na drugą parę ( dla Lumii ).  Potem udałam się nieopodal do mojej ulubionej księgarni. Miałam cichą nadzieję, że zastanę tam Alexandra i nie myliłam się. Od kilku dni czekam na wspaniałą książkę dobrze znanej i bliskiej memu sercu pisarki R. Mead, dlatego ze zniecierpliwieniem przeszukiwałam regały w znalezieniu tej jedynej. Nawet nie zauważyłam, że Alexandre bacznie mi się przygląda. Normalnie pewnie zrobiłabym z siebie idiotkę, gdybym tylko zobaczyła, że tak mnie obserwuje, lecz dzisiaj czuję się odmieniona. Podszedł do mnie i pocałował z całych sił.
- Od dawna chciałem to zrobić. - I odszedł.
Odnalazłam książkę i podeszłam do kasy, którą on obsługiwał. Po tym jak mnie skasował, wzięłam go za rękę i zataszczyłam pomiędzy najdalszymi regałami, aby mu coś wyznać.
- Chciałam ci powiedzieć, że chciałabym się z tobą związać. Od dawna podziwiam cię, a tym bardziej rozumiem każdy twój ruch i wypowiedziane słowo. Pamiętasz jak jako 16 latka przyjechałam tu i nikogo nie znałam. Wtedy byłeś pierwszą osobą z tego miasta, z którą normalnie rozmawiałam i to właśnie wtedy obiecałam sobie, że zostaniemy dobrymi znajomymi, ale od razu coś do ciebie poczułam, więc nawet nie próbowałam się zaprzyjaźnić, bo to sprawiłoby, że jeszcze bardziej bym cię pragnęła. Wiem to brzmi śmiesznie.
- Ależ nie, kiedy wtedy ci pomogłem, nie byłaś taka jak reszta dziewczyn. Uznałem, że skoro jesteś śliczna i tym bardziej mądra, no i przede wszystkim rozmawiałaś najnormalniej w świecie ze mną ( a raczej panie z Londynu nie są przyjacielskie ), nie mogłabyś być stąd. Nie myliłem się, i od tamtego czasu myślę o tobie każdej nocy. O tej pięknej dziewczynie. Nigdy nie odważyłbym się gdyby nie to, że mój kumpel Tobias założył się ze mną.
- Jejku ...... przystojny, mądry, kochający i do tego romantyczny, chyba lepiej nie mogłam trafić. - I tym razem ja go pocałowałam. Najczulej i najdelikatniej jak potrafiłam. - Czekaj ??? Ty kumplujesz się z Tobiasem ??
- No tak, od dzieciństwa mieszkamy obok siebie, co prawda w szkole razem się nie pokazujemy, bo od kiedy stał się popularny, zaczęli go zauważać ważne osobistości i wpływowe osoby, dlatego dla jego reputacji nie pokazujemy się razem, ale codziennie zawozi mnie do szkoły i wysadza w tym samym miejscu. Jesteśmy też sąsiadami.
I akurat teraz musiała zadzwonić mi komórka. No tak, to ze stajni. Z Orionem coraz lepiej, od kiedy była ta straszna burza. Czemu mnie wtedy tam nie było ?!!!? Może by się tak nie bał i nie okaleczył. To nie jest co prawda, aż tak poważna rana, ale nieleczona mogłaby doprowadzić do stałego uszkodzenia nogi lub co gorsza zakażenia krwi. Dzięki bogu, był tam stajenny i widział co się działo, lecz on nie miał tyle odwagi, aby wejść do niego, gdyż przestraszył się tego co wyprawiał w boksie. Ze mną to co innego. Wiele lat budowaliśmy z Orionem wzajemne zaufanie, aż w końcu mogłam z nim robić co tylko chciałam, a on ze mną, w pewnym sensie. Koniec, on jest dla mnie jak część mnie, muszę tam jechać.
- O której jest autobus do Horse Iland ??
- Stąd, za jakieś 6 minut.
- To ja lecę, papa. - I cmoknęłam go w usta.
Ledwo zdążyłam. Nie mogłam spokojnie usadowić się na miejscu, potrzebowałam ruchu. Tak się boje o mojego towarzysza, że ciągle o nim myślę. Dojechałam. Wleciałam do stajni jak szalona. W boksie go nie było. Napisana była karteczka specjalnie zaadresowana do mnie: ,, Orion jest u weterynarza w Horse Town, przyjedź. " Idę, ale i tak w połowie puściłam się biegiem. Z Horse Iland do Horse Town jest 5 minut marszu, a weterynarz 7 minut. Tak więc dobiegłam, cała zdyszana i mokra od potu. Pewnie będę chora, bo jest dość wilgotny wiatr. Orion stał na 4 nogach, ale widać było, że jedną odciąża, to była ta uszkodzona. Bał się, widziałam po jego oczach.
- Spokojnie Orion. - Nastawił uszy na dźwięk mojego głosu. - Jestem tu, nie opuszczę cię. - I przytuliłam się do jego cieplutkiego pyszczka.
Pierwsze o czym pomyślałam to to, że jutro mamy wolne lekcje ( we wtorki mamy tylko geografie z panem Weepley'em, dwie godziny angielskiego, jedną plastykę i muzykę ), więc mam nadzieję, że mama zgodzi się, abym tu została. Nie myliłam się. Jest zbyt zajęta, żeby być normalną mamą. Po południu prawie odetchnęłam z ulgą. Koń wesoło tupał przednią nogą ( zawsze prosi mnie tak o marchewkę lub jedzenie ). W podskokach napełniłam mu żłób wszystkim co najlepsze: jabłkami, marchewkami, zbożem i 2 kostkami cukru. Po obiedzie normalnie stał na wszystkich nogach. Ze szczęścia zadzwoniłam do Riny.
- Halo, Becca.
- Proszę przyjedź do weterynarza. Szybko.
- Co się stało ? Właśnie idę na jazdę.
- To nie może zwlekać, muszę z tobą pogadać no i Orion wyzdrowiał. - Ulga Riny dała się poczuć po mojej stronie.
- Jezu to cudownie, a już się bałam. Poproszę panią o teren, jest dzisiaj piękna pogoda ( dla jeźdźców pogoda, gdzie nie jest zbyt słonecznie i gorąco oraz zbyt deszczowo i zimno, jest idealna ), pewnie się zgodzi. Poczekaj 10 minut.
Po ustalonym czasie w bramie stanęła Rina z Lumią i pani Isabel ( trenerka ) ze Steel.  Nie patrząc na to czy właściwie się zachowałam, uściskałam przyjaciółkę.
- Nic mu nie jest. Weterynarz mówi, że wystarczy mu tydzień, aby rana się zabliźniła i nic nie będzie widać. Tylko codziennie muszę ją smarować maścią na opuchliznę. A już za 9 dni mogę na niego wsiąść na stęp i kłus.
- Jejku, to chyba dobrze, że nic nie jest. Zawsze tworzyliśmy piękne duety.
- Tak więc druga sprawa.
W czasie kiedy ona ściągała siodło, aby wypuścić konie na pobliskiej łączce, ja opowiedziałam o zdarzeniu w księgarni.
- Ach no i prawie bym zapomniała. Wiesz, że Alexander powiedział mi, że Tobias to nie tylko jego sąsiad, ale także i najlepszy kumpel. Największym zaskoczeniem dla mnie było to, że Tobias podwozi Alexandra codziennie do szkoły.
- A pro po samochodu Tobiasa, to jeździ on tym czarnym mustangiem. Nie martw się zrobię dla ciebie zdjęcie.
- Nie wierze !!! A się zastanawiałam czyj jest ten piękny samochód. - Byłam tak ogromnie podekscytowana, że prawie skakałam na rękach.
- No to chyba ten dzień można zaliczyć do udanych hmm........ ? Nie miałaś lekcji, kupiłaś ochraniacze, Orion wyzdrowiał, Alexander został twoim chłopakiem , w końcu wiesz czyj jest mustang, na dodatek Tobiasa, który jest przyjacielem twojego chłopaka, no i nareszcie pogadałyśmy. Tak się cieszę, chyba opiszę to w pamiętniku.
- Hahaha, błąd. Jeszcze jak wrócę mam pokój do sprzątnięcia, ale to jest cena za to, co się dzisiaj wydarzyło, więc to żadna cena.
Ten piękny dzień nie miał końca. Rina zadzwoniła do Tobiasa, aby odwiózł nas do domów. Jezu nie mogę uwierzyć siedzę w najprawdziwszym mustangu. Muszę ochłonąć.
....................