sobota, 19 lipca 2014

Od Mavis do Nory (C.D)

Byłam zdenerwowana, jakiś pacan odpalał fajerwerki przy stadninie a wszystkie konie włącznie z klaczami w ciąży i źrebakami.Trzeba być na prawdę głupim żeby coś takiego zrobić.
-Hej.! ~usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i ujrzałam Norę, jest nowa pewnie zwiedzała okolicę.
-Hej, co ty tu robisz.?
-Byłam na łące, a co.? To źle.
-Nie, ale skoro tu jesteś odprowadź Flor do swojego boksu, musisz mi pomóc. Wyjaśnię jak już klacz będzie w boksie bezpieczna.
-Ok, zaraz będę.~powiedziała i wzięła lejce. Zaprowadziła konia prosto do boksu i odpięła tylko siodło zabrała je szybko do stojaka i przymknęła boks.- No więc co się stało.?
-Ktoś odpalił jak sama widziałaś fajerwerki, a to przecież stadnina. Tu jest mnóstwo siana do cholery.
-Ach...
-A wszystkie konie są na padokach, a padoków jest ponad 20, jeśli na czas nie zdążymy zabrać koni z padoków najbliższych wybuchom to konie zaczną taranować wszystko co tylko napotkają. Nawet nas. Nie ważne że jesteśmy do siebie zbliżeni one nie będą nad tym panować, a teraz chodźmy i nie panikujmy musimy się pospieszyć.
Pobiegłyśmy, wsłuchując się w niebo , gdy zauważyłyśmy wybuch obok tzw. " padoku mam", czyli padoku ze źrebiętami i klaczmi w ciąży.

-Chodź, są tam. Szybko, szybko.!!



Nora.?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz