Byłam zdenerwowana, jakiś pacan odpalał fajerwerki przy stadninie a wszystkie konie włącznie z klaczami w ciąży i źrebakami.Trzeba być na prawdę głupim żeby coś takiego zrobić.
-Hej.! ~usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i ujrzałam Norę, jest nowa pewnie zwiedzała okolicę.
-Hej, co ty tu robisz.?
-Byłam na łące, a co.? To źle.
-Nie, ale skoro tu jesteś odprowadź Flor do swojego boksu, musisz mi pomóc. Wyjaśnię jak już klacz będzie w boksie bezpieczna.
-Ok, zaraz będę.~powiedziała i wzięła lejce. Zaprowadziła konia prosto do boksu i odpięła tylko siodło zabrała je szybko do stojaka i przymknęła boks.- No więc co się stało.?
-Ktoś odpalił jak sama widziałaś fajerwerki, a to przecież stadnina. Tu jest mnóstwo siana do cholery.
-Ach...
-A wszystkie konie są na padokach, a padoków jest ponad 20, jeśli na czas nie zdążymy zabrać koni z padoków najbliższych wybuchom to konie zaczną taranować wszystko co tylko napotkają. Nawet nas. Nie ważne że jesteśmy do siebie zbliżeni one nie będą nad tym panować, a teraz chodźmy i nie panikujmy musimy się pospieszyć.
Pobiegłyśmy, wsłuchując się w niebo , gdy zauważyłyśmy wybuch obok tzw. " padoku mam", czyli padoku ze źrebiętami i klaczmi w ciąży.
-Chodź, są tam. Szybko, szybko.!!
Nora.?
sobota, 19 lipca 2014
Od Nory
Było około 12 a ja jechałam na moim koniu aby zwiedzić okolice. Klacz stanęła a ja zsiadłam z niej i udałam się na piechotę wzdłuż polany do lasu. Stanęłam gdyż nagle usłyszałam jakiś grzmot, odwróciłam się w prawą stronę i ujrzałam fajerwerki. "Kto to?" pomyślałam, i wtedy wyszła Mavis. Dziewczyna wyglądała na zdenerwowaną szła w kierunku fajerwerek.
-Hej~krzyknęłam do niej...
Mavis.?
czwartek, 17 lipca 2014
Mini Konkurs.!!
Zasady:
1. Nie posiada obraźliwych tekstów.
2. Nie posiada teksów erotycznych i różnych innych.
3. Można, ale tylko w tym opowiadaniu być wszystkimi osobami w Horse Land. Czyli z wszystkich zakładek (np. Konie, Członkowie, Rodzina i przyjaciele... itp.)
Na czym polega:
Napisz opowiadanie jak powstała stadnina co się działo z jej członkami zanim się poznali w Horse Land,
co było z ich rodzinami. Jak żyły te konie które aktualnie zamieszkują stadninę. Informacji o członkach koniach i rodzinach itp, można znaleźć w ich historii można ich odmłodzić itp ale nie postarzać.
Na nagrody nie mam zbytnio pomysłu postaram się coś wymyślić, skoro członkowie mają konto na Howrse to postaram coś dobrać.
:))
Czekam na wasze opowiadania .
/Mavis
1. Nie posiada obraźliwych tekstów.
2. Nie posiada teksów erotycznych i różnych innych.
3. Można, ale tylko w tym opowiadaniu być wszystkimi osobami w Horse Land. Czyli z wszystkich zakładek (np. Konie, Członkowie, Rodzina i przyjaciele... itp.)
Na czym polega:
Napisz opowiadanie jak powstała stadnina co się działo z jej członkami zanim się poznali w Horse Land,
co było z ich rodzinami. Jak żyły te konie które aktualnie zamieszkują stadninę. Informacji o członkach koniach i rodzinach itp, można znaleźć w ich historii można ich odmłodzić itp ale nie postarzać.
Na nagrody nie mam zbytnio pomysłu postaram się coś wymyślić, skoro członkowie mają konto na Howrse to postaram coś dobrać.
:))
Czekam na wasze opowiadania .
/Mavis
poniedziałek, 14 lipca 2014
Rozpiski o zawodach .
Musiałam zmienić rozpiskę o zawodach gdyż dołączyła do nas Nora.
Informację można znaleźć w zakładce Zawody .
Informację można znaleźć w zakładce Zawody .
Nowe konie:))
Do naszej stadniny przybyły nowe konie, określimy Tymczasowych Opiekunów.
Aktualnie dołączyła do nas:
Nimfa- kupiona przez rodziców i chłopaka Rebbece. Gratuluję.
oraz
Fire Flame-klacz sprowadzona na potrzeby stadniny ostatecznie kupiona przez rodzinę Darkroom.
Oto i one:
Nimfa
Rebecca Markley
Fire Flame
Mavis Darkroom
Aktualnie dołączyła do nas:
Nimfa- kupiona przez rodziców i chłopaka Rebbece. Gratuluję.
oraz
Fire Flame-klacz sprowadzona na potrzeby stadniny ostatecznie kupiona przez rodzinę Darkroom.
Oto i one:
Nimfa
Rebecca Markley
Mavis Darkroom
Smuteczek.
Zostałam zmuszona do zmiany wyglądu postaci. Ktoś usunął zdj z internetu. Bardzo mi przykro.
Zrobię głosowanie na zdjęcie mam 4 zdjęcia do wyboru wygra zdj które będzie miało najwięcej głosów w tym z moim poparciem.
Zrobię głosowanie na zdjęcie mam 4 zdjęcia do wyboru wygra zdj które będzie miało najwięcej głosów w tym z moim poparciem.
środa, 9 lipca 2014
Od Rebbece
Minęło tyle czasu od kiedy widziałam się Mattem - bratem Katheriny. Niedługo ma urodziny i wspólnie pracujemy nad genialną imprezą, której nie zapomni do końca życia. Wczoraj dzwoniłam i nie odebrał. Ciekawe co takiego robił, przecież on zawsze nosi telefon przy sobie, nie ma opcji, aby go zapomniał. Wsłuchiwałam się w jego śmieszne granie na czekanie. minęły trzy sygnały, miałam wrażenie, że czas dłuży się niemiłosiernie i za chwilę spóźnię się na spotkanie z moim chłopakiem Alexandrem. Oh tak dawno go nie widziałam, tak bardzo brakuje mi ciepła jego warg i czułości z jaką mnie obejmował. Odezwał się głos w słuchawce:
- Halo.
- Hej Matt, tu Becca, jak tam idzie operacja wielka impreza ?
- Całkiem dobrze, pomijając fakt, że kompletnie nie mamy miejsca, gdzie możemy urządzić tak duże przyjęcie urodzinowe.
- Hmmm........... popytam się dzisiaj znajomych. Może oni coś mają, w końcu Rina to bardzo lubiana i pomocna osoba. - Gdzie się nie obejrzeć, tam ma przyjaciół, zawsze chętnych do poświęcenia się dla niej.
- Okej...
- No choć Matti - odzywa się trzeci głos. prawdopodobnie nie jest sam, a ja tylko mu przeszkadzam.
- Eliz nie teraz słonko - usłyszałam niewyraźnie.
- Ehem........... to ja kończe, pogadamy później. Przyjdź do mnie dzisiaj o 18 porozmawiamy i obmyślimy plan. Paaaaa.
Rozłączyłam się. Czuje się niezręcznie. Mogę tylko się domyślać o co chodziło, ale muszę tego zaprzestać. Ostatnim czasem wiele rzeczy nie uszło mej uwadze, zupełnie jakbym się zmieniała w jakiegoś cholernego detektywa. Spojrzałam w lustro. Ogarnij się Becca, musisz się ogarnąć, za chwilkę będzie po ciebie Alexander, a ty wyglądasz jakbyś spała dwa dni po huraganie i dopiero wstała.
Pobiegłam do łazienki w moim pokoju i przyznaję, że nigdy nie wyglądałam gorzej. Zastanawiam się co takiego wczoraj robiłam, że moje oczy są podkrążone, policzki zapadnięte, a usta suche. Wydaje mi się, że mam też nieobecny wzrok. Muszę się umyć, ale fakt iż miałabym zostawić mojego chłopaka samego w salonie na pastwę moich rodziców, szybko mnie pobudza. Ekspresowo układam sobie włosy w luźną, lecz wysoką kitkę, spryskuję twarz wodą oraz maluje się. Teraz nie jest tak źle, ale zwykle wyglądałam lepiej przy spotkaniach z moimi bliskimi, niż teraz. Usłyszałam pukanie do drzwi. Mój tata jest na dole i to właśnie on zdaje mi się, że otworzy drzwi. Oo nie.... . Pakuję co popadnie do mojej jasnobrązowej torebki, nie pomijając dodatkowej pary spodni i jak strzała wypadam z mojego pokoju na korytarz i chyba wystraszyłam moją siostrzyczkę. Nie ważne, wytłumacze jej jak wrócę. Zbiegam po schodach, ale nie słyszę żadnych rozmów, a kiedy jestem już na dole nikogo nie widzę. Wychodzę na taras. Są. Mój ojciec prowadzi energiczną dyskusję z moim chłopakiem, a moja mama przygląda się temu i nalewa wszystkim kawy. Nie udało mi się. Obiecałam sobie, że nie zostawie Alexandra sam na sam z moim ojcem, który jest przewrażliwiony i nigdy nie ustępuje, moim byłym zadawał takie pytania, po których sami ode mnie odchodzili. Za każdym razem wynikała z tego awantura w całym domu, a on nadal upierał się przy swoim. Lecz teraz nic nie potrafię wyczytać z twarzy taty, mimo iż bardzo gestykuluje rękoma, nic się nie dzieje. Aleksander mnie zauważył. Spojrzał pytająco na pana Leroya Malarkey, a ten udzielił mu pozwolenia, kiwając głową. Podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Witaj słodka. - Czuję jego ciepły oddech na mojej szyi.
- Hej - Nie wstydzę się moich uczuć do tego chłopaka, więc składam delikatny pocałunek na jego ustach. Alexander odpręża się. - Musimy już iść. Potrzebuję twojej pomocy. - mówię. - Pa mamo, pa tato, wrócimy niedługo.
Wychodzimy z domu i wsiadamy do jego sam..... nowego samochodu !? Olśniło mnie.
- Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że kupiłeś sobie nowy samochód i to w dodatku chevroletta camaro. Wygląda jak prosto z salonu, skąd wziąłeś pieniądze ? - Byłam oszołomiona.
Zwsze moją cichą pają były samochody, Katherina doskonale mnie rozumie, bo ma tak samo. Połączyła nas pasja do koni i szybkich samochodów.
- Pamiętasz wujka Phillipa, tego bogatego z Polski ?
- Jak mam go pamiętać, skoro go nigdy nie widziałam, a wspomniałeś o nim tylko raz, w dodatku, że to brat twojego taty.
- Racja, więc przyjechał do ciotki Megan i nie spodziewał się mnie zobaczyć, ale kiedy już się spotkaliśmy, rozmawialiśmy właśnie o samochodach, bo on ma własny salon w Polsce, w Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech i na dodatek pare istotnych znajomości. No więc, gdy spojrzał na mój stary wóz, którym jeździłem do pracy, ciarki przeszły mu po plecach. Powiedział, że jego bratanek nie będzie jeździł w czymś takim i zasięgnął swoich kontaktów. Znalazł to w Londynie, w stanie idealnym, tego oto camaro i zaoferował, że dołoży mi się do niego, a że ja miałem swoje oszczędności, zbierane prawie przez 10 lat, to starczyło, aby go kupić. No i bardzo go prosiłem, aby to było camaro, bo wiedziałem jak bardzo lubisz ten model.
- Jest cudny. - Pogłaskałam deskę rozdzielczą, kiedy wsiadałam.
- Jak chcesz, możesz poprowadzić.
Kiedy wsiadłam za kółko nie było nic innego po za drogą i moim wspaniały chłopakiem. Wsłuchiwałam się w nasz ulubiony kawałek: While She Sleeps - Love At War i chłonęłam tę chwilę. Mój umysł wiedział gdzie jechać, znał tę drogę na pamięć. Nawet z zamkniętymi oczami dojechałabym na miejsce, ale wolę nie ryzykować wypadkiem. Jesteśmy na miejscu. Zaparkowałam obok czarnego mustanga, a kiedy wysiadłam, widok tych dwóch, zaparkowanych obok siebie, wydał mi się jednym z piękniejszych. I jeszcze w tym miejscu. Obok koni, stajni, zielonych padoków. To moje spełnienie marzeń. Właśnie teraz stwierdziłam, że mam wszystko, aby być wiecznie szczęśliwą: kochających rodziców, siostrę, cudownego chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę i masę innych dobrych znajomych, swoją pasję do samochodów, czarnego mustanga Tobiasa, granitowego camaro Alexandra, konie, Oriona, Lumię, Princessę i naszych pupilków stajennych.
Przez moją nieuwagę Nicole wraz z Riną, rzuciły się na mnie i przytuliły.
- I jak tam trwają przygotowania do jutrzejszych zawodów. - Na śmierć zapomniałam !!!! Jutro zawody, musimy przygotować stajnię na przyjazd nowych koni, ostatecznie potrenować, wyczyścić konie, przygotować padoki, ujeżdżalnie, parkur, cross.
- Spokojnie... - Chyba zauwarzyły, że zrobiłam się blada jak trup. - Zdążymy. Już stajnia sprzątnięta, większość koni przygotowanych, zostawiłyśmy tylko te, na których będziemy dzisiaj trenować. Padoki też gotowe, pani Isabel razem z panią Angelą przygotowały dla nas ujeżdżalnie, cross i parkur na dzisiejszy trening. Jest cała szkółka, więc podzielą nas na trzy grupy, ah no i jest nowy trener pan Paul Windsy.
- Okej, a jest lista koni na jakich jedziemy zawody ??
- Wisi u nas w siodlarni na tablicy korkowej. - wtrąciła się Nicole.
Pobiegłam, a za mną dziewczyny. Zdążyłam jeszcze dać znać spojrzeniem Alexandrowi, aby poszukał Tobiasa i pogadali. Kiedy zobaczyłam liste, przeczytałam ją na głos, aby niczego nie pomylić i przygotować sobie konie, na których jadę oraz ich sprzęt na jutro.
Mavis : Alex, Verda
Dylan: Malibu, Hamdani
Rebecca: Orion, Nimfa
Katherine: Lumia, Florencja
Kate: Saxo, Carmen
David: Axel, Steel
Nicole: Princessa, Blaze
Ian: Olimp, Rambo
Nimfa ?! Nie znam konia o takim imieniu.
- Rina co to za koń o imieniu Nimfa ?
- Też się zastanawiałam, ale nie mam pojęcia. Próbowałam się wypytać trenerki, ale ona milczy.
Podeszła do nas pani Angela - właścicielka stajni.
- Pewnie zastanawiacie się nad tym koniem, spokojnie właśnie przyjechał.
Wychodzimy na zewnątrz, a tam stoją moi rodzice z jakimś panem, który trzyma konia - zapewne klacz imieniem Nimfa.
- Hej kochanie - woła mnie mój tata, a zza jego pleców wychodzi Alexander.
Idę. Lecz nie mogę oprzeć się pokusie, muszę spojrzeć na tego pięknego kasztanowatego zwierzaka.
- To nasz prezent dla ciebie. Od dawna zastanawialiśmy się z mamą czego byś chciała. Jednomyślnie doszliśmy do wniosku - konia. Wiemy, że wolałabyś Oriona, ale stwierdziliśmy, że go i tak już ci nikt nie odbierze, więc razem z twoją panią trenerką i panią Angelą wybraliśy ci idealnego konia, oczywiście pomógł nam Alexander. Zapłacił za sprzęt.- Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni próbują mi powiedzieć, że kupili mi konia. Zamykam oczy, otwieram je, ale to nie znika. To jest prawda. I jeszcze rozmawiali o tym z Alexandrem ? Kiedy ? Zapytam się potem.
Wzięłam Nimfe i wstawiłam do boksu, wskazanego przez panią Angele. Okazało się, że mieści się on po lewej stronie stajni i sąsiaduje po prawej z Princessą, a po lewej z Orionem. Nawet zobaczyłam tabliczkę z imieniem mojej klaczy, jej zdjęciem i rodowodem, umieszczoną na drzwiach jej boksu. Okazało się, że jest holsztynem i ma 7 lat.
Popracowałam z nią chwilę w boksie, aby dobrze mnie poznała i spróbowała mi zaufać. Gdy skończyłam, postanowiłam, że pójdę na chwilę na kanapę do siodlarni. Zaraz potem dosiadła się do mnie Nicole i Mavis.
- O mamciu Becca. - powiedziała Nicole.
- Tak ?? - Odpowiedziałam.
.
.
.
.
Nicole ?? Dokończysz ??
- Halo.
- Hej Matt, tu Becca, jak tam idzie operacja wielka impreza ?
- Całkiem dobrze, pomijając fakt, że kompletnie nie mamy miejsca, gdzie możemy urządzić tak duże przyjęcie urodzinowe.
- Hmmm........... popytam się dzisiaj znajomych. Może oni coś mają, w końcu Rina to bardzo lubiana i pomocna osoba. - Gdzie się nie obejrzeć, tam ma przyjaciół, zawsze chętnych do poświęcenia się dla niej.
- Okej...
- No choć Matti - odzywa się trzeci głos. prawdopodobnie nie jest sam, a ja tylko mu przeszkadzam.
- Eliz nie teraz słonko - usłyszałam niewyraźnie.
- Ehem........... to ja kończe, pogadamy później. Przyjdź do mnie dzisiaj o 18 porozmawiamy i obmyślimy plan. Paaaaa.
Rozłączyłam się. Czuje się niezręcznie. Mogę tylko się domyślać o co chodziło, ale muszę tego zaprzestać. Ostatnim czasem wiele rzeczy nie uszło mej uwadze, zupełnie jakbym się zmieniała w jakiegoś cholernego detektywa. Spojrzałam w lustro. Ogarnij się Becca, musisz się ogarnąć, za chwilkę będzie po ciebie Alexander, a ty wyglądasz jakbyś spała dwa dni po huraganie i dopiero wstała.
Pobiegłam do łazienki w moim pokoju i przyznaję, że nigdy nie wyglądałam gorzej. Zastanawiam się co takiego wczoraj robiłam, że moje oczy są podkrążone, policzki zapadnięte, a usta suche. Wydaje mi się, że mam też nieobecny wzrok. Muszę się umyć, ale fakt iż miałabym zostawić mojego chłopaka samego w salonie na pastwę moich rodziców, szybko mnie pobudza. Ekspresowo układam sobie włosy w luźną, lecz wysoką kitkę, spryskuję twarz wodą oraz maluje się. Teraz nie jest tak źle, ale zwykle wyglądałam lepiej przy spotkaniach z moimi bliskimi, niż teraz. Usłyszałam pukanie do drzwi. Mój tata jest na dole i to właśnie on zdaje mi się, że otworzy drzwi. Oo nie.... . Pakuję co popadnie do mojej jasnobrązowej torebki, nie pomijając dodatkowej pary spodni i jak strzała wypadam z mojego pokoju na korytarz i chyba wystraszyłam moją siostrzyczkę. Nie ważne, wytłumacze jej jak wrócę. Zbiegam po schodach, ale nie słyszę żadnych rozmów, a kiedy jestem już na dole nikogo nie widzę. Wychodzę na taras. Są. Mój ojciec prowadzi energiczną dyskusję z moim chłopakiem, a moja mama przygląda się temu i nalewa wszystkim kawy. Nie udało mi się. Obiecałam sobie, że nie zostawie Alexandra sam na sam z moim ojcem, który jest przewrażliwiony i nigdy nie ustępuje, moim byłym zadawał takie pytania, po których sami ode mnie odchodzili. Za każdym razem wynikała z tego awantura w całym domu, a on nadal upierał się przy swoim. Lecz teraz nic nie potrafię wyczytać z twarzy taty, mimo iż bardzo gestykuluje rękoma, nic się nie dzieje. Aleksander mnie zauważył. Spojrzał pytająco na pana Leroya Malarkey, a ten udzielił mu pozwolenia, kiwając głową. Podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Witaj słodka. - Czuję jego ciepły oddech na mojej szyi.
- Hej - Nie wstydzę się moich uczuć do tego chłopaka, więc składam delikatny pocałunek na jego ustach. Alexander odpręża się. - Musimy już iść. Potrzebuję twojej pomocy. - mówię. - Pa mamo, pa tato, wrócimy niedługo.
Wychodzimy z domu i wsiadamy do jego sam..... nowego samochodu !? Olśniło mnie.
- Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że kupiłeś sobie nowy samochód i to w dodatku chevroletta camaro. Wygląda jak prosto z salonu, skąd wziąłeś pieniądze ? - Byłam oszołomiona.
Zwsze moją cichą pają były samochody, Katherina doskonale mnie rozumie, bo ma tak samo. Połączyła nas pasja do koni i szybkich samochodów.
- Pamiętasz wujka Phillipa, tego bogatego z Polski ?
- Jak mam go pamiętać, skoro go nigdy nie widziałam, a wspomniałeś o nim tylko raz, w dodatku, że to brat twojego taty.
- Racja, więc przyjechał do ciotki Megan i nie spodziewał się mnie zobaczyć, ale kiedy już się spotkaliśmy, rozmawialiśmy właśnie o samochodach, bo on ma własny salon w Polsce, w Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech i na dodatek pare istotnych znajomości. No więc, gdy spojrzał na mój stary wóz, którym jeździłem do pracy, ciarki przeszły mu po plecach. Powiedział, że jego bratanek nie będzie jeździł w czymś takim i zasięgnął swoich kontaktów. Znalazł to w Londynie, w stanie idealnym, tego oto camaro i zaoferował, że dołoży mi się do niego, a że ja miałem swoje oszczędności, zbierane prawie przez 10 lat, to starczyło, aby go kupić. No i bardzo go prosiłem, aby to było camaro, bo wiedziałem jak bardzo lubisz ten model.
- Jest cudny. - Pogłaskałam deskę rozdzielczą, kiedy wsiadałam.
- Jak chcesz, możesz poprowadzić.
Kiedy wsiadłam za kółko nie było nic innego po za drogą i moim wspaniały chłopakiem. Wsłuchiwałam się w nasz ulubiony kawałek: While She Sleeps - Love At War i chłonęłam tę chwilę. Mój umysł wiedział gdzie jechać, znał tę drogę na pamięć. Nawet z zamkniętymi oczami dojechałabym na miejsce, ale wolę nie ryzykować wypadkiem. Jesteśmy na miejscu. Zaparkowałam obok czarnego mustanga, a kiedy wysiadłam, widok tych dwóch, zaparkowanych obok siebie, wydał mi się jednym z piękniejszych. I jeszcze w tym miejscu. Obok koni, stajni, zielonych padoków. To moje spełnienie marzeń. Właśnie teraz stwierdziłam, że mam wszystko, aby być wiecznie szczęśliwą: kochających rodziców, siostrę, cudownego chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę i masę innych dobrych znajomych, swoją pasję do samochodów, czarnego mustanga Tobiasa, granitowego camaro Alexandra, konie, Oriona, Lumię, Princessę i naszych pupilków stajennych.
Przez moją nieuwagę Nicole wraz z Riną, rzuciły się na mnie i przytuliły.
- I jak tam trwają przygotowania do jutrzejszych zawodów. - Na śmierć zapomniałam !!!! Jutro zawody, musimy przygotować stajnię na przyjazd nowych koni, ostatecznie potrenować, wyczyścić konie, przygotować padoki, ujeżdżalnie, parkur, cross.
- Spokojnie... - Chyba zauwarzyły, że zrobiłam się blada jak trup. - Zdążymy. Już stajnia sprzątnięta, większość koni przygotowanych, zostawiłyśmy tylko te, na których będziemy dzisiaj trenować. Padoki też gotowe, pani Isabel razem z panią Angelą przygotowały dla nas ujeżdżalnie, cross i parkur na dzisiejszy trening. Jest cała szkółka, więc podzielą nas na trzy grupy, ah no i jest nowy trener pan Paul Windsy.
- Okej, a jest lista koni na jakich jedziemy zawody ??
- Wisi u nas w siodlarni na tablicy korkowej. - wtrąciła się Nicole.
Pobiegłam, a za mną dziewczyny. Zdążyłam jeszcze dać znać spojrzeniem Alexandrowi, aby poszukał Tobiasa i pogadali. Kiedy zobaczyłam liste, przeczytałam ją na głos, aby niczego nie pomylić i przygotować sobie konie, na których jadę oraz ich sprzęt na jutro.
Mavis : Alex, Verda
Dylan: Malibu, Hamdani
Rebecca: Orion, Nimfa
Katherine: Lumia, Florencja
Kate: Saxo, Carmen
David: Axel, Steel
Nicole: Princessa, Blaze
Ian: Olimp, Rambo
Nimfa ?! Nie znam konia o takim imieniu.
- Rina co to za koń o imieniu Nimfa ?
- Też się zastanawiałam, ale nie mam pojęcia. Próbowałam się wypytać trenerki, ale ona milczy.
Podeszła do nas pani Angela - właścicielka stajni.
- Pewnie zastanawiacie się nad tym koniem, spokojnie właśnie przyjechał.
Wychodzimy na zewnątrz, a tam stoją moi rodzice z jakimś panem, który trzyma konia - zapewne klacz imieniem Nimfa.
- Hej kochanie - woła mnie mój tata, a zza jego pleców wychodzi Alexander.
Idę. Lecz nie mogę oprzeć się pokusie, muszę spojrzeć na tego pięknego kasztanowatego zwierzaka.
- To nasz prezent dla ciebie. Od dawna zastanawialiśmy się z mamą czego byś chciała. Jednomyślnie doszliśmy do wniosku - konia. Wiemy, że wolałabyś Oriona, ale stwierdziliśmy, że go i tak już ci nikt nie odbierze, więc razem z twoją panią trenerką i panią Angelą wybraliśy ci idealnego konia, oczywiście pomógł nam Alexander. Zapłacił za sprzęt.- Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni próbują mi powiedzieć, że kupili mi konia. Zamykam oczy, otwieram je, ale to nie znika. To jest prawda. I jeszcze rozmawiali o tym z Alexandrem ? Kiedy ? Zapytam się potem.
Wzięłam Nimfe i wstawiłam do boksu, wskazanego przez panią Angele. Okazało się, że mieści się on po lewej stronie stajni i sąsiaduje po prawej z Princessą, a po lewej z Orionem. Nawet zobaczyłam tabliczkę z imieniem mojej klaczy, jej zdjęciem i rodowodem, umieszczoną na drzwiach jej boksu. Okazało się, że jest holsztynem i ma 7 lat.
Popracowałam z nią chwilę w boksie, aby dobrze mnie poznała i spróbowała mi zaufać. Gdy skończyłam, postanowiłam, że pójdę na chwilę na kanapę do siodlarni. Zaraz potem dosiadła się do mnie Nicole i Mavis.
- O mamciu Becca. - powiedziała Nicole.
- Tak ?? - Odpowiedziałam.
.
.
.
.
Nicole ?? Dokończysz ??
sobota, 5 lipca 2014
Od Ian'a.
Spotkaliśmy się na rano przed szkołą, była ubrana w białą bluzkę na ramiączkach, czarne krótkie spodenki.
-Hej, jak tam.?
-Dobrze, a u cb.?~Spytała.
Przytuliłem ją, oddała uścisk i stanęła na palcach żeby musnąć delikatnie moje wargi.
-Mmm...
-Coś nie tak.?~Spytała.
-Nie, wszystko w jak najlepszym porządku.
Uśmiechnęła się i podała mi kurtkę.
-Proszę, miałam ci oddać.
Wziąłem kurtkę i przewiesiłem przez ramię, chwyciłem dłoń Mavis i razem poszliśmy do budynku szkoły.
Pierwszą lekcją była-biologia. Mieliśmy ją razem.
Usiedliśmy obok sb.
-Było coś zadane.?
-Nie raczej nie.~odparła.
Przez resztę godziny byliśmy wmiarę cicho, oprócz tego że ciągle się śmieliśmy.
Ze dwa razy Fernandez zwróciła nam uwagę, ale zbytnio to nie podziałało.
~~Dzwonek.
Była już przerwa, a po niej kolejna i kolejna lekcja. Wkońcu była ta ostatnia godzina w szkole.
Miałem EDB(Edukacja dla Bezpieczeństwa). A Mavis bodajże miała zajęcia Artystyczne.
Całkiem nieźle jej to szło, ostatnio naszkicowała jakiegoś tygrysa czy lwa. Jeszcze tego nie widziałem ale obiecała że
mi pokaże .
~~Nareszcie dzwonek który zapowiadał koniec lekcji na dziś.
Poszedłem do szawki odłożyć książki i po kurtkę było dość zimno na dworze, pogoda się trochę pogorszyła.
Ruszyłem w stronę szawki Mavis, zastałem ją tam wraz z Dylanem, jej byłym chłopakiem.
Podszedłem i spytałem:
-Yhm..Przeszkadzam.?
-Nie.Tak.~Odparli wspólnie.
-Nie, nie przeszkadzasz Dylan już idzie.~Przerwała chłopakowi.
-Ok, to chodźmy dzisiaj pojedziemy razem poprosiłem Kate żeby dziś nie przyjeżdżała po cb.
-Dobra to gdzie dziś idziemy.?
-Na stadninę, instruktorka prosiła o przyjście wcześniej.
-Ah no ok.
Zwróciłem się do wolno odchodzącego Dylana:
-Hm, tobie raczej nic ni powiedzieli może dlatego że masz sprawę w sądzie.
Odwrócił się gwałtownie i odpowiedział:
-Nie twoja sprawa Pedale.~Odwrócił się i odszedł.
-Ian...~Złapała mnie za rękę i pociągnęła tak mocno jak tylko mogła.
-No idę, idę.
-Proszę nie rób tego więcej, Dylan nie jest taki jak myślisz, postąpił źle owszem, ale to nie nasza sprawa.
-Ok, a co tak na prawdę się stało w dniu naszej wycieczki, co takiego ci powiedział.?
-Ian,..
-Nie, chciałbym to wiedzieć, chcę mieć pewność czy nie jestem tylko nagrodą pocieszenia.
-Tylko teraz mi nie przerywaj.
-No ok.
-Ian, nie jesteś żadną nagrodą pocieszenia. Jesteś kimś zupełnie innym niż Dylan, Jesteś rozsądniejszy.
-No dobrze. A ty jesteś dla niego za dobra i za ładna.
Uśmiechnęła się.
-Ok chodź już bo się spóźnimy.
I poszliśmy, kawałek od szkoły stała moja Yamaha koloru czarno-bordowo-granatowego.
-Nowy motor.?
-No, dostałem od wuja Alexandra.
-Ładny.
Wsiadłem a ona zaraz po mnie.
-Załuż kask.~I tak też zrobiła.
Ja też założyłem kask i odpaliłem motor, po krótkiej chwili ruszyliśmy.
-Gdzie najpierw do cb, czy do mnie po rzeczy.!~Przekrzyknąłem ryk motoru.
-Jak wolisz możemy napoczątku do ciebie bo jest bliżej. ~Odkrzyknęła.
Tak więc pojechaliśmy do mnie, wyłączyłem silnik i postawiłem motor, zsiadłęm pierwszy i pomogłem Mavis zejść.
...Mavis.?
-Hej, jak tam.?
-Dobrze, a u cb.?~Spytała.
Przytuliłem ją, oddała uścisk i stanęła na palcach żeby musnąć delikatnie moje wargi.
-Mmm...
-Coś nie tak.?~Spytała.
-Nie, wszystko w jak najlepszym porządku.
Uśmiechnęła się i podała mi kurtkę.
-Proszę, miałam ci oddać.
Wziąłem kurtkę i przewiesiłem przez ramię, chwyciłem dłoń Mavis i razem poszliśmy do budynku szkoły.
Pierwszą lekcją była-biologia. Mieliśmy ją razem.
Usiedliśmy obok sb.
-Było coś zadane.?
-Nie raczej nie.~odparła.
Przez resztę godziny byliśmy wmiarę cicho, oprócz tego że ciągle się śmieliśmy.
Ze dwa razy Fernandez zwróciła nam uwagę, ale zbytnio to nie podziałało.
~~Dzwonek.
Była już przerwa, a po niej kolejna i kolejna lekcja. Wkońcu była ta ostatnia godzina w szkole.
Miałem EDB(Edukacja dla Bezpieczeństwa). A Mavis bodajże miała zajęcia Artystyczne.
Całkiem nieźle jej to szło, ostatnio naszkicowała jakiegoś tygrysa czy lwa. Jeszcze tego nie widziałem ale obiecała że
mi pokaże .
~~Nareszcie dzwonek który zapowiadał koniec lekcji na dziś.
Poszedłem do szawki odłożyć książki i po kurtkę było dość zimno na dworze, pogoda się trochę pogorszyła.
Ruszyłem w stronę szawki Mavis, zastałem ją tam wraz z Dylanem, jej byłym chłopakiem.
Podszedłem i spytałem:
-Yhm..Przeszkadzam.?
-Nie.Tak.~Odparli wspólnie.
-Nie, nie przeszkadzasz Dylan już idzie.~Przerwała chłopakowi.
-Ok, to chodźmy dzisiaj pojedziemy razem poprosiłem Kate żeby dziś nie przyjeżdżała po cb.
-Dobra to gdzie dziś idziemy.?
-Na stadninę, instruktorka prosiła o przyjście wcześniej.
-Ah no ok.
Zwróciłem się do wolno odchodzącego Dylana:
-Hm, tobie raczej nic ni powiedzieli może dlatego że masz sprawę w sądzie.
Odwrócił się gwałtownie i odpowiedział:
-Nie twoja sprawa Pedale.~Odwrócił się i odszedł.
-Ian...~Złapała mnie za rękę i pociągnęła tak mocno jak tylko mogła.
-No idę, idę.
-Proszę nie rób tego więcej, Dylan nie jest taki jak myślisz, postąpił źle owszem, ale to nie nasza sprawa.
-Ok, a co tak na prawdę się stało w dniu naszej wycieczki, co takiego ci powiedział.?
-Ian,..
-Nie, chciałbym to wiedzieć, chcę mieć pewność czy nie jestem tylko nagrodą pocieszenia.
-Tylko teraz mi nie przerywaj.
-No ok.
-Ian, nie jesteś żadną nagrodą pocieszenia. Jesteś kimś zupełnie innym niż Dylan, Jesteś rozsądniejszy.
-No dobrze. A ty jesteś dla niego za dobra i za ładna.
Uśmiechnęła się.
-Ok chodź już bo się spóźnimy.
I poszliśmy, kawałek od szkoły stała moja Yamaha koloru czarno-bordowo-granatowego.
-Nowy motor.?
-No, dostałem od wuja Alexandra.
-Ładny.
Wsiadłem a ona zaraz po mnie.
-Załuż kask.~I tak też zrobiła.
Ja też założyłem kask i odpaliłem motor, po krótkiej chwili ruszyliśmy.
-Gdzie najpierw do cb, czy do mnie po rzeczy.!~Przekrzyknąłem ryk motoru.
-Jak wolisz możemy napoczątku do ciebie bo jest bliżej. ~Odkrzyknęła.
Tak więc pojechaliśmy do mnie, wyłączyłem silnik i postawiłem motor, zsiadłęm pierwszy i pomogłem Mavis zejść.
...Mavis.?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
