Minęło tyle czasu od kiedy widziałam się Mattem - bratem Katheriny. Niedługo ma urodziny i wspólnie pracujemy nad genialną imprezą, której nie zapomni do końca życia. Wczoraj dzwoniłam i nie odebrał. Ciekawe co takiego robił, przecież on zawsze nosi telefon przy sobie, nie ma opcji, aby go zapomniał. Wsłuchiwałam się w jego śmieszne granie na czekanie. minęły trzy sygnały, miałam wrażenie, że czas dłuży się niemiłosiernie i za chwilę spóźnię się na spotkanie z moim chłopakiem Alexandrem. Oh tak dawno go nie widziałam, tak bardzo brakuje mi ciepła jego warg i czułości z jaką mnie obejmował. Odezwał się głos w słuchawce:
- Halo.
- Hej Matt, tu Becca, jak tam idzie operacja wielka impreza ?
- Całkiem dobrze, pomijając fakt, że kompletnie nie mamy miejsca, gdzie możemy urządzić tak duże przyjęcie urodzinowe.
- Hmmm........... popytam się dzisiaj znajomych. Może oni coś mają, w końcu Rina to bardzo lubiana i pomocna osoba. - Gdzie się nie obejrzeć, tam ma przyjaciół, zawsze chętnych do poświęcenia się dla niej.
- Okej...
- No choć Matti - odzywa się trzeci głos. prawdopodobnie nie jest sam, a ja tylko mu przeszkadzam.
- Eliz nie teraz słonko - usłyszałam niewyraźnie.
- Ehem........... to ja kończe, pogadamy później. Przyjdź do mnie dzisiaj o 18 porozmawiamy i obmyślimy plan. Paaaaa.
Rozłączyłam się. Czuje się niezręcznie. Mogę tylko się domyślać o co chodziło, ale muszę tego zaprzestać. Ostatnim czasem wiele rzeczy nie uszło mej uwadze, zupełnie jakbym się zmieniała w jakiegoś cholernego detektywa. Spojrzałam w lustro. Ogarnij się Becca, musisz się ogarnąć, za chwilkę będzie po ciebie Alexander, a ty wyglądasz jakbyś spała dwa dni po huraganie i dopiero wstała.
Pobiegłam do łazienki w moim pokoju i przyznaję, że nigdy nie wyglądałam gorzej. Zastanawiam się co takiego wczoraj robiłam, że moje oczy są podkrążone, policzki zapadnięte, a usta suche. Wydaje mi się, że mam też nieobecny wzrok. Muszę się umyć, ale fakt iż miałabym zostawić mojego chłopaka samego w salonie na pastwę moich rodziców, szybko mnie pobudza. Ekspresowo układam sobie włosy w luźną, lecz wysoką kitkę, spryskuję twarz wodą oraz maluje się. Teraz nie jest tak źle, ale zwykle wyglądałam lepiej przy spotkaniach z moimi bliskimi, niż teraz. Usłyszałam pukanie do drzwi. Mój tata jest na dole i to właśnie on zdaje mi się, że otworzy drzwi. Oo nie.... . Pakuję co popadnie do mojej jasnobrązowej torebki, nie pomijając dodatkowej pary spodni i jak strzała wypadam z mojego pokoju na korytarz i chyba wystraszyłam moją siostrzyczkę. Nie ważne, wytłumacze jej jak wrócę. Zbiegam po schodach, ale nie słyszę żadnych rozmów, a kiedy jestem już na dole nikogo nie widzę. Wychodzę na taras. Są. Mój ojciec prowadzi energiczną dyskusję z moim chłopakiem, a moja mama przygląda się temu i nalewa wszystkim kawy. Nie udało mi się. Obiecałam sobie, że nie zostawie Alexandra sam na sam z moim ojcem, który jest przewrażliwiony i nigdy nie ustępuje, moim byłym zadawał takie pytania, po których sami ode mnie odchodzili. Za każdym razem wynikała z tego awantura w całym domu, a on nadal upierał się przy swoim. Lecz teraz nic nie potrafię wyczytać z twarzy taty, mimo iż bardzo gestykuluje rękoma, nic się nie dzieje. Aleksander mnie zauważył. Spojrzał pytająco na pana Leroya Malarkey, a ten udzielił mu pozwolenia, kiwając głową. Podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Witaj słodka. - Czuję jego ciepły oddech na mojej szyi.
- Hej - Nie wstydzę się moich uczuć do tego chłopaka, więc składam delikatny pocałunek na jego ustach. Alexander odpręża się. - Musimy już iść. Potrzebuję twojej pomocy. - mówię. - Pa mamo, pa tato, wrócimy niedługo.
Wychodzimy z domu i wsiadamy do jego sam..... nowego samochodu !? Olśniło mnie.
- Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że kupiłeś sobie nowy samochód i to w dodatku chevroletta camaro. Wygląda jak prosto z salonu, skąd wziąłeś pieniądze ? - Byłam oszołomiona.
Zwsze moją cichą pają były samochody, Katherina doskonale mnie rozumie, bo ma tak samo. Połączyła nas pasja do koni i szybkich samochodów.
- Pamiętasz wujka Phillipa, tego bogatego z Polski ?
- Jak mam go pamiętać, skoro go nigdy nie widziałam, a wspomniałeś o nim tylko raz, w dodatku, że to brat twojego taty.
- Racja, więc przyjechał do ciotki Megan i nie spodziewał się mnie zobaczyć, ale kiedy już się spotkaliśmy, rozmawialiśmy właśnie o samochodach, bo on ma własny salon w Polsce, w Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech i na dodatek pare istotnych znajomości. No więc, gdy spojrzał na mój stary wóz, którym jeździłem do pracy, ciarki przeszły mu po plecach. Powiedział, że jego bratanek nie będzie jeździł w czymś takim i zasięgnął swoich kontaktów. Znalazł to w Londynie, w stanie idealnym, tego oto camaro i zaoferował, że dołoży mi się do niego, a że ja miałem swoje oszczędności, zbierane prawie przez 10 lat, to starczyło, aby go kupić. No i bardzo go prosiłem, aby to było camaro, bo wiedziałem jak bardzo lubisz ten model.
- Jest cudny. - Pogłaskałam deskę rozdzielczą, kiedy wsiadałam.
- Jak chcesz, możesz poprowadzić.
Kiedy wsiadłam za kółko nie było nic innego po za drogą i moim wspaniały chłopakiem. Wsłuchiwałam się w nasz ulubiony kawałek: While She Sleeps - Love At War i chłonęłam tę chwilę. Mój umysł wiedział gdzie jechać, znał tę drogę na pamięć. Nawet z zamkniętymi oczami dojechałabym na miejsce, ale wolę nie ryzykować wypadkiem. Jesteśmy na miejscu. Zaparkowałam obok czarnego mustanga, a kiedy wysiadłam, widok tych dwóch, zaparkowanych obok siebie, wydał mi się jednym z piękniejszych. I jeszcze w tym miejscu. Obok koni, stajni, zielonych padoków. To moje spełnienie marzeń. Właśnie teraz stwierdziłam, że mam wszystko, aby być wiecznie szczęśliwą: kochających rodziców, siostrę, cudownego chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę i masę innych dobrych znajomych, swoją pasję do samochodów, czarnego mustanga Tobiasa, granitowego camaro Alexandra, konie, Oriona, Lumię, Princessę i naszych pupilków stajennych.
Przez moją nieuwagę Nicole wraz z Riną, rzuciły się na mnie i przytuliły.
- I jak tam trwają przygotowania do jutrzejszych zawodów. - Na śmierć zapomniałam !!!! Jutro zawody, musimy przygotować stajnię na przyjazd nowych koni, ostatecznie potrenować, wyczyścić konie, przygotować padoki, ujeżdżalnie, parkur, cross.
- Spokojnie... - Chyba zauwarzyły, że zrobiłam się blada jak trup. - Zdążymy. Już stajnia sprzątnięta, większość koni przygotowanych, zostawiłyśmy tylko te, na których będziemy dzisiaj trenować. Padoki też gotowe, pani Isabel razem z panią Angelą przygotowały dla nas ujeżdżalnie, cross i parkur na dzisiejszy trening. Jest cała szkółka, więc podzielą nas na trzy grupy, ah no i jest nowy trener pan Paul Windsy.
- Okej, a jest lista koni na jakich jedziemy zawody ??
- Wisi u nas w siodlarni na tablicy korkowej. - wtrąciła się Nicole.
Pobiegłam, a za mną dziewczyny. Zdążyłam jeszcze dać znać spojrzeniem Alexandrowi, aby poszukał Tobiasa i pogadali. Kiedy zobaczyłam liste, przeczytałam ją na głos, aby niczego nie pomylić i przygotować sobie konie, na których jadę oraz ich sprzęt na jutro.
Mavis : Alex, Verda
Dylan: Malibu, Hamdani
Rebecca: Orion, Nimfa
Katherine: Lumia, Florencja
Kate: Saxo, Carmen
David: Axel, Steel
Nicole: Princessa, Blaze
Ian: Olimp, Rambo
Nimfa ?! Nie znam konia o takim imieniu.
- Rina co to za koń o imieniu Nimfa ?
- Też się zastanawiałam, ale nie mam pojęcia. Próbowałam się wypytać trenerki, ale ona milczy.
Podeszła do nas pani Angela - właścicielka stajni.
- Pewnie zastanawiacie się nad tym koniem, spokojnie właśnie przyjechał.
Wychodzimy na zewnątrz, a tam stoją moi rodzice z jakimś panem, który trzyma konia - zapewne klacz imieniem Nimfa.
- Hej kochanie - woła mnie mój tata, a zza jego pleców wychodzi Alexander.
Idę. Lecz nie mogę oprzeć się pokusie, muszę spojrzeć na tego pięknego kasztanowatego zwierzaka.
- To nasz prezent dla ciebie. Od dawna zastanawialiśmy się z mamą czego byś chciała. Jednomyślnie doszliśmy do wniosku - konia. Wiemy, że wolałabyś Oriona, ale stwierdziliśmy, że go i tak już ci nikt nie odbierze, więc razem z twoją panią trenerką i panią Angelą wybraliśy ci idealnego konia, oczywiście pomógł nam Alexander. Zapłacił za sprzęt.- Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni próbują mi powiedzieć, że kupili mi konia. Zamykam oczy, otwieram je, ale to nie znika. To jest prawda. I jeszcze rozmawiali o tym z Alexandrem ? Kiedy ? Zapytam się potem.
Wzięłam Nimfe i wstawiłam do boksu, wskazanego przez panią Angele. Okazało się, że mieści się on po lewej stronie stajni i sąsiaduje po prawej z Princessą, a po lewej z Orionem. Nawet zobaczyłam tabliczkę z imieniem mojej klaczy, jej zdjęciem i rodowodem, umieszczoną na drzwiach jej boksu. Okazało się, że jest holsztynem i ma 7 lat.
Popracowałam z nią chwilę w boksie, aby dobrze mnie poznała i spróbowała mi zaufać. Gdy skończyłam, postanowiłam, że pójdę na chwilę na kanapę do siodlarni. Zaraz potem dosiadła się do mnie Nicole i Mavis.
- O mamciu Becca. - powiedziała Nicole.
- Tak ?? - Odpowiedziałam.
.
.
.
.
Nicole ?? Dokończysz ??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz