sobota, 5 lipca 2014

Od Ian'a.

Spotkaliśmy się na rano przed szkołą, była ubrana w białą bluzkę na ramiączkach, czarne krótkie spodenki.
-Hej, jak tam.?
-Dobrze, a u cb.?~Spytała.
Przytuliłem ją, oddała uścisk i stanęła na palcach żeby musnąć delikatnie moje wargi.
-Mmm...
-Coś nie tak.?~Spytała.
-Nie, wszystko w jak najlepszym porządku.
Uśmiechnęła się i podała mi kurtkę.
-Proszę, miałam ci oddać.
Wziąłem kurtkę i przewiesiłem przez ramię, chwyciłem dłoń Mavis i razem poszliśmy do budynku szkoły.
Pierwszą lekcją była-biologia. Mieliśmy ją razem.
Usiedliśmy obok sb.
-Było coś zadane.?
-Nie raczej nie.~odparła.
Przez resztę godziny byliśmy wmiarę cicho, oprócz tego że ciągle się śmieliśmy.
Ze dwa razy Fernandez zwróciła nam uwagę, ale zbytnio to nie podziałało.
~~Dzwonek.
Była już przerwa, a po niej kolejna i kolejna lekcja. Wkońcu była ta ostatnia godzina w szkole.
Miałem EDB(Edukacja dla Bezpieczeństwa). A Mavis bodajże miała zajęcia Artystyczne.
Całkiem nieźle jej to szło, ostatnio naszkicowała jakiegoś tygrysa czy lwa. Jeszcze tego nie widziałem ale obiecała że
mi pokaże .
~~Nareszcie dzwonek który zapowiadał koniec lekcji na dziś.
Poszedłem do szawki odłożyć książki i po kurtkę było dość zimno na dworze, pogoda się trochę pogorszyła.
Ruszyłem w stronę szawki Mavis, zastałem ją tam wraz z Dylanem, jej byłym chłopakiem.
Podszedłem i spytałem:
-Yhm..Przeszkadzam.?
-Nie.Tak.~Odparli wspólnie.
-Nie, nie przeszkadzasz Dylan już idzie.~Przerwała chłopakowi.
-Ok, to chodźmy dzisiaj pojedziemy razem poprosiłem Kate żeby dziś nie przyjeżdżała po cb.
-Dobra to gdzie dziś idziemy.?
-Na stadninę, instruktorka prosiła o przyjście wcześniej.
-Ah no ok.
Zwróciłem się do wolno odchodzącego Dylana:
-Hm, tobie raczej nic ni powiedzieli może dlatego że masz sprawę w sądzie.
Odwrócił się gwałtownie i odpowiedział:
-Nie twoja sprawa Pedale.~Odwrócił się i odszedł.
-Ian...~Złapała mnie za rękę i pociągnęła tak mocno jak tylko mogła.
-No idę, idę.
-Proszę nie rób tego więcej, Dylan nie jest taki jak myślisz, postąpił źle owszem, ale to nie nasza sprawa.
-Ok, a co tak na prawdę się stało w dniu naszej wycieczki, co takiego ci powiedział.?
-Ian,..
-Nie, chciałbym to wiedzieć, chcę mieć pewność czy nie jestem tylko nagrodą pocieszenia.
-Tylko teraz mi nie przerywaj.
-No ok.
-Ian, nie jesteś żadną nagrodą pocieszenia. Jesteś kimś zupełnie innym niż Dylan, Jesteś rozsądniejszy.
-No dobrze. A ty jesteś dla niego za dobra i za ładna.
Uśmiechnęła się.
-Ok chodź już bo się spóźnimy.
I poszliśmy, kawałek od szkoły stała moja Yamaha koloru czarno-bordowo-granatowego.
-Nowy motor.?
-No, dostałem od wuja Alexandra.
-Ładny.
Wsiadłem a ona zaraz po mnie.
-Załuż kask.~I tak też zrobiła.
Ja też założyłem kask i odpaliłem motor, po krótkiej chwili ruszyliśmy.
-Gdzie najpierw do cb, czy do mnie po rzeczy.!~Przekrzyknąłem ryk motoru.
-Jak wolisz możemy napoczątku do ciebie bo jest bliżej. ~Odkrzyknęła.
Tak więc pojechaliśmy do mnie, wyłączyłem silnik i postawiłem motor, zsiadłęm pierwszy i pomogłem Mavis zejść.


...Mavis.?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz