niedziela, 9 lutego 2014

Kontynulacja Srody "Od Mavis"

Na odchodne pomachalam Maxowi. Odeszlam poszlam po kolejne ksiazki.
Teraz mialam EDB(Edukacja Dla Bezpieczenstwa), jedy jakie te lekcje sa nudne.
Godziny mi mijaly strasznie szybko wiec zanim sie obejrzalam byla ostatnia lekcja geografia z panem Stalvis'kim. Zwykle nic na geografni nie pisalismy bo nauczyciel tylko tlumaczyl od poczatku roku szkolnego z zeszycie do tej lekcji mialam zapisane tylko szestascie kartek w tym zadania domowe. Gdy nauczyciel cos mowil ja pograzylam sie w rozmyslaniach co bede robic na stadninie. Z Alex'em moze bedzie tam Rebecca i Katherina,
polubilam te dziewczyny a Kat doskonale byla zgrana z ta niesamowita klacz- Lumia.
Kiedys jezdzilam na tej klaczy, niestety ja do niej nie pasowalam i gdy zobaczylam Alex'a to  
zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Ogier jest niesamowity gdy galopuje, to robi to z taka duma ze nie czuc nic oprocz powiewu chlodnego wiatru we wlosach.
Ahh...Z zamyslenia wyrwal mnie dzwonek swiadczacy o tym ze moge sie juz szykowac do mojego skarba. Poszlam wiec do szafki zostawilam niepotrzebne ksiazki i przebralam sie.
Dzis nie wracalam autobusem tata po mnie przyjechal gdyz martwil sie moim dzisiejszym atakiem alerfii, a alergie mialam na zapach jeczmienia i jakiegos drzewa nie pamietam jakiego. Wyszlam ze szkoly i rozejrzalam sie za samochodem taty, zauwazylam go pod wierzba, ruszylam szybkim krokiem do auta, wsiadlam.
-Czesc, kochanie.~Tata usmiechnal sie do mnie czule i ze zmartwieniem.
-Hej.~Usmiechnelam sie tak zeby juz sie nie martwil.
Zapielam pasy i ruszylismy.
-Zawieziesz mnie na stadnine.?
-No pewnie, chcesz cos spakowac.?
-Hmmm... Tak brygesy, buty ,cukier oraz merchewki.
-Dobrze, wiec jedziemy jeszcze do domu.
Jechalismy jeszcze przez jakies 15 minut. Gdy dojechalismy szybko wyskoczylam do domu wypakowalam ksiazki i  spakowalam potrzebne rzeczy, niestety nie znalazlam kostek cukru.
Weszlam do auta i zapielam pasy.
-Tato,masz jeszcze troche czasu zeby skoczyc do sklepu.?
-Tak, a co bys chciala.?
-Kostki  cukru, nie znalazlam ich w domu.
-Dobrze.
Sklep byl przecznice od mojego domu wiec szybko poszlo, weszlam i wyszlam.
Wiec ruszylismy na stadnine, zazwyczaj jedziemy 30 minut teraz zajelo nam troche dluzej dlatego ze bylam w sklepie.
Dojechalismy.
-Czesc, przyjedziesz po mnie o tej porze co zawsze.?
-Kochanie moge sie troche spoznic, bo mam cos do zalatwienia.
Nie wiem dlaczego ale mialam wrazenie ze tata ukrywa cos przed mama, a matki nie ma wyjechala do pracy w Cansas. Nikomu nic nie mowilam a to dlatego ze za bardzo sie tego wstydzilam. Poszlam do przebieralni, przebralam sie i wlozylam do kieszeni dwie marchewki i cztery kostki cukru.
Poszlam do stajni najpierw poszlam do Malibu , dalam mu kostke.Potem do Orion'a i Lumii
wykonalam ta sama czynnosc i na koncu poszlam do Steel jej rowniez dalam kostke cukru,
poszlam do Blaze ogierowi dalam marchew , ruszylam w strone boksu Alex'a, zapomnialam jeszcze Axel moj drugi podopieczny, zawrocilam do jego boksu i wreczylam ostatnia marchew. No coz Alex'owi bede musiala dac kostki cukru, wiec wrocilam do przebieralni po kostki i spowrotem do stajni.
-Hej, maly jak minela noc.~Usmiechnelam sie a ogier jak zawsze zaczal mnie mazgac pyskiem po wlosach, twarzy i szyii. Poglaskalam go po pyszczku i wysunelam z kieszeni kostki cukru, od razu sie zainteresowal slodkoscia. Poszlam do siodlarni po kantar i linke przewiesilam na drzwiczkach i wrocilam po siodlo i uzde. Siodlo przewiesilam na tak zwanym kozle a uzde zawiesilam na haczyku, wzielam kantar i linke podeszlam do ogiera i wsunelam mu na glowe kantar a do malego kolka przypielam linke i wyprowadzilam konia na ganek przywiazalam do kolka na scianie. Poszlam jeszcze po szczotke, zgrzeblo i kopystke bo nie zabralam mojej aksamitnej szczoty do wygladzania siersci.
-Hej.
Zleklam sie ze upuscilam przedmioty, powoli sie odwrocilam i w drzwiach zobaczylam Rine.
-Cholera, Rina nie zachodz mnie tak z tylu. I tak a pro pos Czesc.Aaa.. i masz moze szczote do wygladzania siersci.
-No pewnie, chodz to ci dam.~Dziewczyna z lekkim usmiechem ruszyla do swojej szafki w przebieralni.
-Masz.
-Dziekuje~Usmiechnelam sie i poszlam pozbierac to co upuscilam.
Poszlam wyczyscic Alex'a i przy okazji gdy odprowadzilam go do boksu, poszlam po Axel'a, go rowniez wyczyscilam i jakoze mialam jeszcze mnostwo czasu wyczyscila jeszcze Steel, Blaze i Oriona , bo dawno nie widzialam Becci myslalam ze sprawi jej to przyjemnosc gdy, odprowadzalam ogiera do boksu w drzwiach stajni ujrzalam Rebecce.
-Hej, pomyslalam ze wyczyszcze Oriona.
-Yhym, tak bez pytania..

Rebecca.?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz