niedziela, 9 lutego 2014

Kontynulacja Wtorku"Od Mavis"

.....


Gdy Dylan musial konczyc byla 21.00, pisalismy 5,5 godz.
Poszlam sie wykompac, jutro bedzie sroda.
Weszlam pod prysznic, zaczelam moczyc wlosy gdy byly dostatecznie mokre nalozylam szampon. Splynal mi do oczu, prawie sie przewrocilam zmywajac mydliny z wlosow gdyz poslizgnelam na kostce mydla. Wystraszylam sie i usiadlam w brodziku, musialam sie uspokojic. Gdy juz sie ogarnelam umylam reszte ciala i podeszlam do umywalki po paste i szczoteczke, zakonczylam nocna toaletke smarujac sie balsamem. Poszlam sie polozyc zgasilam swiatlo i opatulilam koldra.  Przewracalam sie z boku na bok, trwalo to pewnie kilkanascie minut , ale dla mnie to byla wiecznosc. W koncu zasnelam, nic szczegolnego mi sie nie snilo. Obudzilam sie o 6.50 no coz, wstalam poszlam do toalety spojrzalam w lustro,    mialam blada skore, zaczerwienione oczy (nie mam pojecia dlaczego). Poszlam po cichu do pokoju taty.
-Tatus.?, Tatus.?
-O moj Boze dziecko co ci sie stalo.?~spytal.
Wcale mnie to nie pocieszylo .
-Dasz mi te tabletki na alergie.?~nie wiedzialam gdzie sa wiec spytalam.
-No pewnie.~Wstal i gestem pokazal ze mam za nim isc, tak tez zrobilam.
Tata poszedl do kuchni i siegnal do szafki wyciagnal male pudelko z tabletkami.
Wzielam jedna i popilam woda. 
Zaczelam sie pakowac do szkoly.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz