czwartek, 6 lutego 2014

Od Katherine

Po wczorajszym pierwszym dniu w stajni nie mogłam się doczekać na drugi, jak sobie obiecałam na pewno będę miała trening ujeżdżeniowy na Lumii, tyle, że tym razem dołączą do nas pewna dziewczyna Marvis i Alex.
Dopiero po pewnym czasie w szkole zobaczyłam tą dziewczynę , o której mówiła moja trenerka. Opisała ją bardzo dokładnie, chyba lepiej nie mogła. Siedziała w ławce. Razem z Beccą nie mogłyśmy się oprzeć, aby nie zagadać. Poszłyśmy do niej.
- Hej, jestem Becca, a ty jak masz na imię ?
- Mavis. Możesz mi mówić Mav.
- Rina podejdź.
- Hej jesteś Mavis, ta dziewczyna z Californii.?
- Yyy.Tak.
- Ohh to cudownie ja mieszkałam w Aspen.
- Aham to pewnie nie daleko Cansas.?
- Nie...To blisko Santa Monika głuptasku.
Uśmiechnęłyśmy się do niej i jak najlepsze przyjaciółki powiedziałyśmy chórem.
- Do zobaczenia !

Przed szkołą spotkałam Tobiasa. Boże jak on świetnie wygląda. Mam wrażenie jakby od ostatniego czasu, czyli wczoraj, wydoroślał. Złapał mnie za rękę i przytulił. Pewnie to znów jedna z jego zagrywek, ale  i tak się w niego wtuliłam. Zawsze pragnęłam poczuć jego perfumy z bluzki, którą teraz miałam przed nosem.
- Tobias. Tobias !
- Yyyy. Tak ?
- Już możesz mnie puścić, pochwaliłeś się nową zdobyczą, choć nią tak na prawdę nie jestem.
- Ale nie o to chodziło.
- Oj nie tłumacz się.
- Może zawieźć cię gdzieś ? Może do stajni, gdzie mi coś obiecałaś ? - Jejku czytał mi w myślach, gdyby nie on pewnie musiałabym krzątać się autobusem.
- Dobrze, ale pamiętaj to ci się i tak nie upiecze. - I uśmiechnęłam się do niego najczulej jak się tylko dało.

Jak zwykle tak samo przywitałam się z moją cztero kopytną przyjaciółką i razem z  nią udałam się na dwór przed stajnię. Tam zaczepiłam ją o metalowe kółko zamontowane na ścianie, najbliżej drzwi i zabrałam się do pracy. Przy moich czynnościach wszystko  dokładnie wytłumaczyłam Tobiasowi i nawet dałam mu wyczyścić przednie kopyto. Chłopak ma chyba wrodzony talent. Zrobił to pierwszy raz, a operował kopystką, oczywiście wg moich rad, w odpowiednich miejscach. Sam założył mi czaprak i siodło, ale na tranzelke i popręg niestety musiał poczekać, gdyż są to zbyt ważne czynności, aby zrobił to początkujący. Na koniec jak zwykle moje ulubione granatowe owijki, nie zapomniałam też o spleceniu ogona.

Pani Isabel już czekała na mnie gotowa, a obok niej czekała Mavis i Alex.
- Mavis poznaj Katherine. Od dzisiaj stwierdziłam, że jesteście na podobnym poziomie jeździectwa, dlatego będę uczyć was we dwie razem. Przy okazji nauczycie się jeździć synchronicznie. - Mina Mavis mówiła wszystko, była zdziwiona, że w ogóle wiem co to koń. Idę o zakład, że myślała, iż jestem typowym fejmem.

Najpierw luźny stęp aby przygotować konie na podciągnięcie popręgu, a następnie lekko zebrany kłus. Lumia sunęła po piasku jak dama, a ja razem z nią. Ćwiczyłyśmy teraz przejazd na brązową odznakę mimo iż obie ją posiadamy. Udało nam się bez najmniejszego błędu. Nawzajem z Mavis ciągle się obserwowałyśmy, ona ma wspaniały dosiad. Idealnie pasuje do Alexa, są jakby jedno ciało, podobnie jak ja z Lumią. Teraz przypominałyśmy sobie ustępowanie od zadu. Miałam małą pomyłkę z położeniem łydek, gdyż bardzo dawno to robiłam, ale Lumia i tak wiedziała o co mi chodzi. Wszystko zakończyłyśmy luźnym galopem dookoła, Praktycznie puściłam jej wodze i kierowałam samymi łydkami.

Wszystko obserwował Tobias był aż zdumiony jaką więź tworzę z moją podopieczną. Od razu po treningu w bramie stanęła Becca z Orionem. Nareszcie jest w domu. Tak brakowało mi naszego duetu.
- Jejku myślałam, że nie wrócisz.
- Oj Rina głupolku, Orion to wspaniały koń dał radę bez zatrzymania iść całą drogę.
- Słuchaj pamiętasz tą Mavis ?
- Tak tą ładną blondynkę ??
- Noo. Ona teraz będzie z nami w grupie jeździć. W sumie to nawet się cieszę, uwielbiam zawierać nowe przyjaźnie. - Podskoczyłam z entuzjazmu.
- Poczekaj odprowadzę mego ogiera i zaraz wracam.

Kiedy wróciła, podeszła do nas Marvis.
- Hej chciałam ci powiedzieć, że bardzo dobrze jeździsz.
- Jejku, a ty masz wspaniały dosiad. - Odrzekłam.
- A ja chciałam wam powiedzieć, że ..
(...)
Rebbeca ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz