środa, 12 lutego 2014

Od Katherine

- Co się stało ?? Jeszcze nigdy tutaj nie przyjechałeś bez jakiegoś powodu ?
- Rina mam smutną wiadomość. Mama miała wypadek, jest w szpitalu w Bostonie. Przewieźli ją tam ze względu na jej poważnie złamaną nogę. – Rodzice po moim wyjeździe z USA wyprowadzili się do Hartford niedaleko Yale University, gdzie moja mama wykładała historię. – Ohh ………… siostra no i jeszcze tata dzwonił, abyśmy przyjechali ją odwiedzić, jak najszybciej. – Właśnie w tym momencie zsiadłam z konia, uklękłam na piasku i poddałam się, zaczęłam okropnie płakać, nikt nie mógł mnie uspokoić.
Widząc to dziewczyny również zsiadły z koni, patrząc na moje ruchy. W tym samym czasie pani Isabel złapała wodzę Lumii, którą puściłam od razu po tym, jak zeszłam. Na szczęście mój mądry koń nigdzie się nie wybierał. Trenerka zaprowadziła sama wszystkie trzy konie do stajni, poluźniła im popręgi i zaplątała wodze o podgardle. Za to dziewczyny odprowadziły mnie do siodlarni, a ja nadal płakałam. Od prawie 10 lat mama nigdy nie była w szpitalu, nawet przeziębienie jej nie złapało, choroby się jej nie imały. Nagle zaczęłam się zastanawiać jak do tego wypadku doszło, przecież mama jest ostrożnym kierowcą, nigdy nawet mandatu nie dostała. Becca wyrwała mnie z zamyślenia.
- Jejku Rina wszystko słyszałyśmy. Jest mi tak strasznie przykro. Co mam powiedzieć w szkole ?? Na ile jedziesz ??
- Hmm sama nie…..
- Jedziemy na 1 tydzień, a najlepiej by było nic nie mówić, lepiej będzie dla niej, że jak wróci nie będzie wypytywana o wszystko. Po prostu mów, że nie wiesz co się dzieje. – Wtrącił się Matt. – Wstawaj Rina, musisz się spakować. Czeka nas nie krótki lot.
- To pa dziewczyny. – Powiedziałam cała roztrzęsiona, zapłakana i pewnie rozmazana.

Tak jak mówił Matt, nie dość, że lot się dłużył, to jeszcze nie miałam co zrobić. Ciągle o niej myślałam. Postanowiłam napisać do Tobiasa, że mnie nie będzie. I pomyśleć, że jeszcze niedawno z nim gadałam taka rozbawiona. Napisał mi, czy jest gdzieś miejsce, gdzie nikt nas nie będzie słuchał. Za jego radą udałam się do wiecznie pustej toalety. Tam rozmawialiśmy przez 2 godziny, dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Kiedy usiadłam na miejscu dopadło mnie zmęczenie. Przez ostatnie 5 godzin ciągle płakałam. Pięć minut później już tylko śniłam. (...)


CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz