-To jedziemy~spytalem.
-No~i ruszyla galopem.
Okazalo sie ze Alex jest szybkim koniem,ale Malibu nie lubil przegrywac i w krotkim czasie go dogonil.
-Hmm..
-Cos nie tak.~spytala z niepokojem.
-Yyy..Tak okej.
-Ale co okej bo teraz juz sie pogubilam.
-Ze tak, wporzadku.
Zwolnilismy do klusu gdy, wjezdzalismy do lasu.
-tTNo to co chciales mi powiedziec.~spytala.
-No bo.. yy.. no.. wiesz...
-Nie wiem dlatego pytam.?!-poziedziala z poirytowaniem.
-No wiec... no bo ja... w tobie.. yyyy...sie...
-Sie.?~zapytala rozpromieniajac sie.
-W tobie sie zakochalem,odkad cie pierwszy raz zauwazylem.!!!
Nie odpowiedziala tylko podjechala blizej i zlapala mnie za reke.
-No, ja w tobie tez.~Dotknela reka mojej twarzy i pocalowala.
Czulem sie jak w niebie.Odsunela sie i rzekla.
-Troche nam to zajelo powinnismy juz wracac zanim dojedziemy zacznie sie sciemniac.
Ruszylismy powoli ale Malibu byl uparty i caly czas przyspieszal wiec zaczelismy klusowac i wkoncu galopowac oddalilismy sie od siebie zeby nie zrobic
krzywdy koniom. Dojechalismy.Miala racje zaczelo sie ciemniac.
Zeskoczylem z grzbietu konia i pomoglem jej zejsc. Pocalowala mnie jeszcze raz i odeszla razem z koniem.
Zlapalem za lejce i udalem sie do jego boksu rozsiodlalem go i poszedlem odniesc siodlo i przy okazji po kopystke,zgrzeblo i szczotke.
Zanioslem siodla i ruszylem w strone wierzchowca. Byl spokojny wiec go nie przywiazalem. Wyczesalem mu grzywe z paprochow i lisci, schlodzilem troche smatke i przejechalem po siersci zeby go ochlodzic. Na koncu tylko przeczesalem grzbiet i moglem odniesc przybory.
Wyjalem kostke cukru i podlozylem koniu pod pysk, zjadl ze smakiem i chcial jeszcze nie mialem juz druga kostka byla dla Alex'a ale, ten uparciuch ja wyszperal z mojej kieszeni i wciagnal. Poszedlem pod boks Alexs'a ale nie zastalem tam Mav, rozejrzalem sie a ona juz przebrana w codzienne ciuchy wyszla z siodlarni.
-To co odwiezc cie.?
-Ehh.. Przed chwila dzwonilam do taty ze moze juz po mnie podjechac.
-Szkoda to moze jutro w szkole pogadamy.?
-No pewnie .
-Do zobaczenia.~Wyszedlem ze stajni i ruszylem w strone wozu.
Wsiadlem i pojechalem do domu. Przygotowalem sie na jutro do szkoly i poszlem spac.
wtorek, 21 stycznia 2014
Od Dylana
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz