niedziela, 19 stycznia 2014

Od Mavis

Byl poniedzialek, nie lubie poniedzialkow.
Ubralam sie w miare szybko, zjadlam bulke i pobieglam na autobus.
Spoznilam sie i musialam zadzwonic do taty przyjechal jak najszybciej.
Dojechalismy na miejsce bieglam na drugie pietro przebralam sie i poszlam szybkim krokiem do klasy numer 25.
-Dzien dobry.! przepraszam za spoznienie.
Nauczycielka zmierzyla mnie.
-Dzien dobry.Siadaj.!-poweidziala nie chetnie.
Usiadlam w ostatniej lawce rozpakowalam sie i zaczelam rysowac cos po kartce z zeszytu od historii, dopiero jak zadzwonil dzwonek spostrzeglam to co napisalam-DYLAN.
Zamnkelam zeszyt i wyszlam z klasy.
Lekcje mijaly nie ublagalnie a ja zastanawialam sie czy matka napewno po mnie przyjedzie. Zapewne zadzwoni ze cos jej wypadlo, zawsze tak robi nigdy nie ma dla mnie czasu.
Nim sie spostrzeglam byla ostatnia lekcja-Plastyka.
Wyluzowalam i skupilam sie na lekcji.
Zadzwonil dzwonek swiadczacy o koncu lekcji.
Poszlam do szawki przebralam i uslyszalam dzwiek mojego telefonu.
~Pewnie mama"Kochanie nie moge po ciebie dzis przyjechac"~pomyslalam.
Wyszlam ze szkoly i sprawdzilam sms-a .
Duzo sie nie mylilam wyslala-"Nie moge po ciebie przyjechac, wybacz mam klienta".
Pobieglam na autobus.
Do domu jechalam okolo 15 minut.
Wyciagnelam kluczyk z kieszeni i przekrecilam, zdziwilam sie bo drzwi okazaly sie byc otwarte.Weszlam, zastalam tate z Dziadkiem przy stole w kuchni.
-Czesc, dziadku.!~podeszlam i przywitalam sie.
-Witaj, ksiezniczko.~dziadek zawsze mnie tak nazywal.
Teraz podeszlam do taty i dalam mu buziaka w policzek.
-Tatus podwieziesz mnie na stadnine.?
-O ktorej.?
-Jak zjem i sie przebiore, ok.?
-Dobrze, pamietaj wziac torbe z telefonem i kurtke tez wloz.
-Dobrze.
Weszlam po schodach i udalam sie do pokoju.
Ubralam sie w czarne brydzesy, czarna koszulke z falbanka przy szyi i rzakiet.
Spakowalam torbe, wlozylam telefon do malej kieszonki i zeszlam do kuchni.
Zjadlam jogurt z platkami i wlozylam puszke Pepsi do torby.
W szufladzie znalazlam kostki cukru i 3 male marchewki.
-Juz mozemy jechac. Dziadku jedziesz z nami, prosze.~Zrobilam slodkie oczy.
-No pewnie, jak bym mogl to przegapic.~Usmiechnal sie i naciagnal plaszcz.
Poszlismy do samochodu.
Gdy juz wsiedlismy i zapielismy pasy ruszylismy.Dziadek z tata gadali o jakichs czesciach do samochodu a ja nalozylam sluchawki i wlaczylam muzyke puscilam~Nughty boy ft. Ella
Eyre-Think About It.
Do Horse Land od mojego domu jedzie sie okolo 30 godziny.
Nim sie spostrzeglam bylismy juz obok stadniny, sciagnelam sluchawki i wysiadajac powiedzialam.
-Dziekuje zadzwonie jak bede chciala wracac. Pa do zobaczenia,
Poszlam do szatni, polozylam torbe na lawce i sciagnelam katane.
Sprawdzilam ktora godzina i wlozylam torebke do szawki.
Ruszylam w storne stajni i spostrzeglam Dylana stal przy boksie swojego konia-Malibu.
Chcialam cicho przejsc tak zeby mnie nie zauwazyl, ale spadla mi kopystka obejrzal sie za siebie i zamarl, ja tez zamarlam.
-Czesc~powiedzialam i chcialam juz isc,ale chwycil mnie za reke.
-Czesc Vis, spieszysz sie gdzies.?
-Yhymm.. Do Alexa.
-A co jedziesz gdzies.?
-Owszem do Lake Follow.A co chcesz jechac ze mna.
-A moge.?
-A chcesz.?
-No chce.
-To sie szukuj za 20 minut wyruszamy.~Usmiechnal sie a ja poszlam.
Alex prychnal na mnie jak tylko mnie zobaczyl, poklepalam go po szyi i zaczelam czyscic kopyta jak zawsze, zanim pojade z nim gzies.
Rozmyslalam o nabazgranym przezemnie napisie w zeszycie.
Cos mnie zlapalo za ramiona,wzdrygnelam sie i powoli i ujrzalam Dylana, chyba byl juz gotowy.
-Szybko ci poszlo.
-Tja, czy jak tam dojedziemy bedziemy mogli pogadac.?
-A nie mozemy tutaj.?
-Nie.
-No dobra ale, teraz musisz wyjsc bo wyprowadzam Alex'a
-Ok bede z Malibu przed stajnia.
Wyprowadzilam Alex'a przywiazalam do metalowej kratki w boksie i poszlam po siodlo i uzde.
Zalozylam mu ja i ruszylam do wyjscia.
Tak jak mowil byl przed stajnia, pomogl mi wejsc na konia i sam dosiadl Malibu.
-To co jedziemy.?~powiedzial.
(...)


Dylan.?? dokonczysz.?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz