wtorek, 21 stycznia 2014

Od Katherine

Nigdy aż tak bardzo nie nudziłam się na lekcji matematyki. Siedziałam bezczynnie i nic nie robiłam, jedynie myślałam. Uwielbiam matematykę, ale dzisiaj był tak prosty temat, że kiedy oni robili jedno zadanie na tablicy ja już zdążyłam zrobić wszystkie. Jak to możliwe, że taka ja, kujonka, pilna uczennica, myśli o ucieczce.
Nie wytrzymałam. Podeszłam do pani, pod pretekstem bólu brzucha i wyszłam z sali. Jak zwykle wysłała mnie do pielęgniarki. Mam szczęście, że jest nią Cassandra, moja przyszywana ciocia, najlepsza przyjaciółka mojej mamy (przyjechała razem ze mną do Londynu na jej prośbę, lecz z nami nie mieszka). Nie było problemu, tylko do niej zajrzałam, aby jej wyjaśnić całą sytuacje i bez wahania wypisała mi zwolnienie. Oczywiście wszystko musiałam wyjaśnić mamie, więc zadzwoniłam do niej. Ku memu zdziwieniu nawet nie była zła, wręcz przeciwnie. Oszczędzając mi pytania, powiedziała, że zawsze miałam 100% frekfencji, więc ten pierwszy raz nic nie robi, tym bardziej , że wie o tym wszystkim. Ale co ja mam robić ? Nie będę siedzieć sama w domu. Och .. pojadę do Lumii, do mojej kochanej kobyłki. Dawno u niej nie byłam, od kiedy jestem w 1 klasie liceum, tym bardziej, że na mat-fizie. Ale teraz kolejne pytanie, kto mnie zawiezie?? Zadzwonię do Matta.
Odebrał dopiero po trzecim sygnale.
- Halo, Rina ?? Czemu do mnie dzwonisz ?! - Powiedział to tak jakbym obudziła go ze środka zimowego snu.
- Mój najukochańszy, najwspanialszy, cudowny braciszku.
- Oj nie podlizuj się tylko gadaj czego chcesz ??
- Chciałabym pojechać do Lumii, zawieź mnie okej.
- Och dawno u niej nie byłaś, okej, będę za 10 minut. A tak w ogóle, dlaczego tak wcześnie dzwonisz ?? Jeszcze nigdy tak szybko nie kończyłaś lekcji.
- Po prostu uciekłam z 2 matematyk. Cassandra dała mi zwolnienie, a mama wszystko wie. A ty skąd wiedziałeś ? - Po tych słowach tak jakby dostrzegłam sygnał aprobaty i uwielbienia w jego głosie.
- Widzisz, siostrzyczko. Tak bardzo się od siebie nie różnimy.
- Dobra koniec tej pogadanki. Pospiesz się. Zimno mi. - Rozłączyłam się.
Jak na mrugnięcie oka, nieopodal pojawił się czarny mustang. To Tobias. Czemu się zatrzymał ?
- Hej, podrzucić cię gdzieś ??
- Yyyyy......... jasne, poczekaj tylko napiszę do brata.
,,Spóźniłeś się klucho, jadę już z kolegą, będę czekać z obiadem o 16``.
Najpierw popatrzałam na czarnego mustanga, jest zadbany, ładny, ale według mnie za mały. Za to Becca na pewno ucieszyła by się na widok tego samochodu. Już od dziecka lubiła nie tylko zwykłe konie, ale też i te mechaniczne. Tobias jest taki uroczy, otworzył mi drzwi przed wejściem i przez przypadek (specjalnie) musnął palcem moją rękę. Pewnie chciał mnie sprawdzić. Innym dziewczynom, jak tylko na nie patrzy lub tym bardziej dotknie, miękną kolana, wtedy on czuje się jak lew po udanym polowaniu. Ja jednak stałam niewzruszona, choć muszę przyznać, że to miłe uczucie. Zdałam egzamin, teraz będę dla niego wyzwaniem.
Pojechaliśmy pierw do mojego domu, tam spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy, a następnie prosto do stajni. Od razu poczułam się wolna, jak za czasów, kiedy w wakacje można mnie było zobaczyć tu codziennie. Lumia biegała sobie po łące razem ze Steel. Kiedy mnie ujrzała, podbiegła do płotu, aby mnie przywitać rżeniem, dokładnie tak samo jak ostatnim razem. Boże jak ja lubię smak jej oddechu, z nią czuję się jakbym już posiadała wszystko. Wyciągnęłam z torby uwiaz i zaprowadziłam ją do stanowiska do czyszczenia koni. Któregoś razu razem ustaliliśmy, że nie będziemy obczyszczać koni w ich boksach. Usunęłam brud, zaklejki i kurz. Wyczyściłam jej kopyta. Zwilżyłam gąbkę i umyłam jej okolice chrap i oczu, a drugą gąbką okolice zadu. Dokładnie przeczesałam palcami ogon, wyciągnęłam siano oraz grzebieniem wyczesałam grzywę i zaplotłam boczny warkocz. Szczotką zmiotłam ziemię z kopyt, aby potem je natłuścić. Na sam koniec przejechałam szmatką po jej sierści, aby otrzymać zaplanowany efekt. Wprowadziłam ją do boksu, gdzie umyłam poidło i żłób, oraz dałam jej marchewkę. Nagle się spłoszyła, co jest dziwne, bo nigdy tego nie zrobiła w moim towarzystwie. Odruchowo sama też odskoczyłam, zanim ujrzałam, że to Tobias.
- Nie wiesz, że nie wolno skradać się do koni ?!?! - Bluzgnęłam mu w twarz.
- Ja przepraszam, nie wiedziałem. Bardzo ładnie tutaj, mimo iż ten ośrodek jest taki wielki panuje tu cisza i spokój.
- Ponieważ jeżdżą tu tylko ludzie umiejętni. - Starałam się aby mój ton był łagodniejszy.
- Dobra, nie musisz mi wypominać tego. Tylko nie tłumacz się, nie lubię tego. Po prostu to pierwsze moje tak bliskie spotkanie z tymi zwierzętami. Mam prośbę, nauczysz mnie jak się z nimi obchodzić?? - Moja mina ( zaskoczona, podekscytowana, rozpromieniona ) mówiła sama za siebie. Ale jak taki chłopak miałby chcieć dowiedzieć się czegoś więcej o mojej pasji ?? Czy to z mojego powodu ??
- Jasne, tylko nie teraz, mam mało czasu. Dopiero po jeździe okej.
- Okej. Dzięki.
- Patrz teraz uważnie co robię, potem pokażę ci to jeszcze raz na spokojnie.
W 4 minuty osiodłałam i okiełznałam Lumię, nie zapominając o granatowych owijkach, ponieważ dzisiaj mam ujeżdżenie.
Już miałam wychodzić ze stajni, kiedy zadzwonił do mnie telefon. To Rebbeca.
- Halo, Beca.
- Proszę przyjedź do weterynarza. Szybko.
(...)
Rebbeca?? dokończysz ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz